REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

RPA: czy prezydent Zuma odbierze białym farmerom ziemię?

2017-04-17 15:28
publikacja
2017-04-17 15:28

Ratując zagrożoną władzę, prezydent Zimbabwe Robert Mugabe odebrał ziemię białym farmerom, ogłaszając, że zaprowadza w ten sposób dziejową sprawiedliwość. Siedemnaście lat później to samo i z tego samego powodu powiedział prezydent sąsiedniej RPA Jacob Zuma.

fot. Tiksa Negeri / / Reuters

W Zimbabwe Mugabe osiągnął swój cel. Wywłaszczając białych farmerów, sterroryzował ich i zmusił, by przestali wspierać rosnącą w siłę zimbabweńską opozycję, wyrosłą ze związków zawodowych. Mugabe zrujnował rolnictwo kraju, ale zachował władzę i sprawuje ją do dziś. Jego sąsiadowi i koledze po fachu Zumie nie chodzi o dożywotnie utrzymanie władzy; obiecując wywłaszczenia białych farmerów, chce on sobie zapewnić korzystny wynik sukcesji.

Zuma, który w tym tygodniu obchodził 75. urodziny, w grudniu przestanie być przywódcą rządzącej w RPA partii Afrykański Kongres Narodowy (ANC), a w 2019 r., wraz z końcem drugiej i ostatniej prezydenckiej kadencji, złoży urząd szefa państwa. Niewykluczone zresztą, że pożegna się z władzą i prezydenturą jeszcze w tym roku, po zapowiedzianym na początek grudnia zjeździe ANC, podczas którego wybrany zostanie nowy przywódca partii i jednocześnie jej kandydat na następnego prezydenta (szefa państwa wybiera w RPA parlament - Zgromadzenie Narodowe).

Niezliczone gafy, afery i skandale z Zumą w roli głównej sprawiły, że jego przejścia na emeryturę nie mogą doczekać się nawet w ANC, któremu fatalna prezydentura Zumy odbiera zwolenników (w sierpniu ANC, partia Nelsona Mandeli, poniosła prestiżowe porażki w wyborach samorządowych w Kapsztadzie, Pretorii i Johannesburgu). Martwiąc się, że pozbawiony władzy wyląduje na ławie oskarżonych za łamanie konstytucji, nadużycia władzy i afery korupcyjne, Zuma za wszelką cenę usiłuje tak przeprowadzić kampanię sukcesyjną, by nowym przywódcą został ktoś, kto zagwarantuje mu bezpieczeństwo. Na następczynię upatrzył sobie swą byłą żonę Nkosazanę Dlamini-Zumę (byłą minister we wszystkich południowoafrykańskich rządach po 1994 r. i byłą przewodniczącą Komisji Unii Afrykańskiej), a żeby ułatwić jej (i sobie) wygraną, sięgnął po kartę ziemi.

Zrobił to po kolejnym kryzysie politycznym, jaki sam sprowokował, gdy wbrew zagranicznym i rodzimym inwestorom, znacznej części przywódców ANC i ogromnej większości zwykłych obywateli pod koniec marca zwolnił powszechnie szanowanego ministra finansów Pravina Gordhana. Kilka dni później, próbując odzyskać polityczną inicjatywę, Zuma zapowiedział radykalną transformację gospodarczą.

Wakacje na giełdzie

Nasi czarnoskórzy rodacy w większości wciąż cierpią biedę i są bardzo rozczarowani tym, że wolność nie przyniosła im poprawy losu - ogłosił Zuma w przeddzień 23. rocznicy upadku apartheidu. Całe bogactwo tego kraju wciąż znajduje się rękach niewielkiej grupy ludzi. To się musi zmienić. Zbyt długo nasza polityka finansowa i gospodarcza prowadzona była tak, by podobało się to ekonomistom, wielkiemu biznesowi i zagranicznym inwestorom. Z całym szacunkiem, ale jesteśmy rządem ludowym - dodał nowy minister finansów Malusi Gigaba.

Prezydent nie przedstawił żadnych szczegółów radykalnej transformacji, ale zapowiedział, że zrobi wszystko, by przyspieszyć tempo reformy rolnej i proces przejmowania ziemi przez czarnoskórych, a także - jeśli zajdzie taka potrzeba - zmieni konstytucję, by umożliwić wywłaszczanie białych farmerów bez konieczności płacenia im odszkodowań. Niepotrzebna nam konstytucja, która utrzymuje ludzi w biedzie - powiedział Zuma.

Przejmując w 1994 r. władzę w kraju, ANC obiecywał reformę rolną, która miała bez niszczenia rolnictwa przywrócić ziemię dawnym czarnoskórym właścicielom, pozbawionym jej przez białą mniejszość, dominującą do 1994 r. w południowoafrykańskiej polityce i gospodarce. ANC zagwarantował prawo własności w konstytucji i obiecał, że jedynym sposobem przejmowania ziemi od białych będzie jej dobrowolna sprzedaż. Powolne tempo reformy rolnej sprawiło, że ćwierć wieku po upadku apartheidu w ręce czarnoskórych właścicieli nie przeszła nawet dziesiąta część ziemi uprawnej w kraju, a jej właścicielami pozostają biali farmerzy i państwo.

Większość południowoafrykańskich komentatorów uważa, że podobnie jak Mugabe w Zimbabwe, Zuma sięga po ziemię tylko po to, by przejąć inicjatywę polityczną, a dzięki zyskaniu głosów wiejskiej biedoty narzucić temat grudniowemu zjazdowi i zapewnić wygraną byłej żonie, z którą po rozwodzie pozostaje w przyjaźni. Populistyczny ton zjazdowej debaty osłabiłby głównego rywala Dlamini-Zumy - obecnego wiceprezydenta Cyrila Ramaphosę, bogacza i byłego przedsiębiorcę, któremu niezręcznie byłoby licytować się z Dlamini-Zumą na populistyczną lewicowość i któremu sprzeciw wobec radykalnej transformacji nie zyskałby głosów na zjeździe.

Osiągnąwszy swój cel, czyli sukcesję po swojej myśli, Zuma zaraz zapomni o dzisiejszych obietnicach - tym bardziej, że do zmiany konstytucji potrzeba większości dwóch trzecich głosów, a ANC nie ma tylu przedstawicieli w parlamencie. W dodatku rządząca partia jest bardzo podzielona, a w lutym odrzuciła w parlamencie wniosek populistycznej partii Bojownicy o Wolność Gospodarczą (EFF), by wywłaszczać farmerów bez odszkodowania. W marcu odrzuciła też wniosek w sprawie nacjonalizacji kopalń.

Pesymiści przypominają jednak, że Zuma wiele razy dowiódł, iż w drodze do osiągnięcia swych politycznych celów nie liczy się z niczym, a przechodząc na polityczną emeryturę może zechcieć, by zapamiętano go nie jako nieudacznika i aferzystę, ale męża stanu, który przywrócił dziejową sprawiedliwość i oddał czarnoskórym ziemię odebraną im przed laty przez białych. Mówi się o tym także w Namibii - byłej kolonii Niemiec i protektoracie RPA, sąsiadującym z Zimbabwe i RPA. Pod koniec marca, podczas Dnia Niepodległości, tamtejszy prezydent Hage Geingob również wspomniał o konieczności przyspieszenia reformy rolnej, zmiany konstytucji i wywłaszczania białych farmerów bez odszkodowań.

Wojciech Jagielski

wjg/ akl/ kar/ mal/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~Bartek
Chyba odniosę na nich Komisji Weneckiej. Ma ktos email do Suchockiej?
~Hana
O co lewactwu chodzi??Biali rządzili-źle.Czarni rządzą -źle.Jedynym wyjaśnieniem jest to,ze tak jak komuch-tylko lewak ma monopol na WSZYSTKO.
~hej
no i z tej wypowiedzi widac, ze to nie lewactwo, tylko Hana ma monopol na wszystko. Chyba, ze Hana to lewactwo, wtedy wszystko sie zgadza. To by w sumie bylo zupelnie tak, jak z naszym PiSem - zawsze maja racje i jest to partia lewacka.
~FSB
zaraz a gdzie obrońcy pokoju , demokracji tzw . wolny świat . Do boju USA i jego wasale .
~Black24
a może zamiast biadolić należy powołać armię białych chrześcijan którzy pomogą swoim bracią i siostrą w Afryce
~bialy
Jak wykończą białych , to będą musieli zainwestować w pontony . Aby przepłynąć morze śródziemne.
~endi
Przypatrzcie się dobrze , to samo czeka Europę za 100 lat ...
~Praise_KEK
Bez białych umrą z głodu.
~kaczka-po-smolensku
wszysko zniszczą czarni podobnie jak polactwo nie potrafi zarządzać na swoim terytorium.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki