Irańskie siły zbrojne borykają się z dotkliwymi niedoborami zaopatrzenia, rosnącą liczbą dezercji i pogłębiającymi się tarciami między regularną armią a Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) - powiadomiły źródła cytowane w czwartek przez serwis Iran International.


Najpoważniejszym zarzutem jest odmowa udzielenia pomocy rannym żołnierzom przez IRGC i zatrzymywanie przez tę formację niezbędnych i kurczących się zapasów środków medycznych. Według źródeł Iran International regularne jednostki wojskowe ponoszą znaczne straty, ale elitarny IRGC odmawia transportu rannych żołnierzy do szpitali, choć w czasie trwającego konfliktu sprawuje nad nimi faktyczny nadzór.
Żołnierze armii skarżą się również, że wiele ich jednostek otrzymało minimalne zapasy amunicji, żywności i wody pitnej. W jednym z przykładów, na który powołują się źródła irańskiego portalu, niektórym jednostkom wydano zaledwie 20 nabojów na dwóch żołnierzy.
To lekceważenie regularnej armii, niedobory i jawna dyskryminacja w porównaniu z IRGC już skutkują grupowymi dezercjami. Żołnierze opuszczają bazy i szukają schronienia w pobliskich miastach - przekazał emigracyjny portal.
Według źródeł Iran International napięcie nie ogranicza się tylko do sił zbrojnych. Nawet w jednostkach rakietowych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – tradycyjnie należących do najlepiej wyposażonych formacji irańskiej armii – pojawiły się doniesienia o awariach sprzętu komunikacyjnego oraz niedoborach żywności i innych podstawowych zapasów.

Izrael i USA rozpoczęły 28 lutego naloty na Iran, zabijając m.in. najwyższego przywódcę tego państwa Alego Chameneia. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i kilka państw regionu Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne. (PAP)
tebe/ rtt/






























































