REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Aplikacje kontra Covid-19. Wejdziesz szybciej do sklepu, ale czy to bezpieczne?

Agata Wojciechowska2020-05-03 06:00redaktor
publikacja
2020-05-03 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Chcesz być pierwszy w galerii handlowej? Wystarczy zainstalować aplikację rządową ProteGo Safe, a staniesz się klientem lepszej kategorii z pierwszeństwem i zniżkami, ale też zrezygnujesz z części ochrony, udostępniając rządowi dane dotyczące m.in. "spotkań" z innymi smartfonami. Przykład dziurawej "Kwarantanny" wystarczy, by podchodzić do ProteGo ze społecznym dystansem. 

Po majówce wchodzi w życie drugi etap odmrażania gospodarki. Swoje podwoje otworzą galerie handlowe, które zostały zobligowane do wprowadzenia podobnych obostrzeń, jak te obowiązujące obecnie w sklepach spożywczych. W praktyce jedna osoba będzie przypadała na 15m2 powierzchni handlowej (ciągi komunikacyjne nie są w to wliczane), a pracownicy mają zliczać wchodzących do środka klientów. I teraz wchodzi aplikacja rządowa ProteGo Safe - zainstalowana na smartfonie pozwoli wpuścić 10 proc. klientów więcej. W dużym centrum handlowym o powierzchni np. 20 tys. m2 będzie mogło przebywać 1300 kupujących i tu niespodzianka: plus 130 osób, które posiadają aplikację. Reszcie przyjdzie czekać za drzwiami.

Rządowe wytyczne dla centrów handlowych:

Odnośnie przestrzeni komunikacyjnej i usług:

(...)

6. Dopuszczalne jest jednoczesne wpuszczenie do danego obiektu o 10% wyższej liczby osób, o ile ponadnormatywne osoby posiadają aplikację ProteGO Safe. Takie osoby w razie braku wolnych miejsc w sklepie/lokalu nie otrzymują przywilejów, jeśli chodzi o stanie w kolejkach - rozwiązanie jest w trakcie konsultacji z branżami.

7. Umieszczenie przy wejściu do obiektu urządzenia z zainstalowaną aplikacją ProteGo Safe w celu zarejestrowania przez urządzenie klienta, będącego użytkownikiem aplikacji wchodzącego do obiektu. W wypadku braku możliwości wystawienia  takiego urządzenia – wydrukowanie kodu QR wygenerowanego z aplikacji ProteGO Safe do zeskanowania przez wchodzących klientów - rozwiązanie jest w trakcie konsultacji z branżami.

Źródło: gov.pl

W praktyce może wyglądać to następująco: stoimy w kolejce do sklepu odzieżowego, który ma 200 m2, a więc może w nim jednocześnie przebywać 13 chętnych na swetry czy sukienki. Czekamy, aż któryś z klientów skończy zakupy, by wskoczyć na jego miejsce. W tym czasie pojawia się osoba ze smartfonem z zainstalowanym ProteGo i po prostu wchodzi, bo sprzedawca będzie mógł ją zgodnie z prawem wpuścić. Teoretycznie ma to nie wpłynąć na czas oczekiwania osób bez aplikacji, która musiałaby wstrzymać się z wejściem aż będzie dla niej miejsce, a osoba z ProteGo jest liczona jako "nadprogramowa".

ProteGo daje po prostu kartę "Wejścia do sklepu", analogiczną do "Wyjścia z więzienia" z popularnej gry planszowej. Czy jednak instalując ją, sami nie ryzykujemy prywatnością?

fot. / / gov.pl

To ci dodatkowi nie zakażają?

Aplikacja ma za zadanie chronić użytkowników, którzy otrzymali możliwość szybkiego dowiedzenia się, czy mieli kontakt z osobą zakażoną. Teraz mają także szansę paradoksalnie na "szybsze zakażenie". Przebywający dodatkowi klienci to bowiem utrudnienie w utrzymaniu dystansu. Tego samego dystansu, o którym mówi rząd na każdej konferencji prasowej. A już szczególnie owe dwa metry będą trudne w przestrzeganiu np. jeśli ci z ProteGo zainteresowani będą tą samą promocją na spodnie, co osoby bez aplikacji. Szach i mat. 

Wakacje na giełdzie

Aby więc miało to jakikolwiek sens w monitorowaniu pandemii, ProteGo powinni mieć wszyscy klienci sklepów, a nie tylko 10 proc. 

Bluetooth i wszystko jasne

Wśród oficjalnych zadań aplikacji ProteGo jest m.in. monitorowanie rozprzestrzenienia się koronawirusa w czasie luzowania obostrzeń. Brzmi pięknie. Niedawno została ona wyposażona w inną, potężną broń walki z pandemią, ale nie tylko. Dzięki aktualizacji pozwala na monitorowanie przez bluetooth i zapamiętanie smartfonów innych osób z aplikacją, które znajdują się w pobliżu. W założeniu więc jeśli ktoś z tego technologicznego towarzystwa zostanie zakażony, to służby będą mogły dotrzeć do wszystkich osób, z którymi spotkał się, minął czy robił zakupy koronapozytywny. Dane dotyczące tych spotkań/mijań/kolizji mają być przechowywane przez 2 tygodnie. 

Co jest nie tak z "Kwarantanną", czyli jak sprawdzić znajomych

"Kwarantanna domowa" to obowiązkowa aplikacja dla osób, które muszą przejść kwarantannę nałożoną przez Sanepid. Ma ona pomagać w nadzorowaniu potencjalnych chorych, m.in. przez otrzymywanie o nietypowych porach SMS-ów z prośbą o zrobienie selfie. Czas na udzielenie odpowiedzi to 20 minut. Jeśli tego nie wykona, policja otrzyma informację, że daną osobę trzeba skontrolować. Weryfikowane dane to: ID obywatela, imię i nazwisko, nr telefonu, adres pobytu, zdjęcie, lokalizacja i data końca kwarantanny.

Jak się okazuje, można sprawdzić czy ktoś ze znajomych nie przebywa na kwarantannie. Niebezpiecznik.pl podaje prosty sposób.

  1. Zainstalować aplikację Kwarantanna (ściągamy ją ze strony rządowej).
  2. Otworzyć ją - na pierwszym ekranie pojawi się prośba o nr telefonu i teraz gdy po wpisaniu nr telefonu:
  • pojawi się okienko do nr PIN wysyłany w wiadomości SMS oznacza to, że dana osoba jest na kwarantannie lub niedawno ją zakończyła
  • pojawi się okienko: "Twoje dane nie zostały jeszcze wprowadzone do systemu", oznacza, że nie podlega kwarantannie.

I co sprytniejsze: nie ma znaczenia, jakiego telefonu używasz. 

Nie przedstawiono jednak szczegółów, a te są "wrażliwe", jak przekazywane dane. Nikt zapewne nie chce otrzymać SMS-a o natychmiastowej przymusowej kwarantannie, bo mijał się na korytarzu w galerii z osobą, która 3 dni wcześniej weszła do przymierzalni po kliencie, który okazał się zarażony. Ciąg kontaktów niemal jak z telenoweli brazylijskiej. To po pierwsze.

Po drugie, dane wysyłane przez aplikację są przetwarzane przez agencję reklamową i inne prywatne podmioty, hucznie nazwane "partnerami". Stąd już tylko krok od zbierania danych dotyczących zachowań klientów w sklepach.

Po trzecie, jak zapewnia strona gov.pl, "użytkownicy ProteGO Safe są anonimowi. Do tego, aby ją uruchomić, nie jest wymagane jakiekolwiek uwierzytelnienie, np. podanie numeru telefonu". W dobie, gdzie każdy numer telefonu musi mieć przypisanego właściciela, powyższe stwierdzenie wywołuje uśmiech. To dostęp, co prawda to tylna furtka, ale jednak pozwala zidentyfikować kto z kim się spotykał. Szczególnie, że aplikacja działa w tle. 

Powołanie na Koreę Południową

Na konferencjach przedstawiciele przywoływali przykłady innych państw, które zachęcają do stosowania analogicznych aplikacji. Pomińmy wspominane Chiny jako państwo niekoniecznie demokratyczne. Rząd zwraca uwagę m.in. na Koreę Południową. Warto wspomnieć, że została ona rozgromiona m.in. przez artykuł w "Guardianie". Dla opisujących działanie dziennikarzy zastosowane metody inwigilacji obywateli są "groźniejsze niż sam koronawirus". 

Przykładowy SMS wysyłany przez aplikację w Korei Południowej:

"Kobieta, lat 60, właśnie otrzymała pozytywny wynik testu na koronawirusa. Sprawdź link, by dowiedzieć się jakie miejsca odwiedzała, zanim została hospitalizowana". Po kliknięciu ukazywała się cała lista i to ona stanowiła główny problem. 

Używana tam aplikacja, działająca na podobnych zasadach co ProteGo, wysyłała listę miejsc, w których przebywała osoba zakażona koronawirusem. I tak można się było dowiedzieć, że:

  • zarażony biznesmen, lat 50, przebywał w Wuhan na wyjeździe ze swoja sekretarką, 30 lat, i mieszkali w jednym pokoju,
  • do ekspozycji na koronawirusa mogło dojść podczas terapii dla molestujących seksualnie w pracy. Do wiadomości dołączona była lista uczestników (o tyle dobrze, że nieimienna), na które część przyjechała pociągami (załączone trasy)
  • zakażona osoba brała udział w weselu, jadła lunch w hotelowym bufecie, a wcześniej została potrącona przez samochód (spędziła nawet kilka dni w szpitalu).

Dużo szczegółów, prawda? Płeć, wiek, nazwy sklepów, restauracji i innych miejsc publicznych, do których chodzą, używane przez zakażonych środki transportu. 

Świat widziany przez plexi, czyli życie po koronawirusie

Świat widziany przez plexi, czyli życie po koronawirusie

"Moja ulica murem podzielona" - śpiewał w "Arahji" Kazik. Zapewne nikt nie przypuszczał, że będzie to przepowiednia na przyszłość. Randki przez ściankę plexi, kokony w samolotach i wszechobecne maseczki - to już nasza koronawirusowa rzeczywistość. 

Pandemia wymaga wyjątkowych działań, a w przypadku koronawirusa szczególnie ważne jest prześledzenie sposobów jego rozprzestrzeniania i szybka reakcja. Czy nie idziemy jednak za daleko, wylewając dziecko z kąpielą?

Po zakończeniu pisania artykułu, Ministerstwo Cyfryzacji wysłało komunikat, który cytujemy w całości:

„Albo zainstalujesz rządową aplikację ProteGO Safe albo nie wejdziesz do sklepu” – grzmi portal Niebezpiecznik.pl. Dalej jest jeszcze gorzej - „To jak, wybieracie czekanie w kolejce, czy inwigilację?” – pytają autorzy portalu. To insynuacje.

Skuteczność aplikacji ProteGO Safe – co podkreślamy od początku – zależy od zaufania do niej. Dlatego prostujemy nieprawdę.

Fakty są takie:

  • Niezależnie od tego, czy zainstalujesz aplikację ProteGO Safe czy nie, wejdziesz do sklepu i zrobisz zakupy tak jak wszyscy inni.
  • Nie musisz wybierać pomiędzy staniem w kolejce, a „inwigilacją”. Aplikacja nie zbiera Twoich danych, nie śledzi, korzystanie z niej jest dobrowolne, a prace nad nią w pełni transparentne - właśnie po to, by każdy się przekonał, że nie mamy ukrytych intencji.
  • Nie będziemy dzielić klientów na lepszych i gorszych, czyli tych z i bez aplikacji. Kontrolowanie przez właścicieli sklep statusu aplikacji, lub wymaganie jej instalacji i aktywacji są zabronione.
  • Korzystanie, bądź niekorzystanie z aplikacji nie może wpływać na jakość lub kolejność obsługi klientów.

Będziemy za to zachęcać możliwe największą liczbę osób, by korzystali z ProteGO Safe – to dla naszego wspólnego bezpieczeństwa i zdrowia.

ProteGO Safe to aplikacja, która pomoże nam w wychodzeniu z najostrzejszych obostrzeń związanych z pandemią. Pełni dwie główne funkcje. Pierwsza - to możliwość samokontroli stanu zdrowia. Druga - wykorzystująca technologię Bluetooth - zbiera informacje o napotkanych przez nas urządzeniach i informuje o spotkaniach z chorymi. Obie - informują o potencjalnym zagrożeniu zakażenia koronawirusem.

Im więcej osób będzie z niej korzystać, tym szybciej i skuteczniej ograniczymy tempo i zasięg rozprzestrzeniania się koronawirusa. Dlatego takie aplikacje są stosowane także w innych krajach. Coraz więcej kolejnych państw rozpoczyna nad nimi prace.

Sprawdź i zaufaj

- Sukces ProteGO Safe zależy od liczby jej użytkowników, dlatego robimy wszystko, aby zyskać ich zaufanie – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Na każdym etapie prac nad aplikację publikujemy jej kod źródłowy. Jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły. Chętnie dowiemy się, co możemy zrobić lepiej. Wystarczy do nas napisać na adres protego@mc.gov.pl.

ProteGO Safe jest bezpieczna. Nie inwigiluje, nie zbiera i nie udostępnia danych użytkowników. Informacje o napotkanych urządzeniach nie zawierają żadnych danych o ich właścicielach, są anonimowe i zakodowane, a do tego przechowywane tylko w telefonie, przez dwa tygodnie. Później są usuwane. Jeśli nie wierzycie, można to sprawdzić w kodzie źródłowym.

Użytkownicy ProteGO Safe są anonimowi. Do tego, aby ją uruchomić nie jest wymagane jakiekolwiek uwierzytelnienie, np. podanie numeru telefonu.

Aplikacja jest budowana zgodnie z zasadami wynikającymi z ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), w tym minimalizacji danych, privacy by design, privacy by default, prawidłowości, integralności oraz poufności.

Bazujemy na wytycznych Europejskiej Rady Ochrony Danych Osobowych, Komisji Europejskiej oraz Toolbox opracowanym w ramach sieci eHealth działającej przy Komisji Europejskiej. Szczególną wagę przykładamy do zapewnienia najwyższych standardów prywatności.

Przetestujmy ProteGO Safe wspólnie!

Jeśli uważasz, że coś możemy zrobić lepiej, masz uwagi do aplikacji, napisz – protego@mc.gov.pl

Aplikację można pobrać za darmo ze sklepów Google Play i App Store.

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl...
...czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 502 924 211

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (17)

dodaj komentarz
m1410
nie instaluję niczego co piso-komuna podsuwa, niszcz pisizm
janush19tdi
To konkurencja dla Google
degrengolada
strachliwi, wszędzie węszący spisek. To idealni ludzie do kontroli. Nie trzeba ich okłamywać, sami wymyślą dla siebie granice w głowie i będą ich bronić do ostatku sił.
trollmaster
"szczęśliwy w swym szaleństwie głupiec, wziął w swe ramiona diabła".
atx
zainstalowałem to cudo !!
ide ulicą wszyscy w promieniu 50m ode mnie uciekają ...wychodzę z galerii pusto
helikoptery latają ...pełno wojska ...strzał ......piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
atx
po roku komisja śledcza wykazała że ofiara korzystała z telefonu babci
tatrzanczyk
Mudita pure, kwestia czasu
ferdynand_kiepski
Weźcie pomóżcie...Za dużo browara wczoraj było i zapomniałem...Jak się robi faka ?
robertn
Wystarczy mieć dodatkową kartę SIM w domu tylko na wejścia do sklepów bez kolejki i cały zamysł aplikacji na nic ;-). A tak na serio już widzę te tłumy prące do galerii handlowych. Jak tylko spotkają się z jakimkolwiek dyskomfortem oczekiwania przeniosą się z zakupami do Internetu. To nie Biedronka czy Lidl i nie produkty pierwszej potrzeby,
kryzysio
Ja mam kartę z UK, nierejestrowaną, mogą mi naskoczyć.

Powiązane: Cyberbezpieczeństwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki