Irlandzki przewoźnik lotniczy postanowił przekupić Brytyjczyków, żeby w dzisiejszym referendum zagłosowali za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Szef firmy zapowiada największą wyprzedaż biletów lotniczych w historii, ale tylko pod warunkiem, że wynik będzie taki, jaki on sobie zażyczył.
Prezes Ryanaira, Michael O’Leary, stwierdził, że tę propozycję kieruje głównie do brytyjskich polityków namawiających rodaków do odejścia ze wspólnoty europejskiej. „To ludzie, którzy naprawdę niewiele wiedzą o Europie i potrzebują spędzić więcej czasu zagranicą” – mówił m.in. o Nigelu Farage i Michaelu Gove na łamach dziennika „The Independent”.
O’Leary otwarcie przyznaje, że gdyby nie Unia Europejska, jego przedsiębiorstwo nie rozwinęłoby się do takich rozmiarów. Deregulacja, ujednolicenie rynków i niskie opłaty pomogły coś zmienić w tej branży. Dodał, że minister Gove najwyraźniej chce powrotu do Wielkiej Brytanii z czasów, kiedy British Airways ustalał ceny na poziomie 800 funtów za bilet, a na podróże mogli pozwolić sobie tylko zamożni.
Brexit: tanie podróże przekonają Brytyjczyków do pozostania w Unii Europejskiej?
To nie pierwsza taka akcja irlandzkiej firmy, która mocno angażuje się w referendum w sprawie ewentualnego odejścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W zeszłym miesiącu policja sprawdzała, czy przewoźnik nie nadużył swojej pozycji, oferując Brytyjczykom na emigracji bilety powrotne na głosowanie za pozostaniem w UE – kosztowały one zaledwie 19,99 euro.
Prezes nie uważa, żeby takie oferty były nielegalne – zastrzega, że jeśli Wielka Brytania pozostanie w Unii, piątkowe promocje na miejsca w samolocie będą dostępne dla każdego – bez względu na to, za którą opcją opowiedzieli się w referendum.
Przeczytaj także






























































