Według raportu American Petroleum Institute w zeszłym tygodniu amerykańskie zapasy surowej ropy zwiększyły się aż o 5,9 miliona baryłek, podczas gdy analitycy spodziewali się spadku o milion baryłek. Nieoczekiwanie podniosły się też rezerwy gotowej benzyny.
Jednakże dane z API uważane są za mniej wiarygodne niż obligatoryjne raporty składane do Departamentu Energii. Dane te zostaną opublikowane dziś o godzinie 16:30 i jeśli potwierdzą wcześniejsze szacunki, to inwestorom może zabraknąć argumentów za kupowaniem naftowych kontraktów nawet po obecnych cenach.
Zwłaszcza że nastroje inwestycyjne po wczorajszym wybuchu optymizmu uległy lekkiemu schłodzeniu. Inwestorów niepokoi rynek długu, który uparcie dyskontuje recesję w Stanach Zjednoczonych, wyceniając obligacje skarbowe najwyżej od kwietnia ubiegłego roku.
Tymczasem o godzinie 14:00 za baryłkę amerykańskiej ropy gatunku Light Crude trzeba było zapłacić 75,32 dolarów, czyli o 0,6% mniej niż we wtorek. Europejskim surowcem marki Brent handlowano po kursie 76,14$, a zatem o 1% niższym niż wczoraj.
K.K.



























































