W niedzielę rząd Stanów Zjednoczonych poinformował o przejęciu kontroli nad Fannie Mae oraz Freddie Mac. W ten sposób warty przeszło 5 bilionów dolarów (5.000 mld $) amerykański rynek kredytów hipotecznych przeszedł na garnuszek państwa, a więc w ostatecznym rozrachunku na podatników. Taka wiadomość musiała bardzo ucieszyć akcjonariuszy banków, które na amerykańskich kredytach hipotecznych o podwyższonym ryzyku straciły już ponad 500 mld dolarów.
W efekcie kurs szwajcarskiego UBS idzie w górę o 11%, akcje francuskiego Credit Agricole drożeją o 10%, notowania brytyjskiego Barclays zwyżkują o prawie 12%, zaś wycena Deustche Banku rośnie o 8,3%.
„Przejęcie Fannie Mae oraz Freddie Mac jest początkiem końca problemu. To powinno wzmocnić zaufanie do firm mających aktywa wyemitowane przez te spółki. Widzimy już dołek notowań banków” – powiedziała w wywiadzie dla Bloomberg Television Lucy MacDonald, główna zarządzająca akcjami w londyńskim RCM Ltd.
Co bardziej złośliwi komentatorzy przypominają, że podobne opinie były wypowiadane po marcowej akcji ratunkowej podjętej wobec banku inwestycyjnego Bear Stearns. Wówczas skoordynowane działania Rezerwy Federalnej i amerykańskiego rządu zapobiegły panice na Wall Street kosztem dziesiątek miliardów dolarów wpompowanych do systemu bankowego. Jednak działania te nie zatrzymały późniejszych spadków na giełdach.
Niemniej jednak o godzinie 10:20 trwa euforia na europejskich giełdach. W Londynie FTSE100 zwyżkuje o 3,8%, osiągając wartość 5.440 pkt. Niemiecki DAX rośnie o 3,3%, notując wynik 6.329 pkt. Paryski CAC40 zyskuje aż 4,3%, wspinając się na wysokość 4.378 pkt. Liderem wzrostów jest parkiet w Dublinie, gdzie główny indeks wystrzelił w górę o 6,9%. Należy też pamiętać, że dzisiejsze zwyżki przyszły po kilku dniach bardzo bolesnych spadków.
K.K.



























































