O godzinie 14:00 za baryłkę ropy Brent trzeba było zapłacić 75,97$, czyli o 1,2% więcej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Surowcem pochodzącym z Teksasu obracano po kursie 76,49$, a więc o 1,1% wyżej niż wczoraj.
Sporą zasługą we wzroście notowań ropy ma słabnący dolar. Kurs EUR/USD spada dziś o 0,7%, sprawiając że surowce stają się tańsze dla odbiorców z Europy. Popyt na naftowe kontrakty wzrósł też po informacji z EBC, który musiał pożyczyć europejskim bankom mniej niż się obawiano. To złagodziło obawy o płynność w sektorze bankowym.
Wsparciem dla inwestujących w „czarne złoto” były też dane z American Petroleum Institute. Według cotygodniowego raportu API zapasy surowej ropy zmniejszyły się aż o 3,4 mln baryłek, czyli przeszło trzykrotnie mocniej od prognoz analityków. Dziś rynek będzie czekał na potwierdzenie tych liczb przez oficjalny raport Departamentu Energii.
Mimo dzisiejszych wzrostów w mijającym kwartale cena ropy obniżyła się o 7,6%. To pierwszy spadkowy kwartał od jesieni 2008 roku, gdy w czasie apogeum pierwszej fali kryzysu finansowego notowania ropy zanurkowały z 147$ do 36$ za baryłkę.
K.K.






























































