REKLAMA
SCAM CHECK

Rynek amerykański

Piotr Kuczyński2001-09-16 22:35główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion
publikacja
2001-09-16 22:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Rynek amerykański

Przepraszam, że analizy nie było na czas. To nie moje lenistwo – ja na czas napisałem. Zawiodła technika

Dzisiaj oczywiście prawie cały, komentarz o skutkach tego, co zostało nazwane Pearl Harbour XXI wieku. Jednak trudno postawić znak równości między atakiem Japończyków na flotę USA, a obecnymi aktami terroru. Wtedy wiadomo było, że wrogiem jest Japonia. Teraz nikt nie wie, na 100%, kto jest wrogiem i co wróg bądź wrogowie mają zamiar jeszcze zrobić. Spróbuję na zimno, bez ulegania emocjom (chociaż przyznaję, że to jest bardzo trudne) podejść do tematu.
We wtorek niewątpliwe rozpoczęła się wojna terrorystów z USA. Być może nawet jest to wojna biednego Południa władającego 10% bogactw świata a zaludnionego przez 90% ludności z bogatym światem Północy. Nawet, jeśli to przesadne stwierdzenie to niewątpliwie jest to nowa Wojna Światowa tym razem z islamskim fundamentalizmem. My, ludzie zupełnie innej kultury całkowicie nie rozumiemy społeczeństw żyjących w świecie islamu. To jakby ludzie z innej planety, co znacznie utrudnia, jeśli nie uniemożliwia odkrycie ich toku rozumowania i przewidzenie działań. Spróbuję przeprowadzić analizę sytuacji i tego jak może wpłynąć na rynki finansowe i gospodarkę światową. Wpierw fakty: uderzenie wykonała organizacja bądź państwo bądź organizacja przy pomocy państwa z dużymi zasobami finansowymi, kierowana przez bardzo logicznie myślące kierownictwo, wyszkolonych ludzi i mająca do dyspozycji dużą ilość gotowych na śmierć „żołnierzy”.
Jeśli zamieszane jest w to jakieś państwo (świadomie nie piszę o Afganistanie i Osama bin Ladenie – wcale nie jest pewne czy to jest jego dzieło lub tylko jego dzieło) i zostanie to odkryte to mamy wojnę – zapewne z państwem muzułmańskim, zapewne sprzedawcą ropy naftowej, bo chyba tylko takie państwo może dostarczyć dużą ilość gotowych na śmierć kamikadze. Wtedy konsekwencje są bardzo poważne, a pierwszą byłby bardzo duży wzrost ceny ropy naftowej i co za tym idzie inflacji i zdecydowanie większe prawdopodobieństwo wejścia świata w recesję (ale tylko prawdopodobieństwo). To byłby scenariusz niezbyt dobry, ale nie dramatyczny. Jeśli zaś jest to tylko organizacja, albo organizacja z cichym wsparciem państwa, która nie zostanie odkryta i rozbita, to mamy 2 możliwości. Jeśli to miał być tylko jednorazowy policzek dla USA i jego sprzymierzeńców to rynki finansowe uspokoją się błyskawicznie, gdy tylko dojdą to takiego wniosku i nie będzie to miało na nie wielkiego wpływu (w odróżnieniu od wpływu na politykę, bezpieczeństwo, wojsko – ale to może wręcz napędzić zamówień przemysłowi). Najgorszą wg mnie możliwością jest świadome działanie organizacji mającej na celu doprowadzenie świata bogatej Północy do recesji i krachu. Moment byłby wybrany wprost idealnie: indeksy giełd światowych na najniższych od wielu lat poziomach i w trendzie spadkowym, w USA chwiejna sytuacja między recesją, a ożywieniem, bardzo napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie ... Oczywiście, że nawet w tak złej sytuacji wywołanie krachu czy popchnięcie świata w objęcia recesji nie jest proste. Zastanawiałem się, starając się wejść w skórę organizatora zamachu, co należałoby zrobić, żeby wywołać panikę niezbędną do zapoczątkowania krachu. Po pierwsze nie mógłby to być jednorazowy akt. Sprawca musiałby poczekać kilka dni może kilka tygodni (na tyle krótko, żeby zaufanie finansjery jeszcze nie odrodziło się), aż wszystko się wyciszy, a politycy wygłoszą już wszystkie buńczuczne przemówienia, w których zapewnią, że nic podobnego nie może się już wydarzyć, że teraz środki bezpieczeństwa są bezprecedensowe, że winni zostaną ukarani. Uważam, że jeśli powiedziało się A to trzeba powiedzieć B. Dziwacznie brzmią słowa Białego Domu, który twierdzi, że terroryści wyczerpali swój plan i nie będzie dalszego ciągu. Nie potrafili przewidzieć ataku, nie wiedzą, kto to zrobił, ale znają jego myśli? Nie widzę żadnego problemu z atakiem na podobną skalę – oczywiście nie przy użyciu samolotów. Na przykład (ale to tylko jedna z możliwości) terroryści mogą poczekać na atak NATO na Afganistan i uderzyć w tym samym czasie w kilku stolicach państw NATO. Może to być zarówno atak bombowy jak np. chemiczny. Tyle jest możliwych obiektów ataku, że nie ma możliwości precyzyjnego zabezpieczenia. Np. metro – już w Japonii był atak gazowy kilka lat temu. Dlaczego nie może być powtórzony w tym samym czasie w kilku stolicach? Najciemniej jest pod latarnią, więc mimo oczekiwań na atak może przybrać taką formę, że znowu zaskoczy. Nic nie powstrzymałoby wtedy świata przed paniką. To byłby dramat. Z pewnością cena ropy wzrosłaby do 40$ i więcej, indeksy spadłyby o kilkadziesiąt procent i nic nie uratowałoby świata przed wieloletnią recesją. Dlaczego? Dlatego, że takie załamanie giełdy z jednoczesnym skokiem cen ropy wprowadziłoby recesje w USA, a reszta świata podążyłaby za tą gospodarką. Nieprawdopodobne? A czy to, co widzieliśmy we wtorek wydawało się prawdopodobne w poniedziałek?
