REKLAMA

Ruszył proces karny ws. zwolnienia pracownika sklepu IKEA

2020-11-27 15:23, akt.2020-11-27 17:07
publikacja
2020-11-27 15:23
aktualizacja
2020-11-27 17:07
fot. Graeme Dawes / Shutterstock

Przed krakowskim sądem ruszył w piątek proces przeciwko Katarzynie N., która kierowała działem personalnym w krakowskim sklepie IKEA. Prokuratura oskarża ją o dyskryminację ze względu na wyznanie pracownika zwolnionego po tym, jak na wewnętrznym forum firmy, zamieścił wpis krytykujący środowiska LGBT.

Proces karny został wszczęty przez prokuraturę z urzędu, po zapoznaniu się z doniesieniami medialnymi i po postępowaniu przygotowawczym, w którym zeznawał zwolniony pracownik - Janusz Komenda (wyraził zgodę na podawanie nazwiska - PAP).

Katarzyna N. nie przyznała się do winy. Jak mówiła pracownik miał prawo wyrazić swoją opinię, ale nie w sposób, który obraża innych, a IKEA jako pracodawca, ma obowiązek tworzenia bezpiecznego środowiska pracy, w którym nie dochodzi do dyskryminacji.

Dodała, że "Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii" nie był w IKEI w sposób szczególny świętowany, ale podobnie jak inne dni np. Praw Człowieka służył komunikacji z pracownikami na temat praw człowieka. W wewnętrznej sieci – stronie służącej do kontaktu z załogą pojawił się wtedy artykuł "Włączanie LGBT jest obowiązkiem każdego z nas". Janusz Komenda tego dnia po przyjściu do pracy wziął dzień urlopu na żądanie, a kolejnego dnia zamieścił swój komentarz pod artykułem.

Oskarżona wyjaśniła, że wpis pracownika zaczynał się od personalnego stanowiska, w którym homoseksualizm został określony słowem "dewiacja", a potem autor przywołał cytaty z Pisma Św. "To nie cytaty, tylko personalna opinia Janusza naruszała godność osób homoseksualnych i miała wpływ na nasze dalsze kroki" – mówiła oskarżona.

Dodała, że po wpisie do działu kadr zgłaszali się pracownicy sklepu, w tym także osoby o innej niż heteroseksualna orientacji, które czuły się zagrożone i pytały, czy firma zamierza coś z tym zrobić. Podkreśliła, że sama jest katoliczką i nie wyobraża sobie zwolnienia kogoś ze względu na wiarę. "Nie ma dla mnie równych i równiejszych. Każdy pracownik jest dla mnie tak samo ważny. Nie chodziło o cytaty z Pisma św." – zaznaczyła.

Katarzyna N. mówiła, że wbrew temu, na co wskazuje prokuratura w akcie oskarżenia, nikt nie prosił ani nie naciskał na pracownika, żeby zmienił albo usunął wpis, a ona sama poinformowała go podczas pierwszej rozmowy, że nie wie, co stanie się z wpisem, ale prawdopodobnie zostanie on usunięty przez administratora z działu IT. Ostatecznie tak się nie stało – wpis został.

Oskarżona podkreśliła, że decyzja o zwolnieniu pracownika została podjęta po konsultacjach z wieloma osobami oraz po wydaniu opinii w tej sprawie przez kancelarię prawną, która wskazała, że doszło do naruszenia przepisów kodeksu pracy. Dodała, że gdyby pracownik po pierwszej rozmowie zareagował, firma rozważała niewręczenie mu wypowiedzenia.

Janusz Komenda, który jest oskarżycielem posiłkowym mówił, że po przeczytaniu artykułu zamieszczonego na forum IKEA jako katolik poczuł się "wywołany do tablicy" i musiał zareagować. "Jako katolik jestem powołany do dawania świadectwa" – powiedział Komenda. "Sam tytuł tego tekstu był dla mnie oburzający jako dla osoby wierzącej. Potraktowałem to jako narzucanie mi pewnych obowiązków" – powiedział mężczyzna.

