Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział we wtorek, że będzie sprawdzał, „kto ma rację” w kwestii wątpliwości co do pobytu b. wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. Ocenił również, że PiS powinno wyraźnie odciąć się od Romanowskiego i jego działań.


Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego ds. karnych sędzia Anna Ptaszek informowała w połowie sierpnia, że do sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Dodała, że z pisma i koperty wynika, iż przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza – separatystycznego regionu Mołdawii, który od czasów konfliktu w latach 90. ubiegłego wieku funkcjonuje jako państwo nieuznawane, głównie dzięki wsparciu Rosji. Prokuratura Krajowa informowała wówczas ponadto, iż Romanowski wskazał w piśmie konkretny adres na terenie Tyraspola, pod którym ma przebywać.
Kilka dni później premier Donald Tusk powiedział, że służby innych państw z regionu, z którymi współpracuje Polska, potwierdziły informacje, że poseł PiS, na którym ciążą zarzuty w prowadzonym przez Prokuraturę Krajową śledztwie dot. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, „na 99 proc.” znajduje się w Tyraspolu.
We wtorek dziennikarze zapytali w Sejmie szefa MS, czy zgodnie ze słowami premiera, Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu. - Proszę zapytać Donalda Tuska o to - odpowiedział Żurek. Zaznaczył, że na tym etapie nie może udzielać informacji o czynnościach, jakie prowadzi w tej sprawie prokuratura.
Minister był również dopytywany o wątpliwości, jakie co do miejsca pobytu Romanowskiego wyraziła PK. W ubiegłym tygodniu jej rzecznik prasowy prok. Przemysław Nowak informował, że zdaniem prokuratora prowadzącego śledztwo dotychczas nie uprawdopodobniono, że Romanowski „faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu”, a „samo oświadczenie podejrzanego w tym zakresie jest niewystarczające”. Jak dodał, ze wstępnych ustaleń wynika, że b. wiceszef MS nie przekroczył granicy Mołdawii w ciągu ostatnich pięciu lat; nie potwierdzono też, aby przekraczał granice państw sąsiadujących - Rumunii i Ukrainy.
- Będę sprawdzał, kto ma rację - powiedział szef resortu sprawiedliwości. Podkreślił przy tym, że wniosek o list żelazny został mimo wszystko wysłany z Naddniestrza. Ocenił, że to „świadczy bardzo źle o panu Romanowskim bądź o jego pełnomocnikach, czy też osobach, które mu pomagały”.

Żurek zaznaczył, że Naddniestrze, mimo iż leży na terenie Mołdawii, znajduje się obecnie pod wpływem „Moskwy i służb specjalnych Rosji”. - Więc ktoś, kto decyduje się na taki ruch, nie wiem do czego zmierza - powiedział szef MS. Ocenił, że wysłanie wniosku o list żelazny z Naddniestrza prowadzi do tego, „żeby (...) osobę pana Romanowskiego kojarzyć z rosyjskim wpływem”.
Szef MS przypomniał, że jako wiceminister sprawiedliwości Romanowski miał dostęp do „różnych informacji”, które wiążą się ze sprawowaniem tej funkcji. - Jeżeli taka osoba jest dzisiaj pod wpływem rosyjskich służb, to musimy zrobić wszystko, żeby zapobiec ewentualnym szkodom - podkreślił.
Żurek ocenił ponadto, że „formacja polityczna, z której wywodzi się pan Romanowski powinna wydać jasne i precyzyjne oświadczenie, że odcina się od takiej osoby i od takich działań”.
List żelazny, o który wnioskuje b. wiceszef MS z czasu rządów PiS, to dokument dający podejrzanemu lub oskarżonemu możliwość odpowiadania z wolnej stopy pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się w terminie na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba, wobec której wydano taki dokument, nie może bez pozwolenia sądu oddalać się z obranego miejsca pobytu w kraju, a także w sposób bezprawny utrudniać postępowania karnego.
Decyzję o jego wydaniu podejmuje właściwy miejscowo sąd okręgowy. Sędzia referent, który został wylosowany do rozpoznania wniosku b. wiceszefa MS w tym przedmiocie, zwrócił się do prokuratury o zajęcie przez nią stanowiska w tej sprawie na początku sierpnia. Prokuratura odpowiedziała, że nie widzi podstaw do uwzględnienia tego wniosku.
Poza udzieleniem tej odpowiedzi - jak informował rzecznik PK - prokurator prowadzący śledztwo sporządził Europejski Nakaz Dochodzeniowy (END) do właściwych organów Rumunii w celu ustalenia, czy Romanowski przekraczał granicę tego państwa, a jeśli tak – w jakich okolicznościach. Ponadto prokurator skierował wniosek o międzynarodową pomoc prawną do Prokuratury Generalnej Republiki Mołdawii, by ustalono, czy Romanowski przebywa lub przebywał na terytorium tego państwa, kiedy i gdzie przekroczył granicę, a także - czy przebywa pod wskazanym przez siebie adresem w Tyraspolu.
Rzeczniczka warszawskiego SO poinformowała PAP w ub. piątek, że do sądu wpłynęły dwa wnioski pełnomocnika Romanowskiego w związku z jego domniemanym pobytem w Naddniestrzu. W pierwszym z nich mec. Bartosz Lewandowski zwrócił się do sądu o uchylenie wydanego wobec b. wiceszefa MS w lutym br. ponownego Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). Drugi z wniosków dotyczył zaś przesłuchania premiera Donalda Tuska w charakterze świadka na okoliczność potwierdzenia, że Romanowski przebywa za granicą poza Unią Europejską.
Prokuratura zarzuca Romanowskiemu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Przestępstwa te miały polegać m.in. „na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości”. Polityk miał też zlecać poprawę błędnych ofert przed ich zgłoszeniem oraz dopuszczać do udzielenia dotacji podmiotom, które nie spełniały wymogów formalnych i materialnych.
Zgodę na zastosowanie wobec Romanowskiego aresztu sąd wydał w początkach grudnia 2024 r. Ponieważ służby nie mogły go po tym odnaleźć, wydano za nim list gończy. Następnie, 19 grudnia 2024 r. warszawski SO na wniosek prokuratury wydał za Romanowskim Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). 19 grudnia ub.r. sąd uchylił ENA wydane wobec b. wiceszefa MS, w lutym br. wydał go zaś na wniosek prokuratury ponownie, w innym składzie.
W grudniu 2024 r. informowano o ochronie, której Romanowskiemu udzielił węgierski rząd za kierownictwa premiera Viktora Orbana. Z kolei jeszcze przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech ówczesny lider opozycji i obecny premier tego kraju Peter Magyar zapowiadał, że jego rząd „nie będzie zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom”.
W tym roku, kilka dni po zaprzysiężeniu Magyara na premiera Węgier, b. wiceszef MS opublikował na kanale w serwisie YouTube nowe nagranie; nie podał w nim jednak, gdzie przebywa - wystąpił w pomieszczeniu, na tle białej ściany.
Na początku lipca br. informowano, że Węgry cofnęły status uchodźcy Romanowskiemu, a także b. szefowi MS Zbigniewowi Ziobrze (również podejrzanemu w śledztwie) oraz jego żonie Patrycji Koteckiej-Ziobro. B. szef MS przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec lipca skierowano do USA wniosek o jego ekstradycję.
Po zmianie rządu na Węgrzech media publikowały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego. Pod koniec maja b. wiceszef miał opuścić mieszkanie, w którym mieszkał w węgierskiej stolicy. Polskie media informowały, że był następnie widziany w Serbii i Chorwacji.(PAP)
ef/ mok/


























































