REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Powrót rynku pracownika, płace rosną szybciej niż przed kryzysem

Ignacy Morawski2021-06-21 08:53główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-06-21 08:53
Dodaj Bankier.pl w Google

Zakończył się proces odmrażania wynagrodzeń po kryzysie. Mimo to płace wciąż rosną bardzo szybko, szybciej niż przed epidemią. To powrót do rynku pracownika w Polsce, czyli sytuacji, w której pracodawcy bardziej konkurują o pracowników niż ci drudzy o pracę.

Powrót rynku pracownika, płace rosną szybciej niż przed kryzysem
Powrót rynku pracownika, płace rosną szybciej niż przed kryzysem
fot. PV productions / / Shutterstock

Pozytywnym skutkiem może być podnoszenie aktywności zawodowej w Polsce i wyrównywanie nierówności dochodowych. Taka sytuacja jest jednak też nieco ryzykowna z punktu widzenia inflacji.

Dzisiejszy wykres obrazuje jedno z najważniejszych zjawisk w gospodarce. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w maju do 5790 zł, po oczyszczeniu danych z efektów sezonowych (dane surowe podaje GUS, ale ja je przetwarzam w celu odsezonowania). Płaca jest już powyżej trendu sprzed kryzysu. Prawdopodobnie większość przedsiębiorstw, które korzystały z możliwości obniżenia wynagrodzeń na czas pandemii, już przywróciła je do standardowej wysokości.

fot. / / Puls Biznesu

Co jeszcze ważniejsze: średni miesięczny przyrost średniej płacy wynosi 0,8 proc., co przekłada się na roczną dynamikę (tzw. zannualizowaną) na poziomie prawie 10 proc. O ile na przełomie roku taką dynamikę można było jeszcze tłumaczyć procesem odmrażania płac przez niektóre firmy, o tyle teraz trudniej wykorzystywać to wyjaśnienie. Presja płacowa jest po prostu bardzo mocna. W warunkach niskiego bezrobocia i szybkiego ożywienia gospodarczego pracownicy mają mocną pozycję przetargową.

Wakacje na giełdzie

To podgrzewanie płac przynosi w gospodarce wiele korzystnych efektów. Pomijam już sam wzrost standardu życia, bo jest oczywisty.

Szybki wzrost płac powiększa przede wszystkim podaż siły roboczej, bo wciąga na rynek pracy osoby nieaktywne zawodowo oraz imigrantów. Część osób potencjalnie dezaktywizowanych w wyniku przechodzenia na emeryturę może się na przykład zdecydować na dłuższe pozostanie na rynku z powodu bardziej atrakcyjnych warunków pracy. Sądzę, że podnoszenie aktywności zawodowej to jedno z największych wyzwań strukturalnych w polskiej gospodarce.

Ponadto ważnym ubocznym efektem wzrostu płac jest rosnąca presja na zwiększenie efektywności pracy. Zwykle myśli się o wzroście wynagrodzeń jako skutku wzrostu efektywności – ludzie więcej potrafią, więc mogą więcej zarabiać. Gdy płace rosną jednak wyraźnie szybciej niż produktywność, firmy muszą wprowadzać więcej rozwiązań zmierzających do wzrostu efektywności. Relacja między wydajnością pracy a płacami zaczyna też przebiegać w odwrotnym kierunku.

Dla firm jest to oczywiście potężne wyzwanie. Podejrzewam, że nie każde przedsiębiorstwo będzie umiało sobie poradzić z presją płacową poprzez zwiększenie wydajności. Na szczęście dla firm jest dziś łatwiej niż kilka lat temu przerzucić koszty na ceny. Inflacja jest wysoka i kupujący łatwiej akceptują podwyżki cen niż dwa-trzy lata temu.

Z punktu widzenia całej gospodarki pojawia się jednak ryzyko. Jeżeli firmy i pracownicy uznają, że obecne tempo wzrostu płac i cen to norma, bank centralny będzie miał problem, by przywrócić inflację do celu na poziomie 2,5 proc.

Gdyby 10-procentowy wzrost wynagrodzeń miał się utrzymać, znalazłby się na granicy bezpieczeństwa. Podgrzewanie płac – tak, ale ich nadmierne rozgrzanie – niekoniecznie. Rynek pracownika i przesuwanie rozkładu dochodu narodowego w kierunku wynagrodzeń mają wiele zalet (nie wszyscy ekonomiści tak myślą, niektórzy uważają, że szybki wzrost płac ograniczy zdolność firm do inwestowania). Równowaga makroekonomiczna, czyli stabilna inflacja, nieprzekraczająca nadmiernie 3-4 proc., też jednak ma zalety.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dominika Kulczyk wzywa na Polenergię, OFE odmawiają. „Cena nie odzwierciedla wartości godziwej"
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
bt5
Kłamstwa jak to mówia dziela się na 3 poziomy : małe, duże, i statystykę. Wystarczy rzuciłem okiem przez parę minut na 3 losowo wybrane zakłady z forum pracowników o firmach. W jednym zakładzie ( wysoka technika - tabor) "Wypłaty w czerwcu czyste szaleństwo 2600 zł, gdzie w zeszłym miesiacu było 2860 bo były nadgodziny których Kłamstwa jak to mówia dziela się na 3 poziomy : małe, duże, i statystykę. Wystarczy rzuciłem okiem przez parę minut na 3 losowo wybrane zakłady z forum pracowników o firmach. W jednym zakładzie ( wysoka technika - tabor) "Wypłaty w czerwcu czyste szaleństwo 2600 zł, gdzie w zeszłym miesiacu było 2860 bo były nadgodziny których już nie ma bo brak pracy" , Inny zakład (równiez tabor) "Jesteś na DG chcesz podwyżki stawki bo ceny w kraju szaleja , to jest odpowiedz że nie ma takiej możliwości. Etatowcy dostali 0.25 - 0.50 zł podwyzki do godziny". Inny zakład ( przetówórstwo spożywcze)"od marca nie na wypłat, dostawcy na działalnosci nie dostali kasy od ponad pół roku".
luxferre
bt5 wybacz szczerość, ale ktoś Ci to musi napisać.

Stawki zależą od Twoich umiejętności, pracowitości, wykształcenia, etc.
Moje wynagrodzenie wzrosło w ciągu roku o 20%, a co jakiś czas dostaję oferty lepiej płatnej lub podobnie płatnej pracy od konkurencji.

Zadaj sobie pytanie, czemu Ty stoisz w miejscu a później
bt5 wybacz szczerość, ale ktoś Ci to musi napisać.

Stawki zależą od Twoich umiejętności, pracowitości, wykształcenia, etc.
Moje wynagrodzenie wzrosło w ciągu roku o 20%, a co jakiś czas dostaję oferty lepiej płatnej lub podobnie płatnej pracy od konkurencji.

Zadaj sobie pytanie, czemu Ty stoisz w miejscu a później to zmień.

Nie ma zo co. Powodzenia :)
qwertas
Polskie pensje to nadal DNO w porównaniu z Włochami czy Hiszpanią. Już nawet nie porównuje z Francją czy Niemcami.
onlyv8engine
to załóż firmę i płać więcej albo tam wyjedź i nie biadol. Wraz z pensjami rosna dochody do budżetu . ogarniasz?
jpelerj
Ten trend za 2021 to pewnie żart pana Morawskiego? Bo statystycy z tego ryją.
jasiek2017
To tylko spowoduje masowy napływ imigrantów. Im wyższa płaca tym atrakcyjniejsza Polska.
I dobrze bo ten chory socjal oraz nierobów trzeba utrzymywać za pośrednictwem PiSu
jpelerj
A każdy imigrant zarobi tyle, że kupi mieszkanie. Dla siebie, a potem dla rodziny. Większe. A wcześniej będzie wynajmował po dowolnej cenie. Wiemy, wiemy. Nie męcz się.
qwertas
Co za durny tok myślenia ma Jasiek. Najlepiej by Polacy pracowali za miskę ryżu „bo imigranci nie przyjadą”. Lecz się!
onlyv8engine odpowiada qwertas
a to juz domena morawieckiego
onlyv8engine odpowiada qwertas
nie . lepiej żeby do roboty sie wzieli a nie liczą na 500+ i inne rozdawnictwo

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Ważne linki