Polska mieści się mniej więcej w połowie stawki pomiędzy krajami rozwijającymi się i rozwiniętymi. Ocenia się bowiem, że około 40% Polaków nie ma w ogóle żadnego zobowiązania wobec instytucji finansowej. Rozwój gospodarczy, i rozwój rynku biur kredytowych są od siebie silnie uzależnione. A doświadczenia w rozwoju sektora biur kredytowych pokazują, że w krajach, gdzie istnieją rejestry, dostępności kredytu dla małych firm wzrasta o 80% w stosunku do krajów, gdzie takich rejestrów nie ma. Istnienie informacji pozytywnej w rejestrze zwiększa liczbę pozytywnych decyzji kredytowych lub handlowych blisko o 90%.
Warto zauważyć, że polski model biur kredytowych aktualnie generuje około 20 milionów sztuk raportów kredytowych rocznie. Dla porównania, na najbardziej rozwiniętych rynkach, w najbardziej dojrzałych i zamożnych gospodarkach, te same, funkcjonujące w Polce biura kredytowe sprzedawałyby ich nawet 7 razy więcej. To pokazuje jak dalecy jesteśmy od celu.
Od tego, czy podołamy pozytywnie rozumianej restrukturyzacji tego sektora zależeć będzie również w pewnym zakresie stopień wykorzystania potencjału rozwojowego polskiej gospodarki. Instytut BIEC przygotował ekspertyzę oceniającą rozwój polskiego sektora rejestrów kredytowych w okresie ostatnich pięciu lat tj. od uchwalenia przez Sejm w 2003 roku ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych.
Jak wiadomo na polskim rynku w oparciu o tę ustawę działają trzy biura informacji gospodarczej – Krajowy Rejestr Długów, najstarsze biuro, InfoMonitor związany z sektorem bankowym oraz Europejski Rejestr Informacji Finansowej, które to biuro od niedawna jest kontynuatorem austriackiego KSV. Niezależnie od tego, w oparciu o prawo bankowe działają bankowe bazy danych – największą bazę danych bankowych prowadzi Biuro Informacji Kredytowej. Pięć lat doświadczeń to dostatecznie długo, aby ocenić funkcjonowanie rynku informacji gospodarczej w Polsce i porównać się ze światem.
POLSKI MODEL WYMAGA DECYZJI
Polski rynek zarządzania informacją gospodarczą, czyli sektora rejestrów kredytowych to wyjątkowy rynek. Wyjątkowość jest w tym przypadku raczej negatywnym wyróżnikiem na tle doświadczeń międzynarodowych. Światowe doświadczenia pokazują, że rejestry kredytowe działają o oparciu o specjalną regulację prawną lub w oparciu o prawo bankowe. Przy czym, obecnie wyraźnie przeważa tendencja do tworzenia specjalnych regulacji prawnych dla funkcjonowania rejestrów kredytowych w rodzaju polskiej ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych.. O Polsce nie można powiedzieć, że należy formalnie do któregoś z modeli. Jesteśmy pomiędzy jedną regulacją a drugą, przy czym przeważa u nas model działający w oparciu o prawo bankowe.
Przewaga ta wynika nie z liczby rejestrów, a raczej różnicy w restrykcyjności przepisów dwóch systemów i wniosków wynikających z liczby informacji negatywnych zgromadzonych w rejestrach. W 2007 roku wszystkie rejestry działające w oparciu o specjalną ustawę posiadały 650 tysięcy sztuk zapisów w bazie danych, podczas gdy rejestr działający w oparciu o prawo bankowe posiadał około 1.200 tysięcy zapisów w bazie danych.
W jednym z możliwych podziałów analitycznych, dzieli się generalnie rynek biur kredytowych na dwa rodzaje. Pierwszy to model biur z udziałem kredytodawców, jako udziałowcy i zarządzający. Drugi z modeli, tak zwany niezależny, to ten bez udziału kredytodawców, jako współwłaścicieli i biorących udział w zarządzaniu. Raport, przygotowany przez International Finance Corporation (IFC) „Credit Bureau Knowledge Guide” podkreśla, że model nazwany niezależnym, posiada więcej cech predestynujących go do osiągania lepszych wyników.
Jest to bowiem model nastawiony na wdrażanie innowacji i zapewnienia wysokiej jakości serwisu klientom i jest otwarty, co niezwykle istotne, na szeroki zakres danych i dostępu do nich. A warto zauważyć statystyki międzynarodowe w tym względzie.
Biura kredytowe na świecie, są własnością instytucji reprezentowanych przez: zrzeszenia branżowe, izby handlowe - 9%, częściowy udział państwa - 4%, prywatne banki i inne niż banki instytucje finansowe dostarczające kredyt - 28% oraz prywatna własność nie związana z bankami, i innymi dostawcami produktów kredytowych - 59%. Dane te pochodzą z badań Banku Światowego, przeprowadzonych wśród 78 biur na świecie w 55 krajach. W Polsce rejestry należą zarówno do zrzeszeń branżowych (Związek Banków Polskich) i banków – dwa rejestry, jak również do niezależnych właścicieli – dwa rejestry. Stąd można również uznad, iż polski model „mieszany” nie odpowiada modelowi najbardziej efektywnemu.
SZKODLIWY DUALIZM PRAWNY
Po pięciu latach działalności sektora biur informacji gospodarczej można stwierdzić, że podstawową słabością polskiego systemu rejestrów kredytowych jest dualizm prawny. Część rynku funkcjonuje w oparciu o specjalną ustawę, a część w oparciu o prawo bankowe. Powoduje to szereg niesprawności w polskim systemie rejestrów. Przede wszystkim utrwala rozdarcie rynku na dwa, praktycznie nie współpracujące ze sobą segmenty i ogranicza dostęp do całej informacji zgromadzonej na rynku oraz dodatkowo ogranicza konkurencję między rejestrami.
W Polsce pod koniec 2007 roku rejestry łącznie zebrały 1,85 mln informacji negatywnej, z tego 70% zebrały rejestry bankowe i 30% rejestry niebankowe. Łatwo zauważyć, że przez brak współpracy między rejestrami bankowymi i nie bankowymi klienci rejestrów niebankowych nie mają dostępu do 70% informacji zgromadzonej przez rejestry bankowe, a banki nie mają dostępu do 30% informacji zgromadzonej przez rejestry niebankowe. Sytuacja ta poważnie obniża właściwości prognostyczne informacji zebranej w polskich rejestrach. Zaradzić tej niekorzystnej sytuacji można przez stworzenie jednej podstawy prawnej regulującej ich działanie, lub doprowadzić do tego, aby wszystkie rejestry miały dostęp do wszystkich zasobów informacji na jednakowych zasadach.
WIERZYCIELE WTÓRNI ZA BURTĄ
Innym poważnym problemem polskiego systemu rejestrów kredytowych jest nieobecność w rejestrach informacji od wierzycieli wtórnych. Jeżeli na przykład bank sprzeda kredyt funduszowi sekurytyzacyjnemu, to informacja o dłużniku znika z rejestru bankowego. Dochodzi w ten sposób do zafałszowania informacji, gdyż powstaje domniemanie, że dłużnik spłacił zobowiązanie kredytowe.
Tymczasem on nadal zalega ze spłatą. Zaś wierzyciel wtórny nie może tej informacji wprowadzić do rejestru kredytowego, ponieważ nie pozwala mu na to prawo. Taka sytuacja falsyfikuje rzeczywisty stan rzeczy na rynku i obniża bezpieczeństwo obrotu gospodarczego. Ponadto opóźnia rozwój nowoczesnych instrumentów finansowych opartych na sekurytyzacji aktywów. A to w konsekwencji utrudnia wzrost gospodarczy w Polsce.
BEZ INFORMACJI POZYTYWNYCH
Kolejnym problemem polskich rejestrów jest brak informacji pozytywnej o dłużniku. Formalnie istnieje możliwość zbierania informacji pozytywnej. Jednak procedura jest tak skomplikowana i zniechęcająca, że w rezultacie niewiele informacji zostało zebranych przez rejestry.
PROGNOZA DŁUGOOKRESOWA DLA POLSKIEGO RYNKU I POTRZEBA ZMIAN
Można szacować, że za następnych 15 – 20 lat liczba raportów sprzedawanych na polskim rynku w ciągu jednego roku wyniesie 100 – 130 mln sztuk, wobec obecnych ok. 20 mln sztuk rocznie.

Prognoza przedstawiona na powyższym rysunku wykonana została przy założeniu, że za 15-20 lat liczba raportów w Polsce przypadająca na jednego mieszkańca będzie zbliżona do tej, jaka obecnie występuje w najwyżej rozwiniętych krajach.
Oczywiście droga do takiej liczby raportów wiedzie również przez otwieranie polskich rejestrów na nowe i istniejące zasoby informacji. Stąd niedopuszczanie wierzycieli wtórnych do rejestrów, w szczególności funduszy sekurytyzacyjnych, czy samorządów lokalnych, istniejące kwoty minimalne, brak dostępu do danych o charakterze publicznoprawnym, podtrzymywanie wyłączności BIKu i InfoMonitora na zasoby informacji bankowej, utrzymywanie rolników poza zakresem ustawy, itp. na pewno nie przybliża nas do prognozowanych wielkości.
INFORMACJA NA TEMAT PEŁNEJ WERSJI RAPORTU POD ADRESEM: info@kpf.pl






























































