Środowa sesja na nowojorskich parkietach przyniosła kontynuację wtorkowych spadków. Rosnące ceny obligacji skarbowych USA potwierdzają hipotezę, że wśród inwestorów narasta strach przed recesją w największej gospodarce świata.


S&P500 oddał wprawdzie tylko0,25%, ale kończąc dzień z wynikiem 4 090,38 pkt. była to dla niego druga spadkowa sesja z rzędu i tym samym odwrót z przeszło miesięcznego maksimum. Znacznie większe straty poniósł Nasdaq, który oddał 1,07% po utracie przeszło pół procent dzień wcześniej. Na plusie ostał się Dow Jones, który zyskał 0,24% i finiszował z wynikiem 33 482,72 pkt.
Na Wall Street po marcowym kryzysie bankowym (prawdopodobnie wciąż niezakończonym) teraz najwięcej mówi się o ryzyku „prawdziwej” recesji w gospodarce USA. Na ten scenariusz od wielu miesięcy stawia rynek długu, na którym papiery długoterminowe przynoszą znacznie niższą rentowność YTM niż obligacje krótkoterminowe.
Do tego dochodzą coraz bardziej mizerne dane makro. Po solidnym rozczarowaniu z przemysły (w poniedziałek) otrzymaliśmy wyraźnie słabsze od oczekiwań wyniki z sektora usług. „Usługowy” ISM obniżył się w marcu do 51,2 pkt. względem 55,1 pkt. w lutym i oczekiwanych przez rynek 54,5 pkt. Sygnalizuje to ostre wyhamowanie koniunktury w kluczowym sektorze gospodarki USA.
Na dodatek kiepsko wypadł raport ADP, który pokazał tylko 145 tys. nowych etatów utworzonych w marcu w sektorze prywatnym. Oczekiwano 200 tys. po przyroście o 261 tys. w lutym. Zestawiając te statystyki z raportowanym silnym spadkiem liczby wakatów (JOLTS) otrzymujemy wyraźne pogorszenie koniunktury na amerykańskim rynku pracy.

Teoretycznie nie musi to być zła wiadomość dla Wall Street. Rosną bowiem szanse, że Fed wycofa się z zapowiedzianej na maj podwyżki stóp procentowych. A rynek terminowy obstawia, że do grudnia Powell i spółka obniżą stopę funduszy federalnych o przynajmniej 75 pb. Byłby to więc długo oczekiwany „Fed pivot”, wzmacniający wyceny zwłaszcza spółek wzrostowych. Osobną kwestią jest to, jak ich wyniki finansowe zareagują na wzrost bezrobocia i ogólną recesję gospodarczą.
W świecie Zachodu powoli wkraczamy w okres Świąt Wielkanocnych. W czwartek handel odbywa się jeszcze normalnie, ale już w Wielki Piątek wszystkie ważniejsze giełdy poza Azją są zamknięte. Mimo to w USA pojawią się comiesięczne dane z rynku pracy, po których ekonomiści spodziewają się utrzymania solidnego (+240 tys. etatów) wzrostu zatrudnienia w sektorach pozarolniczych.
A tydzień później rozpoczyna się sezon publikacji wyników kwartalnych w USA. Zdaniem analityków będzie to dołek cyklu wynikowego, a korporacyjne zyski przypadające na indeks S&P500 były o ponad 6% niższe niż rok wcześniej. W kolejnych kwartałach EPS przypadający na S&P500 ma jednak być wyższe – tak przynajmniej wynika z prognoz analityków.
Tymczasem rentowność 10-letnich obligacji rządu USA spadła o kolejne 3 pb. i znalazła się na najniższym poziomie od września (3,31%). Spadek rentowności obligacji sygnalizuje wzrost jej ceny rynkowej.





























































