Wartość oficjalnych rezerw walutowych Polski mierzona w euro jest najwyższa w historii. To efekt m.in. napływu środków z Unii Europejskiej oraz wysokiej nadwyżki handlowej.


Na koniec lipca NBP dysponował aktywami rezerwowymi o rekordowej wartości 136,9 mld euro - podał bank centralny. To o niemal 3 mld euro więcej niż miesiąc wcześniej i o ponad 20 mld euro więcej niż przed rokiem.
Zdecydowaną większość zasobów, wycenianą na 124 mld euro, stanowiły rezerwy walutowe. Za pozostałą część odpowiadały: złoto (ponad 11 mld euro) oraz SDR-y i transza rozrachunkowa w MFW (łącznie przeszło 1,5 mld euro).
O ile wartość aktywów rezerwowych i samych rezerw walutowych mierzona w europejskiej walucie była najwyższa w historii, to określana w dolarach nie zdołała przebić szczytu z lutego. Rozbieżność wynika z płynnych kursów walutowych.
Aktywa rezerwowe wzmacniają wiarygodność finansową państwa, obniżają koszty zaciągania nowych długów i ograniczają ryzyko gwałtownego odpływu kapitału. W razie pojawienia się zagrożenia dla własnej waluty władze mogą wysłać w bój "armię walutową" i próbować powstrzymać spadek wartości krajowego środka płatniczego. Budowaniu rezerw sprzyja napływ środków z zagranicy, m.in. funduszy unijnych oraz inwestycji zagranicznych czy nadwyżka handlowa.

"Narodowy Bank Polski zarządza rezerwami dewizowymi, dbając o maksymalizowanie ich zyskowności, jednak priorytetem jest ich bezpieczeństwo i zachowanie niezbędnego poziomu płynności. NBP inwestuje rezerwy w typowe instrumenty stosowane przez banki centralne. Zdecydowana ich większość (ponad 70%) jest inwestowana w rządowe papiery wartościowe, w papiery emitowane przez instytucje międzynarodowe oraz agencje rządowe. Pozostała kwota jest utrzymywana w formie lokat w bankach o wysokiej ocenie wiarygodności oraz w złocie monetarnym" - pisze NBP.
Z danych NBP wynika, że w 2019 r. w polskich rezerwach walutowych dominowały aktywa dolarowe - stanowiły 51 proc. Na dalszych miejscach znalazły się euro (20 proc.), funt (12 proc.), dolar australijski (8 proc.), korony norweskie (6 proc.) i dolary nowozelandzkie (3 proc.).
Z szacunków Bankier.pl wynika, że w lipcu rezerwy złota NBP zmniejszyły się o ok. 60 tys. uncji (czyli nieco ponad 1,8 t) do niespełna 230 ton.
W poprzednich dwóch miesiącach polski bank centralny dokonywał drobnych zakupów, nabywając łącznie ok. 3 tony "królewskiego metalu". Zapytany przez nas na lipcowej konferencji prezes Glapiński oświadczył, że było to jedynie przejściowe zwiększenie zasobów, niebędące ich strategicznym zwiększeniem. "NBP nie zwiększył strategicznych zasobów złota. Przejściowe zwiększenia wynikają z realizowanej działalności operacyjnej banku. Codziennej, rutynowej działalności banku, która ma różne konkretne szczegółowe cele. Jak będziemy podejmować decyzje o zwiększeniu strategicznych zapasów, to będzie to „raz a dobrze” – powiedział Glapiński 9 lipca. Wygląda więc na to, że niewielkie zwiększenie zasobów faktycznie było przejściowe.
Maciej Kalwasiński



























































