Po wielu godzinach strajków i negocjacji ze związkami zawodowymi osiągnięto porozumienie. Ostatecznie stało się to możliwe po zapewnieniu 5,5 proc. podwyżek dla pracowników spółki obejmujących wynagrodzenie już od 1 lutego 2011 roku.
Rozsądna cena w rozsądnym czasie
Ustalona cena maksymalna na poziomie 146 zł sprawia, że wartość lipcowej oferty publicznej osiągnie 5,766 mld zł, a całą spółkę wycenia się na 13,712 mld zł. Będzie to największa oferta od czasu ubiegłorocznego debiutu PZU (8 mld zł).
146 zł to optymalna cena, dlatego inwestorzy nie powinni oczekiwać, że zostanie jeszcze obniżona. Porównując ją do wycen NWR, a tym bardziej do KGHM, cenę należy uznać za relatywnie atrakcyjną. Nieco gorzej wypada na tle Bogdanki, która osiąga niższy wskaźnik C/WK. Po rozczarowaniu debiutem BGŻ Skarb Państwa będzie chciał dołożyć wszelkich starań, aby oferta JSW była prawdziwie udana (Grad: debiut BGŻ bardzo dobry)

Wskaźniki ceny do zysku oraz ceny do wartości księgowej nie są zaskoczeniem. Ostrożną wycenę JSW można tłumaczyć zawirowaniami na rynku, choć sam lipcowy debiut może być początkiem powrotu do pozytywnych nastrojów na giełdach.
Zyski Jastrzębskiej Spółki Węglowej w pierwszym kwartale 2011 wyniosły 619,4 mln i były niewiele mniejsze niż strata spółki z całego 2009 roku (669 mln). Prowadzenie biznesu w branży wydobywczej jest o tyle charakterystyczne, że osiągane wyniki w dużej mierze zależą od aktualnych cen surowców.

Inwestor indywidualny może liczyć na maksymalnie 75 akcji, lecz nie mniej niż 5 sztuk. Zatem przy zapisie na pełen pakiet zaangażowane zostanie 10 950 zł.
Gradobicie obietnic i oferta gotowa
Prywatyzacja JSW wymagała od skarbu państwa nie lada wysiłku. Pogodzenie interesów związków zawodowych, budżetu oraz samych inwestorów to jak równoczesna walka z inflacją i bezrobociem. Kompromis ze związkowcami nie należał do najtańszych. Zwiększa to determinację, aby lipcowy debiut ogłosić nad wymiar udanym (Prywatyzacja JSW: pozostał miesiąc, będą strajki).
W przypadku najbliższej oferty producenta koksu można być pewnym dwóch rzeczy. Silnego entuzjazmu ministra skarbu związanego z sukcesem debiutu oraz tradycyjnej redukcji zapisów na akcje. Pozostaje mieć nadzieję, że angażując prawie 11 tys. zł, inwestor nie zostanie na koniec z inwestycją o wartości 1 tys zł i drobnym kieszonkowym za kilkuprocentowy wzrost.



























































