- Przyjmujemy jeszcze chętnych na bieżąco, ale za chwilę wprowadzimy zapisy na dalsze terminy. Może nawet od środy - mówił wczoraj Piotr Wlazły, właściciel młyna w Burzeninie koło Sieradza. - Tak rekordowo krótkiego skupu jeszcze nie miałem. Ziarno zarówno żyta, jak i pszenicy jest bardzo dobrej jakości. Magazyny mam już prawie pełne. Duża podaż na rynku obniża cenę w skupie. Prawdopodobnie będzie jeszcze spadała.
Od początku sierpnia żyto w skupie u młynarzy w regionie sierdzkim staniało prawie 50 zł na tonie, a pszenica ponad 30 zł. Tracą rolnicy, którzy nie sprzedali zboża natychmiast po zbiorach. Dodatkowo borykają się ze sprzedażą ziarna.
- Robimy zapisy na 4 września - usłyszeliśmy w młynie w Warcie. - Cena zboża systematycznie spada. Od chwili rozpoczęcia skupu z tegorocznych żniw żyto poszło u nas o 50 złotych w dół na tonie, a pszenica o 20 złotych. Na razie wstrzymaliśmy skup. Trzeba trochę odczekać.
Rolnicy z regionu sieradzkiego nie mają co liczyć na to, że szybko sprzedadzą zboże u sąsiadów w powiatach piotrkowskim i tomaszowskim. Tam jest podobnie.
- Trzeba czekać. Nie przyjmujemy na razie zboża - tłumaczy Eryk Stefański z młyna Ręczno 2 w powiecie piotrkowskim. - Magazyny mamy pełne po żniwach. Na rynku zbożowym ceny spadają. Jakby tego było mało, duzi producenci zbóż czekają, że ceny będą rosły. Za chwilę będą musieli jednak zbierać kukurydzę i opróżniać swoje magazyny. Trudno powiedzieć, jak wtedy zareagują najwięksi gracze na rynku zbożowym. Obecnie oferują ceny niższe niż my. Nie ma też eksportu.
Także w powiecie tomaszowskim magazyny w młynach są pełne. Rolnicy frustrują się z tego powodu. Nierzadko dochodzi do scysji.
- Ludzie gniewają się, że mamy takie niskie ceny. Ale co zrobić, jak ziarna jest dużo - słyszymy w młynie A. Golińskiego w Łazach w powiecie tomaszowskim. - Ludzie psioczą, bo potrzebują pieniędzy na nawozy i na zakup opału. Wszystko do produkcji rolnej drożeje, a zboże tanieje.
Jan Kaczmarek z Biadaczewa pod Burzeninem potwierdza tę opinię. Urodzaj tym razem sprawia spore kłopoty.
- Na szczęście nie miałem problemu ze zbyciem ziarna, bo zebrane ze swoich pól wykorzystuję do opasu zwierząt gospodarskich. Ale ci gospodarze, którzy liczyli na to, że przeczekają kilka tygodni i więcej zarobią, nie są teraz w najlepszej sytuacji - zauważa Jan Kaczmarek. - Niedługo przecież trzeba będzie przygotować rolę pod ozimimy. Trzeba będzie zakupić nawozy, paliwo do ciągników. Zbliża się także rok szkolny i wyszykowanie dzieci do szkoły sporo kosztuje. Skąd ma na to wziąć rolnik, jak nie ze sprzedaży tego, co urosło na polu?
POLSKA Dziennik Łódzki
Tadeusz Sobczak




























































