Na akcje pracownicze znajdują się już kupcy spoza firmy. Chętnych do sprzedazy nie brakuje, choć papiery objęte są dwuletnim zakazem odsprzedaży. „Przestrzegamy naszych pracowników przed sprzedażą akcji. W umowie przekazania walorów jest przecież klauzula, która tego zabrania. Przestrogi nie odnoszą jednak skutku, zwłaszcza wśród emerytowanych pracowników spółki” – mówi Mirosław Mazurek, dyrektor biura zarządu w Polfie Warszawa. Dla emerytów, którzy dysponują maksymalną pulą, wynoszącą kilka tysięcy walorów o nominale 10 zł każdy, oferta kupców dziś jest atrakcyjna, a za dwa lata może być zabójcza. Handlarzy pojawia się najwięcej w czwartki, kiedy na spotkaniach dla emerytów wyjaśniane są prawa i obowiązki związane z zakupem akcji. Cena walorów Polf rosną, najdroższa jest Polfa Tarchomin, za której jedną akcję płacono 20-25 zł.
„Doszły do mnie informacje, że kupcy chcą się spotkać i przedstawić wspólną ofertę zakupu akcji pracowniczych. Oczywiście, nie pozwoliłem na to” – powiedział Mazurek. Według planów resortu skarbu, większościowego właściciela Holdingu, do czasu kiedy będzie można odsprzedawać akcje PHF może trafić na GPW. Obowiązek płacenia podatku w wysokości 19% powstanie przy podpisaniu właściwej umowy sprzedaży. Jednak urząd skarbowy może nakazać uiścić podatek nie od faktycznej wartości sprzedaży, lecz od realnej ceny notowanych papierów. W przypadku gdy akcje były sprzedawane po 2 zł, a będą notowane powyżej 11 to wartość odprowadzonego podatku przekroczy cenę sprzedaży akcji. Takie jest ryzyko sprzedających, jednak w przypadku kupujących jest jeszcze większe i w rezultacie sprawa może trafić do prokuratury z podejrzeniem naruszenia prawa o publicznym obrocie.
Ł.Z.
Źródło: „Parkiet”
































































