Szef MSZ Radosław Sikorski weźmie udział w rozpoczynającym się w Waszyngtonie kolejnym spotkaniu Grupy Bilderberg, którą zwolennicy teorii spiskowych nazywają „rządem światowym”. W rzeczywistości to nieformalne, europejsko-amerykańskie forum wymiany poglądów.


W Waszyngtonie rozpoczyna się dziś 72. spotkanie Grupy Bilderberg, którą zwolennicy teorii spiskowych nazywają „rządem światowym”. Jednak w opinii byłego rzecznika MSZ Łukasza Jasiny Grupa Bilderberg nigdy nie była organizacją „spiskową”, ale gremium dość transparentnym. – To po prostu duża międzynarodowa grupa wymiany poglądów, zbliżona do koncepcji Davos czy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa – ocenił w rozmowie z PAP Jasina.
Według brytyjskiego dziennika „Guardian” głównym tematem pierwszego spotkania w 1954 r. był „stosunek do komunizmu i Związku Radzieckiego”, a raport z konferencji wielokrotnie odwoływał się wówczas do „zagrożenia komunistycznego”.
Jasina przypomniał, że współtwórcą tego wpływowego formatu międzynarodowej debaty był Polak Józef Retinger, który w czasie II wojny światowej doradzał gen. Władysławowi Sikorskiemu, a po jej zakończeniu pozostał na emigracji.
To Retinger doprowadził według Jasiny do pierwszego spotkania grupy w 1954 roku, w Hotelu w Bilderberg w Oosterbeek w Holandii. – Był przekonany, że trzeba stworzyć forum wymiany myśli między najważniejszymi politykami, intelektualistami i biznesmenami, które będzie dbało o europejską jedność, ale też transatlantycką współpracę między nami i Amerykanami – powiedział Jasina.
Grupa Bilderberg zaprasza premierów, ministrów, bankierów, ale także największych biznesmenów, takich jak np. Peter Thiel, współzałożyciel firm PayPal i Palantir, czy Dario Amodei, współzałożyciel Anthropic.

Jak podkreśla się na oficjalnej stronie bilderbergmeetings.org, uczestnicy spotkań dyskutują, ale nie podejmują żadnych wiążących decyzji, nie głosują, a grupa „nie popiera żadnej partii politycznej ani żadnego punktu widzenia”. Jednak w ciągu ponad siedmiu dekad, które minęły od pierwszego spotkania grupy, narosło wokół niej wiele nieprawdziwych i sensacyjnych teorii.
Większość z nich dotyczy obaw, że Bilderberg tworzy „rząd światowy”, który przejmie kontrolę nad rządami krajowymi. Ostrzegała przed tym np. nieżyjąca już Phyllis Schlafly, wybitna amerykańska działaczka konserwatywna, która postrzegała Bilderberg jako grupę bogatych i wpływowych osób zagrażających suwerenności USA i niezależności wyborów.
Z zasady Grupa Bilderberg nie stara się dementować krążących na jej temat teorii. Na jej stronie czytamy jedynie, że twierdzenia teoretyków spiskowych są „bezpodstawne”. Aurę tajemniczości wokół grupy pogłębia jednak także jej polityka informacyjna. W efekcie nawet „New York Times” napisał w 2019 roku, że Bilderberg jest „tajną wersją” Davos, dorocznej światowej konferencji gospodarczej w Szwajcarii.
Do lat 90. Grupa Bilderberg organizowała w przeddzień swoich spotkań konferencje prasowe, które jednak zostały zarzucone w latach 90, z powodu „braku zainteresowania”. Dlatego dziś „nie zabiega o uwagę opinii publicznej”, co można przeczytać na oficjalnej stronie grupy.
Choć wśród gości zdarzają się właściciele i redaktorzy naczelni mediów tak jak np. w 2025 roku Mathias Döpfner, prezes wydawnictwa Axel Springer SE czy szef Warner Bros. Discovery International Gerhard Zeiler to w przeciwieństwie do Światowego Forum Ekonomicznego w Davos spotkania Bilderberga są zamknięte dla dziennikarzy. Grupa tłumaczy, że wszystko po to, aby zapewnić „najwyższy poziom otwartości i dialogu” oraz zachęcić polityków i ekspertów do szczerych rozmów.