"To nie ja zamieściłem artykuł na stronie. To nie ja wzywałem do walki o jakieś prawa. Nie ja chciałem nakładać na kogoś jakiś obowiązek np. uczestnictwa we mszy św. Moje sumienie podpowiadało mi, że muszę zareagować na próbę narzucenia mi przez pracodawcę określonych zachowań łącznie z instruktażem, jak się zwracać do jakichś osób" – mówił Komenda. Dodał, że odebrał to jako próbę indoktrynacji, a pracodawca w jego ocenie postawił w ten sposób pracowników w sytuacji "konfliktu sumienia".

"Jeśli wpis o zgorszeniu był do kogoś skierowany to do naszych przełożonych. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w sklepie, który sprzedaje meble" – powiedział mężczyzna.

Przyznał, że nie przeczytał całego artykułu przed dokonaniem wpisu, ale go przeglądnął. Dodał, że zdawał sobie sprawę, że to, co napisał, może się nie spodobać, choć był zaskoczony, że przez kilka dni nic się nie działo, a potem został zwolniony.

Komenda podkreślił, że nie ocenia ludzi poprzez ich orientację seksualną i nie było jego zamiarem atakowanie czy obrażenie kogokolwiek, jednak czuł się w obowiązku zareagować na działania pracodawcy, który namawia pracowników do określonych zachowań.

Obrońcy Katarzyny N. wnieśli o rozpatrzenie tej sprawy przez szerszy – trzyosobowy skład sędziowski podkreślając, że choć nie jest ona skomplikowana, ma swoją wagę i budzi duże zainteresowanie, ale sąd wniosek ten oddalił. Obrońcy zwracali też uwagę na bezprecedensowe zaangażowanie prokuratury w wątek pracowniczy. "Zarówno w tym postępowaniu, jak i w postępowaniu przed sądem pracy, z czym nie miałem do czynienia przez ostatnie 20 lat" - mówił reprezentujący oskarżoną radca prawny Daniel Książek. "Wyrok sądu, jak i kolejne będą precedensowe" - podkreślił, dodając, że to sprawa ogromnej wagi społecznej, która będzie determinowała bezpieczeństwo innych osób niż tylko tych, których dotyczy.

W rozmowie z dziennikarzami Książek mówił, że "retoryka, iż pracownik został zwolniony za cytaty z Pisma św. jest nieuzasadnionym skracaniem stanu faktycznego". "Każdy, kto czytał ten wpis szybko oceni, że pierwsza jego część jest wypowiedzią prywatną. Prokurator o tym zapomina, skupił swoją uwagę na cytatach" – powiedział Książek.

Reprezentujący Janusza Komendę adwokat Maciej Kryczka z Instytutu Ordo Iuris wnioskował o dołączenie do dowodów: oświadczenia Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich ws. narzucania ideologii LGBT, w którym odniosła się ona do sprawy zwolnienia pracownika IKEA i pogratulowała mu odwagi w obronie wiary w codziennym życiu oraz przedruku artykułu z wypowiedzią przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów dr. Mateusza Wichary. Sąd oddalił ten wniosek.

"Oskarżona skorzystała z prawa do tego, by nie odpowiadać na pytania oskarżycieli" – zwrócił uwagę mec. Kryczka. Podkreślił, że prawnicy z Instytutu Ordo Iuris włączyli się w postępowanie, aby zapewnić rzetelną reprezentację praw pokrzywdzonego.

Janusz Komenda w osobnym procesie domaga się przywrócenia do pracy i zarzuca byłemu pracodawcy szykanowanie.

Sprawa ma związek z wydarzeniami z maja ubiegłego roku, kiedy w IKEA zamieściła komunikat dotyczący "Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii ". Wówczas w wewnętrznej sieci przeznaczonej do komunikacji jeden z pracowników krakowskiego sklepu Janusz Komenda (wyraził zgodę na podawanie nazwiska - PAP) napisał: "Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia", po czym zacytował wersety z Pisma Świętego. Chodzi o fragmenty: "Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich" oraz "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich". Kilka dni później mężczyzna został zwolniony. Jego wpis nie został usunięty z wewnętrznej sieci firmy.(PAP)

autorka: Małgorzata Wosion-Czoba

wos/ lena/

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
trooper
Chora prokuratura, chory kraj. Stoję 100% za Ikea w tym momencie. Przykre, że prywatne firmy a nie państwo musi walczyć o równość i tolerancję naszych obywateli. A ten pseudo katolik nazista powinien się wstydzić. Dla Boga wszyscy ludzie są równi.
pawneo
I własnie DLATEGO nigdy nie kupię już nic w tym sklepie !
ŻADNA firma NIE MA PRAWA zmuszać pracowników do JAKICHKOLWIEK zachowań wykraczających POZA OBOWIĄZKI SŁUŻBOWE ! NIE WYDAJE mi się aby "włączanie osób lgbt" było OBOWIĄZKIEM tego Pana lub KOGOKOLWIEK z tej, lub innej, firmy !
abcx
Katarzyna N pięknie pokazała że się na kierownika nie nadaje to raz, po drugie nachalne "Włączanie LGBT jest obowiązkiem każdego z nas" jest nie smaczne, po trzecie nie można już mieć prawa do własnego gustu i zdania? Dla hetero homo są zbokami i vice versa.
fortidude
Moje zdanie: dewiacja z naukowego punktu widzenia to po prostu odchylenie od powszechnych reguł.

Jakby nie patrzeć, na świecie jest "prawdopodobnie" więcej heteroseksualnych osób niż homoseksualnych. A to oznacza, że bycie homoseksualnym jest pewnego rodzaju odchyleniem, mniejszością.

Dodatkowo uznawanie
Moje zdanie: dewiacja z naukowego punktu widzenia to po prostu odchylenie od powszechnych reguł.

Jakby nie patrzeć, na świecie jest "prawdopodobnie" więcej heteroseksualnych osób niż homoseksualnych. A to oznacza, że bycie homoseksualnym jest pewnego rodzaju odchyleniem, mniejszością.

Dodatkowo uznawanie bycia homoseksualnym za coś złego samo w sobie nie powinno być niczym złym - póki nie wpływa to na inne traktowanie (gorsze lub lepsze) innego człowieka (nie robimy nikomu krzywdy).

Zwolniony pracownik nikomu krzywdy nie wyrządził. Zaś osoba, która go zwolniła już tak.

Tak samo gdyby ktoś napisał "bycie heteroseksualnym jest dewiacją" <-- czy to by kogoś uraziło?
and00
Na razie widzę wpis chrystofoba piszącego że o braku jakiejkolwiek tolerancji dla ludzi głoszących inne poglądy
Ale dla lewaków to się nazywa wolność wypowiedzi
Zawsze oczywiście jednostronna
trooper
Ten paeudo katolik to prawie naziol. Dla Boga wszyscy ludzie są równi. Prokuratura Ziobry jest zwyrodniała.
plutarch
Zrobiłbym to samo co IKEA (szybkie minusy, póki moderacja śpi, raz, raz!)
fortidude
Dlaczego? Mamy wolność słowa i wypowiedzi, jak również wyznania. Zgodnie z katolicyzmem bycie homoseksualnym jest dewiacją (to jest słowo "naukowe", a nie obraźliwe).

Jesteś homoseksualny - jesteś w mniejszości względem heteroseksualnych, a to pewnego rodzaju "odchył". I nie widzę w tym nic
Dlaczego? Mamy wolność słowa i wypowiedzi, jak również wyznania. Zgodnie z katolicyzmem bycie homoseksualnym jest dewiacją (to jest słowo "naukowe", a nie obraźliwe).

Jesteś homoseksualny - jesteś w mniejszości względem heteroseksualnych, a to pewnego rodzaju "odchył". I nie widzę w tym nic obraźliwego ;)

zwolnienie z pracy za własne poglądy (nie obraźliwe) jest karane i bardzo dobrze.
samsza
Podsumowując, pracodawcy nie udało się namówić do określonych zachowań i nie udało się zapewnić wszystkim bezstresowej pracy.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki