Jedziesz do Chorwacji lub Włoch samochodem? Jeśli trasa prowadzi przez Austrię albo Niemcy, przygotuj się na utrudnienia. Zapomnij o uciekaniu z korków na boczne drogi – ostrzega „Auto Świat”. Nielegalny zjazd z autostrady oznacza spotkanie z policją i surowy mandat, sięgający nawet kilkuset euro.


Chcąc uchronić małe miejscowości przed zadeptaniem przez tranzyt, rządy austriackich i niemieckich landów wypowiedziały wojnę kierowcom szukającym skrótów. Zamiast korzystać z nawigacji do omijania zatorów, turyści muszą pokornie odstać swoje na głównych szlakach.
Gdzie i kiedy nie zjedziesz z autostrady?
Najbardziej restrykcyjne przepisy obowiązują w kraju związkowym Salzburg w Austrii. Choć zakaz zjazdu z autostrad obowiązuje do 13 września, to jest on permanentny. Mandat grozi codziennie i przez całą dobę. Dodatkowo, w sierpniowe i wrześniowe soboty (od 6:00 do 16:00) część zjazdów jest fizycznie zamykana barierami.
W Tyrolu zjazdu na drogi lokalne obowiązuje do 1 listopada, ale tylko w weekendy (od soboty do niedzieli, od godz. 7:00 do 19:00) oraz w święta.
Analogiczne przepisy, z tym że od piątku do niedzieli oraz w święta, obowiązują w niemieckiej Bawarii. Zakazem zjazdu objęte są autostrady: A7, A8, A93 oraz drogi B2 i B23.

Kto nie może zjechać z autostrady?
Co istotne, to nie są ograniczenia dotyczące kierowców ciężarówek. Obostrzeniami objęci są wszyscy kierowcy podróżujący przez Niemcy i Austrię tranzytem, czyli np. jadący na wakacje do Chorwacji czy Włoch.
Policja, która masowo patroluje zjazdy, zawraca pojazdy i wystawia mandaty. W Niemczech kara zaczyna się od 50 euro (ok. 215 zł), natomiast w Austrii mundurowi mogą zażądać nawet kilkuset euro. Funkcjonariusze szczególnie uważnie wyłapują auta na zagranicznych rejestracjach.
Jak legalnie zjechać z autostrady?
Ze zjazdów w weekendy i święta, a w Salzburgu codziennie, mogą korzystać tylko mieszkańcy okolicznych miejscowości lub osoby, odwiedzające rodzinę lub turyści spędzający urlop w danej okolicy. W tym ostatnim przypadku, w razie kontroli, trzeba mieć przy sobie twarde dowody – np. potwierdzenie rezerwacji hotelu w pobliskiej miejscowości. Pozostałym podróżnym pozostaje czekać cierpliwie w korkach, a z tymi najczęściej trzeba się liczyć właśnie w weekendy.
MKZ
































































