REKLAMA

Posucha w Asseco. Państwo przykręciło kurek, zyski najniższe od dekady

Adam Torchała2017-08-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-08-25 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Asseco Poland - polski gigant branży IT - ma coraz większe problemy z generowaniem zysków. Wynik netto spółki w pierwszym półroczu 2017 roku był najniższy od czasów fuzji z Prokomem. A może być jeszcze gorzej.

Przez pierwsze sześć miesięcy 2017 roku grupa kapitałowa Asseco Poland wygenerowała 4,162 mld zł przychodów. To najwyższy wynik w historii rzeszowskiego giganta, który pozwala mu dzierżyć tytuł szóstego największego dostawcy oprogramowania w Europie. Akcjonariuszom jednak bliżej jest do załamania rąk niż do radości. Wszystko przez kiepskie zyski.

W pierwszym półroczu 2017 roku Asseco Poland wypracowało 113,3 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej. Jest to tym samym najsłabsze półrocze od końcówki 2007 roku, a więc czasów, gdy zaczął się proces łączenia Asseco z Prokomem, który pozwolił rzeszowianom na wspięcie się na szczyt polskiego rynku IT.

fot. / / Bankier.pl

W ujęciu rok do roku zysk netto okazał się gorszy o 20,4 proc. Słabość była widoczna już na poziomie operacyjnym, gdzie zanotowano spadek o 14,5 proc. Spowolnienie zaobserwowano na dwóch głównych rynkach grupy - w Polsce, gdzie zysk operacyjny spadł o 24,9 proc.. i w Izraelu, gdzie spadek wyniósł 20 proc.

Wakacje na giełdzie

Rządowych kontraktów coraz mniej

Spadki w Polsce to część szerszego problemu, który trapi Asseco. Zbudowane jeszcze przez Ryszarda Krauzego podstawy silnie osadzały spółkę na rodzimym rynku m.in. za sprawą kontraktów rządowych. Późniejszy mądry rozwój zarówno na rynku prywatnym, jak i publicznym sprawił, że spółka bezapelacyjnie była największym rodzimym graczem na rynku. Trendy jednak się zmieniły i wytrzymałość fundamentów sukcesu Asseco została wystawiona na próbę.

fot. / / Bankier.pl

Przede wszystkim spore zmiany zaszły na rynku zamówień publicznych. Po pierwsze obserwowane jest tam znaczące wyhamowanie. Według danych Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji wartość kontraktów publicznych zawartych w okresie styczeń-czerwiec była o 13,9 proc. niższa niż przed rokiem i wyniosła 2,46 mld zł. Po drugie państwowe podmioty chętniej sięgają po mniejsze podmioty (te też mają swoje problemy, ale to temat na osobny artykuł) albo starają się realizować projekty IT we własnym zakresie.

Wszystko to wpłynęło na wyniki Asseco - w pierwszym półroczu 2017 roku przychody wypracowane z współpracy z polskimi instytucjami publicznymi wyniosły 226,7 mln zł. Przed rokiem było to jednak 287,8 mln zł (mniej zarobiono na kontrakcie m.in.z ZUS-em i ARiMR). Względem poprzednich lat spadek jest jeszcze wyraźniejszy.

Co z kontraktem w ZUS-ie?

- Wymagająca sytuacja na rynku administracji publicznej częściowo rekompensowana była poprawą w obszarze bankowości i finansów oraz w rozwiązaniach klasy ERP - czytamy w raporcie spółki. Warto jednak podkreślić, że pozostałe sektory koniec końców też zanotowały spadki przychodów (choć mniejsze niż instytucje publiczne), przez co wynik wygenerowany w Polsce w pierwszym półroczu 2017 roku był słabszy od tego sprzed roku o blisko 15 proc. Dodatkowo spadła marża EBIT (z z 15,7 proc. do 13,8 proc.), co dodatkowo obniżyło zyski.

fot. / / Bankier.pl

A to jeszcze nie koniec. W pierwszym półroczu 2018 roku wygasa jeden z najważniejszych kontraktów rzeszowskiej spółki w tym segmencie - na utrzymanie systemu KSI. Obecnie toczy się walka o nową umowę, której wartość szacuje się na ok. 350-370 mln zł. - Asseco Poland, które obecnie utrzymuje system, będzie walczyć o przedłużenie kontaktu z Comarchem, konsorcjum Enterprise Services Polska i Capgemini oraz konsorcjum Atos. Nawet jeśli Asseco wygra przetarg, perspektywa wysokiej rentowności jest mało prawdopodobna - zwracali uwagę w ostatnim raporcie analitycznym eksperci z DM mBanku. Samo Asseco zaś zapowiedziało już, że nie będzie walczyło o ten kontrakt "do upadłego".

Ucieczka z ziemi obiecanej

Nieco inaczej wygląda sytuacja w Izraelu, gdzie spółka jest obecna za sprawą udziałów w holdingu Formula Systems (Asseco posiadało 46,33 proc. udziałów). Warto dodać, że to właśnie z Izraela pochodzi zdecydowana większość przychodów grupy. Jest to także najbardziej dynamicznie rozwijający się rynek, na którym działa Asseco.

fot. / / Asseco Poland

Potwierdzają to dane z ostatniego raportu. W pierwszym półroczu 2017 roku przychody z rynku izraelskiego wzrosły aż o 22,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, do poziomu 2,5 mld zł. Jednak w okresie tym zysk operacyjny spadł o 20 proc., do 127,6 mln zł. Spółka tłumaczy słabsze wyniki m.in. niesprzyjającą sytuacją na rynku walutowym oraz zdarzeniami jednorazowymi. Warto dodać, że np. wchodzący w skład wspomnianego holdingu Sapiens w związku z pogorszeniem rentowności wdrożył w drugim kwartale program redukcji i restrukturyzacji kosztów o całorocznym koszcie zaplanowanym na około 5 mln dolarów.

Jeszcze większym zaskoczeniem dla akcjonariuszy Asseco mogła być decyzja o częściowym wycofaniu się z Izraela, która nastąpiła już po zakończeniu pierwszego półrocza 2017 roku. Łącznie wyprzedanych zostało 20 proc. akcji holdingu, zaangażowanie Asseco w Formulę spadło więc do 26,33 proc. Z jednej strony rynek izraelski był najbardziej dynamicznie rosnącym pod względem przychodów sektorem geograficznym w grupie, z drugiej jednak warto zauważyć, że notowano tam najniższe wskaźniki rentowności (ostatnio marża EBIT wyniosła 5,1 proc.). 

fot. / / Asseco Poland

- Korzystając z koniunktury na międzynarodowych rynkach finansowych i wysokiej ceny akcji (wskaźnik cena/zysk w 2016 r. był na poziomie 32), a także chcąc zdywersyfikować biznes, postanowiliśmy zmniejszyć zaangażowanie i zrealizować część zysków z tej inwestycji. Dzięki transakcji odzyskamy ponad połowę nakładów poniesionych w 2010 roku, uzyskując przy tym ponad 100-procentowy zwrot z inwestycji na samej sprzedaży akcji - tłumaczył na łamach "Pulsu Biznesu" prezes Asseco Adam Góral. 

W poszukiwaniu przejęć

Pieniądze zarobione w Izraelu mają trafić na dalsze przejęcia. - Szukamy spółek z sektorów finanse i bankowość, ERP, służba zdrowia, cyberbezpieczeństwo. Jest kilka rozmów czy to na wstępnym etapie, czy też nieco bardziej zaawansowanych. Obserwujemy kolejne firmy, to proces ciągły - mówił w czwartek na konferencji wynikowej Marek Panek z zarządu spółki. Prezes Góral zwracał wcześniej uwagę, że póki co nie widzi obiektów do przejęcia w Polsce.

fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

Jeżeli Asseco dokona równie udanej inwestycji jak w przypadku Formuli, decyzja o spieniężeniu części izraelskiej inwestycji może się okazać świetnym ruchem. Póki co jednak w Rzeszowie będzie trzeba stawić czoła jej negatywnym konsekwencjom. Asseco już wcześniej narzekało na duży udział akcjonariuszy mniejszościowych w izraelskim holdingu, teraz wzrośnie on jeszcze mocniej, a polskiej spółce - z ledwie ćwiercią udziałów - będzie o wiele trudniej wpływać na kierunek obierany przez Formulę. Wbrew pozorom lepszą decyzją mogło być więc sprzedanie całości, a nie części izraelskiego biznesu. Dodatkowo grupa będzie teraz konsolidowała mniejszy procent wyników Formuli, co zaowocuje gwałtownym spadkiem wyników

Dywidendowe znaki zapytania

Samo zmniejszenie skali może nie być aż tak dużym problemem. Tym bardziej, że Asseco już zapowiedziało, że portfel zamówień grupy na 2017 rok jest wyższy o 6,7 proc. względem roku 2016. Dodatkowo rzeszowianie w ostatnich latach notowali przecież coraz wyższe przychody, mimo to nie przekładało się to na zyski. Wystarczy choćby spojrzeć na marżę zysku netto. W latach 2006-2010 z każdej złotówki przychodów potrafili generować powyżej 10 groszy zysku netto. W kolejnych latach ta wartość jednak spadała, by w pierwszym półroczu 2017 roku osiągnąć dwunastoletnie minimum na poziomie 2,7 grosza. 

fot. / / Bankier.pl

Prawdziwym problemem Asseco będą same zyski. Sprzedaż części pakietu Formuli spowoduje jednorazowy zastrzyk gotówki, jednak w szerszym ujęciu obniży zyski płynące z Izraela (kontrybucja Asseco w zyskach Formuli spadnie bowiem o 43 proc.). Wprawdzie jest to biznes o najmniejszej marżowości, pieniądze tam zainwestowane generowały jednak wyższy procent niż pieniądze leżące na koncie. Problem ten może zniknąć, gdy Asseco znajdzie dobrą spółkę, w której ulokuje uzyskane środki. Póki co będzie to jednak czynnik negatywnie wpływający na zyski generowane przez grupę.

Dodatkowo, nie można zapominać, że na to wszystko nałoży się opisywana wcześniej zwiększona presja na wyniki generowane w Polsce. Rodzi to pytania o dywidendę. Jeszcze do niedawna Asseco Poland ze stabilnym kursem i regularnie wypłacanymi dywidendami wydawało się idealną inwestycją długoterminową. Teraz jednak wartość spółki wyraźnie spadła, a mniejsze zyski mogą obniżyć sumę dywidendy.

Jednorazowy zastrzyk na ratunek?

"Dywidendowym" ratunkiem może być wypłata pieniędzy zarobionych na sprzedaży pakietu udziałów w Formuli. To jednorazowe zdarzenie dostarczy spółce gotówki, którą można by było przeznaczyć również na dywidendę. Warto się jednak zastanowić, czy w dłuższym terminie - zważywszy na coraz mocniej zarysowujące się problemy spółki - lepszym rozwiązaniem nie byłoby przeznaczenie tych pieniędzy na wspomniane już przejęcia.

Dywidendy wypłacone przez Asseco (w zł)
Dzień dywidendy Dywidenda na akcję  Wielkość dywidendy Stopa dywidendy
2007-06-13 0,4 10 069 885 0,25%
2008-06-19 0,55 28 099 711 0,68%
2009-06-08 1,03 73 431 769 1,79%
2010-06-23 1,47 104 800 681 2,37%
2011-05-13 1,80 139 617 954 3,48%
2012-05-15 2,19 169 868 511 4,64%
2013-05-16 2,41 200 030 730 5,06%
2014-05-19 2,60 215 800 788 5,89%
2015-05-14 2,90 240 700 879 4,85%
2016-05-13 3,01 249 830 912 5,41%
2017-05-15 3,01 249 830 912 5,43%
Źródło: Notoria EquityRT

 - Chcemy utrzymać dywidendę na wysokim poziomie, jednak nie znając jeszcze tegorocznych wyników oraz mając na uwadze możliwe inwestycje, trudno obecnie określić jej wysokość na przyszły rok - tak zaś na początku sierpnia do pomysłu wsparcia dywidendy pieniędzmi zarobionymi na sprzedaży akcji odnosił się Adam Góral.

Są też nadzieje

Podsumowując, Asseco to wciąż solidna firma, którą jednak w najbliższym czasie czeka zmiana priorytetów. Dotychczasowe motory wzrostu przestały napędzać grupę, konieczne jest więc znalezienie nowych źródeł wzrostu. Trudna sytuacja na polskim rynku wydaje się wypychać Asseco zagranicę, stąd bardzo duże znaczenie dla powrotu trendu wzrostowego będzie miał sposób, w jaki spożytkowane zostaną pieniądze zarobione w Izraelu.

Warto także pamiętać, że słabość grupy nie musi oznaczać słabości podmiotów do niej należących, przykładowo akcje Asseco BS i Asseco SEE znajdują się w trendach wzrostowych. Spółki te należy analizować pod kątem ich mocnych i słabych stron, a nie tylko grupy.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
tomtom74
Asseco będzie miało posuchę, bo środek ciężkości przesuwa się na spółki z udziałem skarbu państwa. Asseco ma utalentowany zespół IT, powinni rozejrzeć się poza Polską, w krajach rozwijających się, tam jest potencjał, tam wchodzić i zwiększać zaangażowanie.
1as
I bardzo dobrze, że państwo przykręciło kurek, a powinno całkiem zakręcić dla tych czerwonych krętaczy. Nieła dojna krowa była z tego państwa, za ciągle niedorobioną informatyzację zusu wydojono bajońskie kwoty do prywatnych kieszeni.
synteticfrn
Jak widać po marżach, polskie państwo historycznie było "zadziwiająco słabe" w negocjacjach z grubym Rychem. :-)
A produkty Prokomu były "zadziwiająco poniżej standardu" każdy kto używał wie o czym mówię. :-)
Zdeprawowanie urzędników wysokiego szczebla sięgało zenitu.
To widać jak na dłoni.
janusz26904029
Marże w IT muszą być wysokie, bo projekty są obarczone wysokim ryzykiem. W to, że Prokom robił kiepskie oprogramowanie jestem w stanie uwierzyć, bo po prostu często tak jest w tej branży.

Jednak nie należy mówić, że państwo było słabe, czy wielce skorumpowane, dopóki nie znajdzie się ten charytatywny dostawca oprogramowania
Marże w IT muszą być wysokie, bo projekty są obarczone wysokim ryzykiem. W to, że Prokom robił kiepskie oprogramowanie jestem w stanie uwierzyć, bo po prostu często tak jest w tej branży.

Jednak nie należy mówić, że państwo było słabe, czy wielce skorumpowane, dopóki nie znajdzie się ten charytatywny dostawca oprogramowania z niższą marżą - o to może być bardzo trudno. 5-10% to nie jest jakiś szok.
trollmaster odpowiada janusz26904029
faktycznie janusz jesteś.
O kulisach przetargu na KSI słyszałem nieco plotek, jak to się odbywało.
Przekręt i tyle. Wybrano amatorów bez znajomości nie tylko zagadnienia, którego dotyczył przetarg (ubezpieczenie społeczne), ale nawet docelowej platformy, na której miał działać system.
janusz26904029 odpowiada trollmaster
Nie mam najmniejszych sympatii do tych firm, wręcz przeciwnie. Jednak marża na nic nadzwyczajnego tu nie wskazuje. Plotki to też nie jest wspaniałe źródło informacji.

Poza tym, duże przetargi prawie zawsze są nieuczciwe i w kolejce nie czekały super firmy chętne robić to samo za mniejsze pieniądze. Prawda jest taka, że Polski
Nie mam najmniejszych sympatii do tych firm, wręcz przeciwnie. Jednak marża na nic nadzwyczajnego tu nie wskazuje. Plotki to też nie jest wspaniałe źródło informacji.

Poza tym, duże przetargi prawie zawsze są nieuczciwe i w kolejce nie czekały super firmy chętne robić to samo za mniejsze pieniądze. Prawda jest taka, że Polski właściwie nie było stać na dobre systemy i nie było ludzi w urzędach zdolnych określić wymagania w odpowiedni sposób. Z każdym kontrahentem skończyłoby się tak samo marnie.
synteticfrn odpowiada janusz26904029
Jakie ryzyko!?!?
O czym ty mówisz?!
Gruby Rycho, pan Kluczyk Inwestments, p. Guzowaty zostali oligarchami w latynowskim stylu, (albo może bardziej w postsowieckim stylu), właśnie dlatego że ich biznes był KOPLETNIE POZBAWIONY RYZYKA dla nich , tzn - miała miejsce prywatyzacja zysków i uspołecznianie ew. strat przy kosmicznych
Jakie ryzyko!?!?
O czym ty mówisz?!
Gruby Rycho, pan Kluczyk Inwestments, p. Guzowaty zostali oligarchami w latynowskim stylu, (albo może bardziej w postsowieckim stylu), właśnie dlatego że ich biznes był KOPLETNIE POZBAWIONY RYZYKA dla nich , tzn - miała miejsce prywatyzacja zysków i uspołecznianie ew. strat przy kosmicznych marżach jakie uzyskuje się jedynie w kontaktach z kacykami w bantustanie, a w przetargach było wyrzynanie konkurencji i 100% poinformowanie o warunkach zleceń od kuchni.
Teraz to w zasadzie dopiero jak siępojawiają inne podmioty oraz rozwijają się takie organizacje jak różne wachdogi dopiero widać, że w normalnych warunkach rynkowych marże te powinny być dużo niższe, a na te marże składaliśmy sięwszyscy stojąc w kolejce do ZUSu, który i tak nie potrafi nadal znaleźć naszych składek, potrafi je zgubić. Klęli jak szewc wszyscy prowadzący działalność gosp. :-)
Za płatnika to powinien Prokom jeszcze nam dopłącić, że musieliśmy to znosić tyle lat.
Czy w normalnym systemie byłoby to możliwe? NIE, nie byłoby, i dlatego ten wykres tak wygląda. Było eldorado Rycha a skłądka na to była społeczna.
janusz26904029 odpowiada synteticfrn
Ryzyko, że nie wykonają kontraktu, to chyba oczywiste. Znajomość wymagań nie powoduje, że firma później jest w stanie je realnie spełnić, co zresztą widać po niedawnej sprawie Autosanu.
sel
Pamiętamy kto wodował " Bioton"..?
_justus
Powiem krótko. Za program PŁATNIK ktoś powinien siedzieć w więzieniu.

Powiązane: Prognozy i wyniki finansowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki