

Rozumiem, że wszystkie procedury działają, uruchamiane są odpowiednie mechanizmy, a to, co zostało postanowione, zostanie wykonane - powiedział premier Mateusz Morawiecki, pytany o Marka Falentę, skazanego w związku z tzw. aferą podsłuchową.
"Rozumiem, że wszystkie procedury działają, że sąd - który upomina się o tego pana - czy odpowiednie mechanizmy są uruchamiane i rozumiem, że zostanie to wykonane, co zostało postanowione" - powiedział premier, pytany na wtorkowej konferencji prasowej w kancelarii premiera o sprawę Marka Falenty.
Na początku marca Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego. Oznacza to, że służby będą mogły sprawniej go poszukiwać, także poza granicami Polski.
31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia. Sąd odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie w 2016 r. na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego, czekają także na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, do którego w styczniu ubiegłego roku trafił wniosek o ułaskawienie Falenty.
Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.(PAP)
sno/ wus/


























