Jeszcze przez wiele dni (tygodni) nie będziemy wiedzieli, co terroryści zamierzają i jak to się rozwinie. Podstawą dalszego rozwoju sytuacji jest odpowiedź na pytanie: jednorazowy akt wojny czy jedynie jej początek?
Jeśli chodzi o giełdy amerykańskie (nie było tak długiego zaprzestania działalności od czasów I Wojny Światowej) to jest olbrzymia akcja nacisku na banki inwestycyjne, żeby nie próbowały korzystać z nieszczęścia i nie pogarszały sytuacji na giełdach. Oczywiście, indywidualny inwestor jest całkowicie anonimowy dla całej społeczności giełdowej, ale duży bank czy biuro takie nie jest. Nie wyobrażam sobie, żeby któraś z tych instytucji wychyliła się i zaczęła ostro sprzedawać. Poza tym nawet indywidualny inwestor wytrzyma dzień, dwa i nie będzie masowo sprzedawał słysząc te wszystkie apele do jego patriotyzmu. Na tym etapie obowiązuje chwalebna lojalność, patriotyzm i oczekiwanie, że Fed coś zrobi (obniży stopy wcześniej i więcej), że A.Greenspan powie cos bardzo pocieszającego tuż po otwarciu giełd. To wszystko działa i jeszcze kilka dni będzie działało. Dlatego też uważam, że pierwszy dzień handlu (dni?) wcale dramatyczny nie będzie. Wszystko jednak do czasu, kiedy wejdziemy w normalne koleiny dane makro zaczną odgrywać rolę.
A dane makro są fatalne. We czwartek został podany indeks nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan PRZED atakiem. To były dane wręcz dramatyczne. Indeks spadł do 83,6 z 91,5 (oczekiwano 90,8) - najniżej od 8,5 roku. Gdyby wtedy była sesja to już z tego powodu przecena byłaby kolosalna. A przecież po ataku ten indeks pogorszy się znacznie. Przypominam, że konsumenci tworzący popyt wewnętrzny mieli bronić USA przed recesją. Wydaje się, że jest to już po prostu niemożliwe, ale trochę potrwa zanim dotrze to do wszystkich inwestorów. Spadki indeksów nastroju i nie zwiększanie się wartości kredytu konsumpcyjnego (dane z poniedziałku) to oczywisty znak, że konsument przestaje wydawać pieniądze. Nie pomagają kolejne obniżki stóp. Nie widać również ożywienia w produkcji przemysłowej. Dane pokazały kolejny, jedenasty miesięczny spadek o wartość dużo większą od oczekiwanej. Atak terrorystów uderzył nie tylko w nastroje konsumentów. Uderzył bezpośrednio w instytucje finansowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, linie lotnicze, hotele, przemysł turystyczny... Docelowo indeksy giełdowe musza spadać. Spadając zmniejszają zdolności kredytowe i efekt bogactwa zamykają pętlę sprzężenia zwrotnego, o której już parokrotnie pisałem.
Trzeba zauważyć, że niewielka inflacja może szybko zacząć rosnąć. Już rośnie ropa naftowa – analiza techniczna mówi, że wyjście górą z trójkąta da wzrost przynajmniej do 40 $ i słabnie dolar (sześciomiesięczne dno). To już tylko krok do inflacji. Oczywiście Fed zrobi wszystko, żeby te skutki były jak najmniejsze. A.Greenspan z całą pewnością wystąpi w tym tygodniu i powie coś optymistycznego. Być może przed posiedzeniem Fed zostaną obniżone stopy, a jeśli nawet nie to 2.10 na planowanym posiedzeniu Fed obniży o 50 pkt. To jednak już ostatnie naboje w magazynku Fed – szczególnie jeśli zacznie wzrastać inflacja. Czy kolejne cięcie stóp pomoże? Na krótki okres tak, ale jeśli wróg znowu uderzy to nic nie pomoże.
Dla przypomnienia parę słów o indeksach. DJIA ma wsparcie na 9400 pkt. – potem 9200. Opór to 9900. S&P 500 ma wsparcie na 1080, potem 950 pkt. Opór 1150 pkt. NASDAQ ma wsparcie na 1620 pkt.- następne 1400, a opór to 1830.
Nie wykluczam, że zmasowana akcja banków i rządu ocali giełdy amerykańskie – wręcz podejrzewam, że tak będzie. To jednak działanie na krótką metę. W 1929 roku też kilku potężnych inwestorów usiłowało ocalić giełdę przed krachem, a jak się skończyło wiemy z historii.
Czy jest jakieś lekarstwo, które może wyeliminować zagrożenia wynikające z ataku na USA? Tak, wyeliminowanie zleceniodawców tych ataków, a przede wszystkim odebranie im kapitału. Przecież chyba oczywiste jest, że na tym ataku „Oni” jeszcze zarobili (krótkie pozycje otwarte we właściwym momencie lub długie na surowcach). Uważam za to, że jedynie wykrycie prawdziwych zleceniodawców, a przede wszystkim wiara świata, że to są prawdziwi winowajcy i unieszkodliwienie ich wywołałaby prawdziwy oddech ulgi i bardzo duże wzrosty indeksów.
Źródło:
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki