W wielu krajach odbyły się propalestyńskie manifestacje. W Berlinie demonstrację solidarności z Palestyną przerwała policja.


Włochy: "W Gazie zabijają dzieci, palą kobiety, ich winą jest to, że są Palestyńczykami"
W Mediolanie, Turynie, Florencji i innych włoskich miastach odbyły się w sobotę propalestyńskie manifestacje. Uczestniczyło w nich od kilkuset do kilku tysięcy osób. Nie zanotowano poważnych incydentów. Wiece odbyły się tydzień po ataku Hamasu na Izrael i rozpoczęciu ostrzałów odwetowych armii izraelskiej na Strefę Gazy.
Około czterech tysięcy osób uczestniczyło według policji w manifestacji w Mediolanie. Jej uczestnicy wznosili okrzyki: "W Gazie zabijają dzieci, palą kobiety, ich winą jest to, że są Palestyńczykami".
W trakcie wiecu pojawiły się też obraźliwe hasła pod adresem premiera Izraela Benjamina Netanjahu i państwa żydowskiego. Minutą ciszy oddano hołd ofiarom.
Trzytysięczna manifestacja przeszła ulicami Turynu pod hasłami "Wolna Palestyna" i "Wolność dla Gazy". Uczestnicy demonstracji, wśród nich przedstawiciele wspólnoty islamskiej apelowali o pokój i obronę dzieci oraz wyrażali poparcie dla "oporu narodu palestyńskiego".

Kilkaset osób, wśród nich Palestyńczycy i inni arabscy oraz afrykańscy imigranci z kilkoma imamami, manifestowało we Florencji domagając się zawieszenia broni. "Plac, na którym jesteśmy prosi o pokój wszędzie, ale teraz zwłaszcza w Palestynie" - mówili organizatorzy.
Około 500 osób zebrało się na znak poparcia dla Palestyńczyków w Cagliari na Sardynii, a około 400 na antywojennym proteście w Bari w Apulii.
Policja przerwała demonstrację solidarności z Palestyną pod Bramą Brandenburską w Berlinie
Pod Bramą Brandenburską w Berlinie policja rozwiązała w sobotę po południu demonstrację solidarności z Palestyną. Według niemieckiej stacji rbb, zebrało się około 50 osób, które wymachiwały palestyńskimi flagami i trzymały transparenty wyrażające solidarność z Palestyńczykami.
Rzecznik berlińskiej policji oświadczył, że ludzie najwyraźniej przyszli na demonstrację, która została przełożona przez organizatora o tydzień. Na miejscu pojawiła się policja w sile około 150 funkcjonariuszy, którzy przerwali wydarzenie.
W dzielnicy Neukoelln w sobotę małe grupy liczące od 15 do 20 osób zebrały się na Hermannplatz, dochodziło do kłótni z policją. Według agencji dpa, nie doszło tam do większych konfliktów.
Spokojny przebieg protestu na Times Square przeciwko bombardowaniu Strefy Gazy
Setki ludzi przyciągnęła piątkowa manifestacja na Times Square w Nowym Jorku w proteście przeciwko izraelskiemu bombardowaniu Strefy Gazy. Policja nowojorska (NYPD) zmobilizowała funkcjonariuszy nie tylko w mundurach. Wydarzenie miało spokojny przebieg
Uczestnicy demonstracji przyłączając się do apelu zorganizowanego przez byłego przywódcę Hamasu przybyli z palestyńskimi flagami i antywojennymi transparentami. Znaleźli się tam ludzie w różnym wieku i o różnym pochodzeniu. Skandowali hasła m.in. domagając się sprawiedliwości i ostrzegali, że bez tego nie będzie pokoju.
Jak podała telewizja Fox, NYPD spędził tydzień na przygotowaniach i polecił każdemu funkcjonariuszowi stawić się w piątek do pracy. Regularnym patrolom towarzyszyła policja władz transportowych MTA, policja stanowa oraz Gwardia Narodowa. Kontrwywiad obserwuje media społecznościowe.
„W utrzymaniu pokoju pomaga fakt, że pro izraelscy przywódcy poprosili swoich zwolenników, aby pozostali w domu. Jeśli się pojawią, zostanie dla nich wydzielona sekcja z dala od tego wiecu” – informował Fox.
Burmistrz Nowego Jorku Eric Adams i gubernator Kathy Hochul zapewniali, że nie ma oznak niebezpieczeństwa. Potwierdziła to policja. Adams powiadomił jednocześnie o zwiększeniu liczby patroli policyjnych dla ochrony synagog.
New York Times powiadomił o planowani na Brooklynie zgromadzenia Żydów popierających Palestyńczyków.
Wielka Brytania
Tysiące osób wzięły udział w demonstracjach poparcia dla Palestyńczyków, które odbyły się w sobotę w kilku brytyjskich miastach, w tym w Londynie i Manchesterze. W Londynie aresztowano siedem osób.
Demonstracje miały miejsce w tydzień po rozpoczęciu przez Hamas ataków na Izrael, wskutek czego zginęło do tej pory ponad 1400 mieszkańców tego kraju, zaś w izraelskich atakach odwetowych na Strefę Gazy - ponad 2200 osób.
Największa z sobotnich demonstracji odbyła się w Londynie, gdzie jej uczestnicy przeszli spod siedziby stacji BBC w okolice Downing Street, gdzie mieści się rezydencja premierów Wielkiej Brytanii.
Wbrew obawom, demonstracja, do pilnowania której skierowano ponad tysiąc policjantów, przebiegła raczej spokojnie. Wieczorem londyńska policja metropolitalna poinformowała, że aresztowanych zostało siedem osób, z czego jedna za uszkodzenie mienia, dwie za naruszenie porządku publicznego, zaś cztery za niepodporządkowanie się zakazowi zasłaniania twarzy. Wcześniej policja informowała, że doszło do "niewielkich zakłóceń porządku", w tym rzucania racami, butelkami i fajerwerkami w stronę funkcjonariuszy.
Przed rozpoczęciem demonstracji policja ostrzegała, że każdy, kto będzie okazywał poparcie dla Hamasu, który w Wielkiej Brytanii jest wpisany na listę organizacji terrorystycznych, lub też zboczy z trasy przemarszu, zostanie aresztowany.
Demonstracje poparcia dla Palestyńczyków miały miejsce w sobotę także w kilku innych brytyjskich miastach, m.in. w Manchesterze, Liverpoolu, Bristolu, Cambridge, Norwich, Coventry, Edynburgu, Glasgow i Swansea, ale tam również obyło się bez zamieszek.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński, z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski



























































