Sejm w czwartek opowiedział się przeciwko uchwale Senatu o odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia. Media publiczne: Telewizja Polska, Polskie Radio powinny istnieć i powinny służyć Polakom - podkreśliła posłanka PiS Joanna Lichocka. Nowela trafi teraz do podpisu prezydenta.
Za odrzuceniem uchwały Senatu było 232 posłów, przeciwko było 220 posłów, nikt nie wstrzymał się od głosu. Przed głosowaniem argumenty za odrzuceniem uchwały Senatu przedstawili posłowie PiS, w tym posłanka tej partii Joanna Lichocka, która przedstawiła sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu.
Posłanka PiS podkreśliła, że uchwała Senatu rekomendująca odrzucenie rekompensaty jest, jej zdaniem, skandaliczna. Oceniła, że to skandaliczny wniosek Senatu, ażeby uniemożliwić dofinansowanie mediów publicznych. "Opozycja nie może przeboleć, że media publiczne istnieją i nie są pod ścisłą kontrolą PO, PSL i SLD" - powiedziała Lichocka. Przypomniała, że w czwartek Komisja Kultury i Środków Przekazu zdecydowała, że to Lichocka będzie posłem sprawozdawcą noweli ustawy abonamentowej. Wcześniej, w środę, komisja - większością głosów opozycji - zdecydowała, że sprawozdawcą będzie posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.
Przedstawiając stanowisko sejmowej komisji kultury Joanna Lichocka przypomniała, że komisja zarekomendowała w środę odrzucenie noweli ustawy abonamentowej. "Teraz informuję, że Prawo i Sprawiedliwość, które ma większość w tym Sejmie, odrzuci ten wniosek jako próbę zniszczenia mediów publicznych" - mówiła.
Na onkologię zamiast na TVP
W dyskusji przed głosowaniem posłowie opozycji twierdzili, że programy informacyjne i publicystyczne telewizji publicznej są stronnicze. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz wskazywał, że pieniądze zamiast na TVP powinny być wydane na onkologię w Polsce. Podobnie przeciwko noweli wypowiedziała się wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (KO). "Nie chcecie tych pieniędzy przekazać dla ludzi (...). Nie chcecie tych pieniędzy przekazać na leczenie onkologiczne" - mówiła.

Wtórowali jej także m.in. Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica) i Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz'15).
Poseł PiS Marek Suski odpowiadając na argumenty opozycji, że zamiast dofinansowywać TVP lepiej byłoby przeznaczyć pieniądze na onkologię, powiedział, że to ze strony opozycji hipokryzja. "Można tylko powiedzieć w ten sposób, że za naszych rządów na służbę zdrowia przekazaliśmy kilkadziesiąt miliardów złotych więcej niż za waszych rządów. A kto jest hipokrytą, i kto jest agresywny, i kto jak się zachowuje, to pokazaliście w Pucku?" - pytał Suski.
W poniedziałek w Pucku i Wejherowie podczas uroczystości z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem, grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą. Pikietujący głośno krzyczeli i gwizdali.
Szczegóły projektu
Nowelizacja, której projekt przygotowali posłowie sejmowej większości, przewiduje wprowadzenie rekompensaty w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia w związku z utraconymi wpływami z opłat abonamentowych z tytułu zwolnień w 2020 r. oraz z uwzględnieniem niewypłaconych w latach 2018-19 części rekompensaty. Środki te mają zostać podzielone między jednostki publicznej radiofonii i telewizji przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji z przeznaczeniem na realizowanie misji publicznej.
Dodatkowo podczas prac w Sejmie znowelizowano niektóre przepisy ustawy o radiofonii i telewizji. Wprowadzają one uchylenie ust. 1 w art. 27 stanowiącego, że "zarząd spółki liczy od jednego do trzech członków". Mają tu obowiązywać rozwiązania z kodeksu spółek handlowych.
Senat, który w ubiegłym tygodniu zarekomendował odrzucenie nowelizacji, zwrócił również uwagę na problem niewyjaśnionej jednoznacznie kwestii dotyczącej ewentualnego obowiązku notyfikacji Komisji Europejskiej przewidzianego w ustawie programu pomocy dla publicznej radiofonii i telewizji w zakresie finansowania misji publicznej. Odnosząc się do kwestii MKiDN ocenia, że znowelizowane przepisy są zgodne z zasadami pomocy publicznej w UE.
Incydent po głosowaniu
Tuż po głosowaniu sprawozdawca tego projektu z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Joanna Lichocka pokazała niewybredny gest w kierunku opozycji - powszechnie uznawany za wulgarny. "Przesuwałam dwukrotnie palcem pod okiem, energicznie bo byłam zdenerwowana" - tłumaczyła się potem.
Oburzeni Posłowie KO zapowiedzieli już złożenie wniosku do komisji etyki poselskiej o ukaranie Joanny Lichockiej (PiS) za "obsceniczny gest" na sali sejmowej.
O kolejny, który szczuje . Nienawiść jest ich jedyną metodą. #POstkomuna #kłamiąjakoddychają https://t.co/WOzdrJwai6
— Joanna Lichocka (@JoannaLichocka) February 14, 2020
Lichocka w rozmowie z PAP zadeklarowała, że jest gotowa stanąć przed Komisją Etyki Poselskiej. "Nie wykonałam żadnego złego gestu ani czynu. To, co opozycja sugeruje, wynika ze stopklatki, wyjętego urywka ruchu ręki. Nie miałam intencji robienia żadnego wulgarnego gestu i na filmach to widać" - przekonywała posłanka KO.
Oceniła przy tym, że Platforma Obywatelska "jak zawsze posługuje się manipulacją i kłamstwem". "Oni po prostu kłamią tak, jak oddychają. Niczego innego nie umieją. I teraz na podstawie zmanipulowanych zdjęć, próbują jakoś uderzyć we mnie. To jest coś, do czego Platforma nas od lat przyzwyczaiła. To jest element ich przemysłu pogardy, przemysłu nienawiści i metody szczucia. Mnie to nie zaskakuje" - podkreśliła Lichocka.
Posłanka powiedziała też, że rozmawiała o wykonanym przez siebie geście m.in. z szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim. Polityk wcześniej na sali sejmowej, kiedy ujawnione zostały zdjęcia z gestem Lichockiej, oświadczył: "zgadzam się z opinią, że powaga Wysokiej Izby została naruszona, ale chcę spytać, czy wicemarszałek Sejmu, kandydat na prezydenta RP (Małgorzata Kidawa Błońska - PAP) może tolerować ordynarne zwroty pod adresem urzędującego prezydenta RP i czy wicemarszałek Sejmu nie powinna przed Izbą, którą reprezentuje, przeprosić za to, że wspierała ludzi, którzy w ordynarny sposób zwracali się pod adresem prezydenta RP?".
Według niej szef klubu PiS przyjął te wyjaśnienia. "I prezes Jarosław Kaczyński też" - dodała posłanka PiS.
Przeprosiny?
Przy użyciu stopklatek wprowadza się opinię publiczną w błąd – powiedziała w piątek Joanna Lichocka (PiS), zarzucając PO uruchomienie "machiny propagandowej". Powtórzyła, że nie wykonała żadnego obraźliwego gestu. Przeprosiła tych, którzy poczuli się urażeni.
"Jest uruchomiony cały wielki przemysł nienawiści, hejtu, który spadł na mnie, na PiS, mnóstwo trolli, mnóstwo wpisów. Widać, że cała machina propagandowa PO została uruchomiona" – mówiła posłanka PiS dziennikarzom. "Oni zmanipulowali tę sytuację, ja nie wykonałam żadnego obraźliwego gestu, nie miałam też takich intencji, natomiast tutaj bazując na stopklatkach - nie na filmie tylko na zatrzymanych ujęciach - wprowadza się opinię publiczna w błąd" – dodała.
Według Lichockiej, "każdy powód, każdy najdrobniejszy gest może być wykorzystany przez przemysł pogardy, przemysł manipulacji, który wdraża PO". "Chciałam bardzo przeprosić tych wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Oni zostali wprowadzeni w błąd" – oświadczyła.
Posłowie KO zapowiedzieli złożenie wniosku do sejmowej komisji etyki poselskiej o ukaranie Lichockiej za - w ich odczuciu - "obsceniczny gest" na sali sejmowej. Zachowanie posłanki PiS nazwali "bezczelnym zachowaniem i arogancją". Lichocka zadeklarowała, że jest gotowa stanąć przed komisją etyki poselskiej.































































