REKLAMA

Problem z samowolami budowlanymi. Prawo demoralizuje inwestorów

2020-02-14 05:02
publikacja
2020-02-14 05:02

Prawo demoralizuje inwestorów - powiedział w rozmowie z piątkową "Rzeczpospolitą" starosta tatrzański Piotr Bąk. Pytany, jak duży jest problem z samowolami budowlanymi na Podhalu, odpowiada, że problem jest tam, gdzie nastąpiła intensyfikacja rozwoju gospodarczego.

Słynna samowola budowlana w Zakopanem, hotel przeznaczony do rozbiórki wile lat temu wciąż stoi / fot. NIK /

W poniedziałek silny podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego w Bukowinie Tatrzańskiej. Zginęły trzy osoby – matka i dwie córki. Właściciel wypożyczalni nart w Bukowinie Tatrzańskiej usłyszał zarzut popełnienia samowoli budowlanej, do czego się przyznał. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa.

Starosta pytany przez "Rzeczpospolitą", jak to możliwe, że właściciel naczepy tira przerobionej na wypożyczalnię nart nie starał się o pozwolenie na budowę ani jej nie zgłaszał, odpowiedział: "nie znaleźliśmy w wydziale budownictwa starostwa takiego wniosku w ostatnich trzech latach, od kiedy dzierżawi on ten skrawek terenu". "Żaden projekt ani zgłoszenie nie wpłynęły do starostwa" - zaznaczył.

Odpowiadając na stwierdzenie, że "nie występował z wnioskiem, bo to teren zielony, nieprzeznaczony pod budownictwo i nie dostałby pozwolenia" starosta powiedział: "istotnie". "Bukowina Tatrzańska nie ma całościowego planu zagospodarowania przestrzennego, natomiast dla wierzchołka Rusińskiego Wierchu taki plan został uchwalony i obowiązuje. W planie zagospodarowania przestrzennego określone jest przeznaczenie terenu, na którym stoi przedmiotowy obiekt, i plan wyklucza możliwość postawienia tam jakiegokolwiek budowli" - podkreślił.

Pytany o to, jak na tym terenie powstało pełno podobnych obiektów, wskazał, że "na to pytanie odpowiedzieć może nadzór budowlany, który zajmuje się sprawą samowoli budowlanych, ale organizacyjnie nie podlega staroście". "Aby taką samowolę zlikwidować, potrzeba kilku lat. Inspektorat powiatowy wydaje decyzje o rozbiórce, inwestor składa odwołanie do inspektora wojewódzkiego, a potem kolejno skargi do wojewódzkiego i naczelnego sądu administracyjnego. Procedury administracyjne trwają, a on spokojnie użytkuje obiekt. Ustawodawca ciągle poszerza zakres wyłączeń, wprowadza abolicje dla samowoli, zmniejsza stawki opłat legalizacyjnych, generalnie demoralizuje rynek" - mówił Piotr Bąk.

Ocenił, że "najlepsza była pierwotna wersja ustawy uchwalona w 1994 r., gdy ministrem była Barbara Blida". "Wtedy dla każdej nowej samowoli budowlanej była tylko jedna perspektywa – przymusowa rozbiórka. Przy kolejnych nowelizacjach ustawy pojawiało się coraz więcej możliwości legalizacyjnych, które są zachętą dla potencjalnego samowolnika" - zaznaczył.

Na pytanie, jak duży jest problem z samowolami budowlanymi na Podhalu, odpowiedział: "problem jest tam, gdzie nastąpiła intensyfikacja rozwoju gospodarczego".

"Mamy ogromny problem z art. 29 ustawy – Prawo budowlane. W myśl tego artykułu można np. postawić obiekt tymczasowy na trzy miesiące na podstawie zwykłego zgłoszenia, ale później trudno wyegzekwować likwidację, gdy ten okres minie. Długotrwała procedura administracyjna i egzekucyjna trwa, a życie toczy się według swoich praw, których nie da się ominąć. Przecież ten wiatr, który zerwał drewniany dach, to był zwykły halny" - podkreślił starosta. (PAP)

ksi/ robs/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
xemir
Na złodzieju czapka gore. Pan starosta przedstawia typowy obraz Polaka, którego przepisy prawa obowiązują tylko wówczas, jeśli przy nim stoi żołnierz z karabinem
zenonn
Obowiązuje tylko gdy są dla niego korzystne. Inne kwestionuje

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki