REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Przez opcje walutowe tysiące ludzi może stracić pracę

2009-01-24 08:35
publikacja
2009-01-24 08:35
Spółki, które zawierały transakcje na opcje walutowe, ogłaszają upadłość albo tną koszty, zwalniając ludzi, by zapłacić bankom swoje zobowiązania. Liczba firm, które przyznają się do problemów, rośnie z dnia na dzień. Dziś jest już kilkaset.

- To, co do tej pory zostało ujawnione, to tylko wierzchołek góry lodowej - mówi Klaudiusz Wolny, doradca inwestycyjny, który pomaga przedsiębiorcom w sporze z bankami. Wczoraj szefowie firm z całej Polski zastanawiali się wspólnie, jak rozwiązać ten problem. Wielu z nich zapowiedziało, że pójdzie do sądu, by unieważnić zawierane z bankiem umowy.

Są wśród nich wielkie giełdowe spółki, takie jak Forte, Cersanit czy Odlewnie, a także niewielkie rodzinne firmy, które zatrudniają po kilkanaście, czasem kilkadziesiąt osób. Jeżeli nie dogadają się z bankami, wiele z nich będzie zmuszona ciąć zatrudnienie.

- Do tej pory musieliśmy zwolnić już ponad 20 osób - żali się właścicielka firmy eksportowej, która wspólnie z mężem prowadzi biznes od ponad 20 lat. Chce być anonimowa, bo cały czas liczy na to, że jakoś uda się jej zawrzeć porozumienie z bankiem, który zażądał spłaty prawie 4 mln zł. - Zbudowaliśmy naszą firmę od zera. Nie pozwolimy, by bank ją teraz zniszczył - podkreśla.

Ofiarą opcji jest już producent elektrofiltrów Elwo z Pszczyny. Spółka zgłosiła wniosek o upadłość. Jeżeli zarząd nie dojdzie do porozumienia z bankami, 400 osób straci pracę.

Na włosku wisi też ponad 600 miejsc pracy w giełdowej spółce Odlewnie. Z powodu strat na opcjach spółka musiała zgłosić do sądu wniosek o upadłość.

Skutki problemów firm z opcjami walutowymi widać było wczoraj na warszawskiej giełdzie. Główne indeksy WIG 20 i WIG traciły po ponad 3 proc. i są na poziomie ostatniego dnia z listopada ubiegłego roku. Z kolei małe i średnie spółki spadły już do poziomów ze stycznia 2004 roku. W zdołowaniu indeksów główna jest zasługa banków, jak i firm, które przyznają się do tego, że zawierały niekorzystne transakcje na walutach.

- Inwestorzy tracą zaufanie zwłaszcza do małych i średnich spółek. Boją się, że firmy zawierały transakcje opcyjne, a nie chcą tego ujawnić - mówi Wojciech Maryański z Beskidzkiego Domu Maklerskiego. Wyraźnie widać to po bardzo małych obrotach i tym, że nikt nie chce kupować ich akcji - tłumaczy.

Akcjonariusze kilku spółek już bardzo mocno odczuli rezultaty tego, że ich zarządy weszły w opcje. Wczoraj głośno było o producencie skór Sanwil, którego notowania spadały w czasie sesji o 20 proc. Wszystko przez to, że spółka część środków pozyskanych z ubiegłorocznej emisji akcji, zamiast na inwestycje, będzie zmuszona przeznaczyć na rozliczenie toksycznych opcji walutowych. Jej straty wyniosły ponad 12 mln zł. - Nic nie możemy na to poradzić. Banki pobrały pieniądze z naszego rachunku. Nie są skłonni do ugody czy porozumienia - powiedział prezes Sanwilu Piotr Kwaśniewski.

Przedsiębiorcy opowiadają, że banki w ubiegłym roku wręcz naciskały na nich, by zawierali transakcje opcyjne.

- Bankowy akwizytor odzywał się do nas co kilka dni. Nagabywał, mówił, że przecież wszyscy to kupują. Przedstawił nawet prognozę, z której wynikało, że złoty cały czas się będzie umacniał. I zapewniał, że nie ma żadnego ryzyka - opowiada inny eksporter maszyn. Tymczasem złoty gwałtownie zaczął tracić, a banki zażądały od firm pokrycia strat.

Inni podkreślają, że podpisywali umowy, bo mieli po prostu zaufanie do banku. Głównie dlatego, że od wielu lat prowadzili już w nich rachunki, korzystali z kredytów i nigdy nie było żadnych problemów. - Wiele umów było zawieranych z naruszeniem procedur bankowych, nie było rzetelnych informacji na temat ryzyka - podkreśla Zbigniew Przybysz, prezes pomorskiej firmy Kram, który teraz namawia innych przedsiębiorców, by razem z nim szli z bankami do sądu.

- W najgorszej sytuacji są w tej chwili firmy, które zawierały transakcje opcyjne z bankami, w których miały już np. kredyt obrotowy - mówi Klaudiusz Wolny. - To dlatego że teraz bankom jest ich dość łatwo szantażować, że nie będą ich już dłużej kredytować. A od tego krok do bankructwa - podkreśla doradca.

Zdaniem analityków problemy firm z opcjami mogą również spowodować problemy u przedsiębiorców, którzy z opcjami nie mieli nigdy nic wspólnego. A to dlatego, że banki jeszcze bardziej ograniczą akcję kredytową na i tak bardzo trudnym już rynku.

Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy, mają też żal do Komisji Nadzoru Finansowego, która ich zdaniem pozwoliła bankom na tak masową i agresywną sprzedaż ryzykownych instrumentów. Sama KNF stoi na stanowisku, że firmy są same sobie winne, bo przecież nie musiały podpisywać żadnych umów. Naciska również na spółki giełdowe, by ujawniły swoje straty, grożąc im konsekwencjami finansowymi.

POLSKA Gazeta Opolska
Łukasz Pałka, Joanna Pieńczykowska
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Afera Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sąd wkrótce zdecyduje, czy była prezes i znany adwokat trafią za kratki
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (22)

dodaj komentarz
~ekonomista
trzeba uruchomić rezerwy walutowe , umocnić naszą walutę i ratować polskie firmy, gdy jeszcze można to zrobić i nie słuchac tych co inaczej radzą, może oni maja w ty swój interes
~kos
O taki prezydent Polski powiedział w Senacie USA na biednych i głupich POmazańcach najlepiej robić interesy i amerykanie tą doktrynę wprowadzili w życie.
~ja
jakich głupich POmazańcach, przeciez PEKAO to podobno zaplecze i niezle doi z opcji
~Miś
Przecież jest proste i w pełni legalne rozwiązanie

niech firmy poinformują swoich pracowników przez które banki stracą oni pracę. A pracownicy niech przeniosą swoje oszczędności z tych banków do tych które nie zawierały takich niesprawiedlwych umów. I niech poinformują swoich dziadków i babcie, przyjaciół i znajomych, kontrachentów
Przecież jest proste i w pełni legalne rozwiązanie

niech firmy poinformują swoich pracowników przez które banki stracą oni pracę. A pracownicy niech przeniosą swoje oszczędności z tych banków do tych które nie zawierały takich niesprawiedlwych umów. I niech poinformują swoich dziadków i babcie, przyjaciół i znajomych, kontrachentów i odbiorców ... jak lawiny to na całego.

Musimy tylko mieć informację które banki były zaangazowane w ten rpoceder a które są uczciwe wobec swoich partnerów.

Ja mam z żoną środki w KredytBanku i ToyotaBank. chętnie zrezygnuję jednak z tych 5,5% czy 6,35% odsetek jesli mogłbym komuś w ten sposób pomóc. mogę nawet wypłacić i potrzymać w domu jeśli nie wiem który bank jest jeszcze uczciywy.

A swoją drogą to niezli ci dyrektorzy finasowi, co wpakowali swoje firmy w takie opały - kiedys był taki zwyczaj wywozenia taczkami, chyba powinien wrócić.

Pozdrawiam i czekam na stonę internetową gdzie można znaleźć info o bankach

Miś
~gebarowski
ELWO pierwsza firma ogłaszająca upadłość jest winna MILLENIUM 48MLN EU; FORTIS 46 MLN EU; PEKAO 28 MLN EU; ING 25 MLN EU
~gebarowski odpowiada ~gebarowski
RAZEM OK. 150 MLN EU RAZY 4,40=660 MLN ZŁ
~pl
@lex: "kwestja", "mnustwo" - Ty się najpierw wróć do szkoły i naucz porządnie ojczystego języka, a potem dopiero wymądrzaj i rozdawaj publicznie mądre rady.
~Luck
Dokładnie - również (jak kilku moich poprzedników na forum) rozśmiesza mnie zrzucanie odpowiedzialności na banki. Kto podpisywał i czytał te umowy? Jeszcze rozumiem niewielkie firmy (ale i to nie jest niestety dla nich wytłumaczeniem), ale duże spółki??!! Nie ma tam działów prawnych??? I w ogóle - kto tym zarządza??? Ale oczywiście Dokładnie - również (jak kilku moich poprzedników na forum) rozśmiesza mnie zrzucanie odpowiedzialności na banki. Kto podpisywał i czytał te umowy? Jeszcze rozumiem niewielkie firmy (ale i to nie jest niestety dla nich wytłumaczeniem), ale duże spółki??!! Nie ma tam działów prawnych??? I w ogóle - kto tym zarządza??? Ale oczywiście - jeśli zarobimy, to super, ale jeśli stracimy - to winny ten straszny bezduszny bank...
~TED
Niech Rząd rozważnie prywatyzuje bo pazerny kler na podstawie wątpliwych dokumentów rozkradnie resztę majątku Narodowego ewidentnym przykładem jest Kraków.
Czy nauczycielom od piekła ,nieba i dziwnych niebiańskich przypadków należy się karta nauczyciela !?
~jack
Jasne że banki mają rację-plakać i placić za glupotę!!! A że bank to K..............i złodziej to już inna sprawa.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki