Poseł PiS Dariusz Matecki jako świadek przez cztery godziny składał we wtorek wyjaśnienia w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum ws. swojego zatrudnienia w Lasach Państwowych. Oskarżonymi o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków są trzej byli dyrektorzy przedsiębiorstwa.


Poseł Matecki w procesie byłych dyrektorów Lasów Państwowych zeznaje jako świadek. Prokuratura również jemu postawiła zarzuty dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w LP, ale wyłączono je do odrębnego postępowania. Polityk od początku śledztwa zgadza się na podawanie jego danych.
Zakres obowiązków: Social media i choinki
We wtorek rano stawił się w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum. Składając wyjaśnienia przez niemal cztery godziny, podkreślał, że wykonywał dla LP wiele zadań, głównie związanych z social marketingiem (np. zarządzał kontem LP na Twitterze, obecnie „X”) i monitoringiem mediów.
Matecki wyjaśniał, że do jego obowiązków należało też m.in. rozwijanie współpracy Lasów Państwowych z samorządami. Wyliczał takie inicjatywy jak
- sadzenie „lasów papieskich”,
- rozdawanie choinek honorowym krwiodawcom,
- tworzenie miejsc upamiętnienia tzw. żołnierzy wyklętych, np. w Pyrzycach.
Matecki poinformował, że prowadził też szkolenia dla pracowników LP i m.in. „ujednolicił kilkudziesięciu fanpage’ów nadleśnictw”.

Brak konkursu i polecenia na WhatsAppie
Polityk nie odpowiedział precyzyjnie na pytania mec. Marcina Kowalskiego, reprezentującego Centrum Informacyjne Lasów Państwowych, w którym Matecki był zatrudniony od 2020 r. do przełomu 2022 i 2023 r. Pytany, kto złożył mu propozycję pracy, kto ustalał zakres obowiązków i wysokość wynagrodzenia; czy wysyłał CV, czy przedłożył referencje – Matecki stwierdził, że „nie pamięta szczegółów, co zrobił, żeby uzyskać zatrudnienie”.
– Prawdopodobnie było to złożenie propozycji, co można zrobić, by rozruszać media społecznościowe Lasów Państwowych – powiedział. Podkreślił, że współpracę z LP zaczął od umów o dzieło. Zaznaczył, że wcześniej wykonywał zlecenia dla Ministerstwa Środowiska oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Nazwał się specjalistą od mediów społecznościowych. Poinformował, że podczas studiów MBA na Uniwersytecie Szczecińskim napisał pracę dyplomową nt. wizerunku i promocji LP.
Matecki potwierdził, że na stanowisko, które objął, nie było konkursu. Wyjaśnił, że zatrudnił go ówczesny dyrektor CLIP, Michał C., jeden z oskarżonych. Dodał, że polecenia służbowe bardzo często otrzymywał przez komunikatory internetowe, takie jak WhatsApp czy Signal. Jako osoby, z którymi kontaktował się najczęściej, wskazał właśnie C., byłego rzecznika LP Michała Gzowskiego oraz pracownika odpowiedzialnego za konto LP na platformie X.
Wątpliwości co do raportów i nadgodzin
Mec. Kowalski okazał przed sądem maila z centrali LP do Mateckiego, w którym określono, że ma przygotowywać comiesięczne raporty. Za kilkanaście miesięcy, np. od października 2021 r. do grudnia 2022 r., takich raportów nie ma. Polityk odpowiedział, że składał bardzo obszerne raporty, na 30-40 stron, ale później „przekazano mu informację, iż raportów miesięcznych nie musi już składać”. Nie potrafił wskazać, kto konkretnie wydał takie dyspozycje. Pytany, dlaczego pracę dla LP wykonywał zdalnie, mimo wydanego w lipcu 2020 r. zarządzenia dyrektora C. kończącego pracę zdalną pracowników CILP, przekonywał, że trzy razy otrzymywał zgodę na taką formę wykonywania obowiązków. - To było moim warunkiem pracy dla CILP – podkreślił.
Ocenił, że często pracował znacznie więcej niż osiem godzin wpisanych do umowy o pracę. Wyjaśnił, że pracując dla Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie (od stycznia do października 2023 r.), początkowo codziennie logował się w systemie, rejestrując rozpoczęcie i zakończenie pracy, ale później „któraś z pań, które pracowały w kadrach”, powiedziała, by „tego zaprzestał”. Powodem miał być ponadwymiarowy czas pracy i konieczność wypłacania nadgodzin.
Matecki przekonywał, że w social marketingu „praca zdalna jest normą”. Podkreślał, że wykonując zadania dla LP, korzystał z prywatnego sprzętu fotograficznego, drona, komputera, na którym ma zainstalowane specjalistyczne programy do monitoringu i analiz platform społecznościowych.
Pytany, dlaczego uczestniczył w 29 eventach Lasów Państwowych zorganizowanych na terenie okręgu wyborczego nr 41 (z którego w 2023 r. kandydował do Sejmu RP), polityk stwierdził, że w zakresie jego obowiązków była współpraca z jednostkami LP, czyli np. nadleśnictwami, a także samorządami. Matecki przekonywał, że o miejscu na liście wyborczej dowiedział się dopiero „w drugiej połowie 2023 r.”.
Zarzuty dla dyrektorów i straty na pół miliona
Proces b. dyrektorów LP rozpoczął się jesienią 2025 r. Prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, m.in. w związku z fikcyjnym zatrudnieniem Mateckiego, co miało doprowadzić do strat w wysokości ok. 500 tys. zł.
Oskarżeni: były dyrektor generalny LP Józef K., Andrzej Szelążek (były szef RDLP w Szczecinie, zgodził się na podanie danych) i Michał C. (kierował Centrum Informacyjnym LP) nie przyznali się do stawianych im zarzutów. W listopadzie i grudniu 2025 r. składali wyjaśnienia przed sądem.
Matecki, ówczesny radny miejski i działacz Solidarnej Polski, od 2020 r. do pierwszych dni 2023 r. pracował w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych. Większość prac miał wykonywać zdalnie. Następnie (od 13 stycznia do października 2023 r.) pracował w Regionalnej Dyrekcji LP w Szczecinie. Utworzono dla niego stanowisko kierownika zespołu ds. współpracy z otoczeniem regionalnym. Według ustaleń śledczych w CILP polityk zarobił 320 722 zł brutto, a w RDPL – 163 138 zł brutto.
Szelążek wyjaśniał przed sądem, że Matecki chciał przenieść się do RDLP, bo mieszka w Szczecinie i oczekiwał wtedy narodzin dziecka. Z akt śledztwa wynika, że wynagrodzenie Mateckiego w RDLP wynosiło 9900 zł brutto miesięcznie plus 450 zł dodatku funkcyjnego. Józef K. stwierdził przed sądem, że zarzut fikcyjnego zatrudnienia Mateckiego to „aberracja, potwarz”. Podkreślał, że „Matecki nie jest jego przyjacielem”, a jego przeniesienie do Szczecina podpisał „machinalnie”.
Akt oskarżenia byłych dyrektorów LP dotyczy wątku dołączonego do śledztwa prowadzonego w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie w grudniu 2024 r. przejęła Prokuratura Krajowa. Byli dyrektorzy LP zostali zatrzymani przez CBA w lutym 2025 r. Po przesłuchaniach i postawieniu zarzutów zostali zwolnieni. Zastosowano zabezpieczenia majątkowe na rachunkach bankowych. Zarzucane im czyny są zagrożone karą do 10 lat więzienia.
Skoro prokuratura twierdzi, że nie wykonywałem żadnej pracy dla Lasów Państwowych, to o czym mu tu dziś rozmawialiśmy cztery godziny – powiedział po wyjściu z sali sądowej Matecki.
Polityk jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym sprzeniewierzenia mienia z Funduszu Sprawiedliwości. Prokurator postawił mu sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. (PAP)
tma/ agzi/ akar/






























