Otwartości uczestników ma także sprzyjać stosowanie się do opracowanej w 1927 roku tzw. reguły milczenia Chatham House. Goście mogą wprawdzie opowiadać opinii publicznej, o czym była mowa na spotkaniu, ale nie wolno im ujawniać, kto i jak wypowiadał się na konkretne tematy. Jak tłumaczyła dziennikowi „New York Times” w 2004 roku Maja Banck-Polderman, ówczesna sekretarz wykonawcza Grupy Bilderberg, uczestnicy „nie muszą niczego podpisywać, ale rozumieją, że nie mogą rozmawiać” (o przebiegu spotkań - PAP).
W tajemnicy utrzymywane jest niemal do ostatniej chwili także miejsce spotkań i lista zaproszonych. Jeszcze w czwartek rano na stronie bilderbergmeetings.org widniały jedynie informacje na temat poprzednich spotkań, m.in. tego, które odbyło się w czerwcu ub. roku w Sztokholmie. Lista uczestników waszyngtońskiego spotkania pojawiła się dopiero w czwartek późnym popołudniem.
Wcześniej o tym, że członkowie Bilderberga spotkają się w tym roku w Waszyngtonie można się było oficjalnie dowiedzieć jedynie z agendy sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Jego biuro prasowe już 3 kwietnia poinformowało, że Rutte dołączy do tegorocznego gremium Bilderberga 10 kwietnia, po rozmowach z prezydentem Donaldem Trumpem.
Niektórzy politycy nie są jednak tak otwarci. Na przykład w 2019 roku Mike Pompeo, ówczesny sekretarz stanu USA w pierwszej administracji Donalda Trumpa, nie umieścił w swoim oficjalnym kalendarzu informacji o swoim uczestnictwie w spotkaniu Grupy Bilderberg.
Udział w spotkaniach jest możliwy wyłącznie dla zaproszonych gości. O tym, kto znajduje się na liście przekraczającej zazwyczaj sto osób, decyduje 31-osobowy Komitet Sterujący grupy. To on wybiera uczestników spośród – jak czytamy na stronie bilderbergmeetings.org - liderów wyróżniających się w dziedzinie administracji publicznej, biznesu, technologii, pracy, społeczeństwa obywatelskiego i środowiska akademickiego.
Wśród zapraszanych polityków i biznesmenów są także Polacy. Najbardziej znanym z nich jest obecny wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Jak potwierdził w rozmowie z PAP rzecznik MSZ Maciej Wewiór, polski minister weźmie także udział w tegorocznym spotkaniu w Waszyngtonie. Sikorski wystąpi w roli mówcy na jednym z paneli tematycznych oraz będzie moderował dyskusję z udziałem „wysokiego przedstawiciela rządu Stanów Zjednoczonych”.
Pytany, czy po dyskusjach, w których uczestniczy minister Sikorski, sporządzane są jakieś oficjalne notatki, Wewiór odparł, że jedynie w trakcie formalnych spotkań ministrowi towarzyszy tzw. „note taker” (osoba sporządzająca notatki-PAP). – W przypadku Grupy Bilderberg jest inaczej, bo to jest bardziej dyskusja niż oficjalne, formalne spotkanie – podkreślił Wewiór.
Oprócz Sikorskiego na spotkaniach Grupy Bilderberg pojawiają się także inni Polacy. Na listach uczestników sprzed roku i dwóch można znaleźć m.in. prezesa Polskiej Rady Biznesu Wojciecha Kostrzewę, ministra finansów Andrzeja Domańskiego czy Katarzynę Kieli, dyr. Warner Bros. Discovery Poland. Na liście co rok zapraszanych znajduje się także małżonka wicepremiera Sikorskiego, amerykańska dziennikarka i pisarka Anne Applebaum.
W tym roku na liście uczestników jest znów Kostrzewa, a także przedsiębiorcy wiceprezes Grupy WB Adam Bartosiewicz i prezes Mediacap SA Jacek Olechowski.
- Jest tam więcej Polaków, niż było 20-30 lat temu. Ta liczba rośnie razem z gospodarką, więc jest lepiej. Powinno być jeszcze lepiej, ale miejmy nadzieję, że sami tego nie zepsujemy i świat też nam nie będzie w tym przeszkadzał – ocenił Jasina. Zwrócił uwagę, że według starej zasady „lepiej być przy stole, na krześle lub w fotelu niż na talerzu”.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ mhr/






























































