REKLAMA

Polskie małe i średnie przedsiębiorstwa wciąż niechętnie korzystają z unijnego wsparcia

2016-03-21 07:30
publikacja
2016-03-21 07:30
YAY Foto

Skomplikowane prawo, wysokie koszty pracy oraz brak zachęt do inwestowania w badania i rozwój ze strony rządu – to zdaniem dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan największe bariery dla wzrostu polskiej przedsiębiorczości. Po zewnętrzne finansowanie niechętnie sięgają szczególnie właściciele mikro i małych firm. Boją się także korzystać z usług doradczych.

– Polscy mikro, mali i średni przedsiębiorcy od lat relatywnie niechętnie korzystają z zewnętrznego finansowania. Starają się budować swoją działalność i rozwój w oparciu o środki własne – mówi agencji informacyjnej Newseria dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. – Widać, że pewnym ograniczeniem są także regulacje dotyczące zatrudnienia. Na pewno trzeba by było tutaj dokonać poważnych zmian – dodaje.

W ramach unijnej perspektywy finansowej na lata 2014 – 2020 Polska otrzyma łącznie ponad 105 mld euro. Większość (72,9 mld euro) stanowić będą środki w ramach polityki spójności. 28,5 mld euro otrzymają rolnicy. Nasz kraj będzie największym beneficjentem spośród wszystkich państw członkowskich UE.

– Do 2020 roku, a tak de facto do 2022-2023 roku Polska ma zapewnione naprawdę bardzo duże unijne pieniądze wspierające gospodarkę w najbardziej kluczowym obszarze, czyli w inwestycjach badawczo–rozwojowych. 

Ekonomistka jest przekonana, że silną przewagą konkurencyjną we współczesnej gospodarce są innowacje. Dlatego jej zdaniem polski rząd powinien skupić się na działaniach, które będą zachęcały firmy do wzrostu nakładów inwestycyjnych po zakończeniu wsparcia z Unii – głównie w obszarze badań i rozwoju. 

– Powinniśmy już dzisiaj przygotować regulacje, które będą wspierać decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw i zachęcać przedsiębiorców do dalszego inwestowania w innowacje i w procesy badawczo-rozwojowe. Dzisiaj na świecie można konkurować tylko i wyłącznie coraz lepszą jakością opartą właśnie o innowacyjne rozwiązania. – tłumaczy. – Te pieniądze kiedyś się jednak skończą, nie wiemy, jaka będzie kolejna perspektywa finansowa. Nawet jeżeli będzie to na pewno Polska nie dostanie takich pieniędzy jak w obecnej.– zastrzega Starczewska-Krzysztoszek.

Ekspertka zaznacza jednak, że istotną kwestię stanowi także zmiana mentalności polskich przedsiębiorców. Jak zauważa Starczewska-Krzysztoszek znaczna część mikro, małych i średnich firm działających w naszym kraju bardzo niechętnie korzysta z zewnętrznego finansowania. To z kolei ogranicza potencjał do dalszego wzrostu. Odbija się także na kondycji rynku pracy.

– Jeśli popatrzymy na mikroprzedsiębiorstwa, czyli przedsiębiorstwa, które zatrudniają do 9 pracowników i popatrzymy na okres ostatnich 10-12 lat, to okazuje się, że przeciętne zatrudnienie w firmach mikro, właściwie się nie zmienia i cały czas wynosi około 0,7-0,8 pracownika na jedną firmę – informuje główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Jak tłumaczy Starczewska-Krzysztoszek barierą powstrzymującą firmy przed zwiększeniem zatrudnienia są przede wszystkim wciąż wysokie koszty utrzymania pracownika i skomplikowane prawo. Jej zdaniem powinno być bardziej elastyczne i dawać przedsiębiorcom większą swobodę.

– Bardzo poważną barierą, która od lat w badaniach mikro, małych i średnich firm jest wykazywana są koszty pracy. Czyli nie tylko wynagrodzenie, które wypłaca się pracownikowi, ale także wszystkie narzuty, które przedsiębiorca musi płacić – dodaje.

Wymienia tu przede wszystkim składkę na ubezpieczenie emerytalne. Aktualnie jej wysokość wynosi 19,52 proc. wynagrodzenia brutto i jest współdzielona pomiędzy pracownika i pracodawcę. Dodatkowe narzuty stanowią składki rentowe, chorobowe, na fundusz pracy oraz fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych. Wraz z podatkiem dochodowym stanowią one w sumie blisko 70 proc. wynagrodzenia netto, które otrzymuje zatrudniony na umowę o pracę.

– Ograniczenia są też w samych mikro, małych i średnich firmach. Szczególnie w tych dwóch pierwszych grupach. To są w większości firmy, które są prowadzone przez właścicieli i oni dochodzą do pewnego momentu, w którym już przestają tworzyć wartość dodaną w firmie. Wtedy warto, żeby otworzyli się na korzystanie z wiedzy zewnętrznej – radzi ekonomistka.

Przedstawicielka Konfederacji Lewiatan dodaje, że w przypadku małych firm często dobre rezultaty daje pomoc ekspertyz zewnętrznych firm. Pozwalają one właścicielowi na spojrzenie na swój biznes z nieco innej strony, a w konsekwencji na poprawę jego efektywności.

– Jest mnóstwo czynników zewnętrznych, które tworzą bariery dla wzrostu mikro, małych i średnich firm. Ale wina leży także trochę po stronie przedsiębiorców. Niechętnie korzystają ze wsparcia zewnętrznego finansowania, niechętnie oddają także władze w firmie osobom zewnętrznym, które mogłyby na jej działalność i możliwości rozwoju popatrzeć inaczej – podsumowuje

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Black
niechętnie korzystamy ? a moze inaczej ? nie każdy dostaje dotacje . i jak nie dostanie to musi radzić sobie sam . przykład jedna koleżanka , chciała dostać dotacje do założenia szkoły językowej ( mobilny angielski ) nie dostała bo taki kaprys mieli urzędasy . Druga koleżanka nie dostała na rozwój firmy ( chciała niechętnie korzystamy ? a moze inaczej ? nie każdy dostaje dotacje . i jak nie dostanie to musi radzić sobie sam . przykład jedna koleżanka , chciała dostać dotacje do założenia szkoły językowej ( mobilny angielski ) nie dostała bo taki kaprys mieli urzędasy . Druga koleżanka nie dostała na rozwój firmy ( chciała otworyć sklep odzieżowy ) , Trzecia dostała , ale niewiele , na otwarcie mobilnego salonu kosmetycznego . więc prosze mi tu nie pisac ,ze polacy niechętnie korzystają ze wsparcia unijnego . Poza tym dzisiaj niebardzo sie oplaca otwieranie swojej działalności gospodarczej . Opłaty , zusy itd zżerają . Ja w chwili obecnej pracuje w jednej z firm pożyczkowych w Nobilonie . Pracuje od pn do pt , od 8-16 , niczym sie nie przejmuje , zadnymi zusami itd .
~cd
pani dr małgosiu niech pani sama spróbuje dostać na firmę a nie pierd****li że nie chcemy korzystać
~świeży_ser
trochę bez sensu jest wniosek, że powód niewielkiego wykorzystania urzędowych pieniędzy leży w przedsiębiorcach. ponieważ to nie jest przyczyna ale efekt innych zdarzeń. w takiej sytuacji wykonuje się analizę pareto drugiego stopnia, aby dojść przyczyn tej sytuacji.

"ekspertka" przychodzi pourzędować
trochę bez sensu jest wniosek, że powód niewielkiego wykorzystania urzędowych pieniędzy leży w przedsiębiorcach. ponieważ to nie jest przyczyna ale efekt innych zdarzeń. w takiej sytuacji wykonuje się analizę pareto drugiego stopnia, aby dojść przyczyn tej sytuacji.

"ekspertka" przychodzi pourzędować osiem godzin dziennie, obchodzi ją tylko kilka cm własnego biurka i to wszystko. i niech już zostanie tą ekspertką.
~Gruka
Dotacje Europejskie biorą dwa rodzaje firm. Takie, dla których dotacja jest celem samym w sobie lub takie, które tej dotacji nie potrzebują.
Do pierwszej kategorii możemy zaliczyć np. strony internetowe typu "Jak korzystać z Internetu - portal dla osób nie posiadających dostępu do Internetu".
Do drugiej
Dotacje Europejskie biorą dwa rodzaje firm. Takie, dla których dotacja jest celem samym w sobie lub takie, które tej dotacji nie potrzebują.
Do pierwszej kategorii możemy zaliczyć np. strony internetowe typu "Jak korzystać z Internetu - portal dla osób nie posiadających dostępu do Internetu".
Do drugiej kategorii zaliczają się firmy, które za uzyskane wsparcie stawiają setną maszynę do istniejącego parku 99 maszyn i wbijają tabliczkę w trawę, że są dofinansowani z UE. Połowa kasy idzie na maszynę, połowa na tabliczkę (w szerokim znaczeniu).
Normalne firmy dotacji raczej nie biorą ponieważ:
- nie chcą być stawiane w jednym rzędzie z firmami typu pierwszego,
- mają już tak dosyć ogladania urzedników, że każdy ponad absolutne minimum budzi u nich odruchy zwrotne,
- uważają, że dotacje unijne to zabrane im pieniądze, które efektywnie wypracowali i zapłacili w podatkach oddane tym, którzy bez nich sobie nie poradzą, a i tak fikną kozła jak tylko kasa z UE się skończy.
~gda
No raczej się z Tobą zgadzam, ale jako prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą bardzo chciałby wziąć dotację bezzwrotną i ją przepieprzyć - kupiłbym sobie nowy sprzęt, doinwestował samochód. Nie widzę nic w tym złego - bo do wykonywanego zawodu (a zarazem pełnionych przez moją DG usług) potrzebuję No raczej się z Tobą zgadzam, ale jako prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą bardzo chciałby wziąć dotację bezzwrotną i ją przepieprzyć - kupiłbym sobie nowy sprzęt, doinwestował samochód. Nie widzę nic w tym złego - bo do wykonywanego zawodu (a zarazem pełnionych przez moją DG usług) potrzebuję sprzętu i samochodu. A im mam te rzeczy lepsze tym wygodniej mi się pracuje.
~antyUE
Wolę kredyt czy leasing niż dotacje. Dotacje to masa biurokracji obwarowań i sprawozdań, a na koniec powiedzą ci, że czegoś nie dopełniłeś i dotacji nie dostaniesz. Stracisz czas pieniądze na firmy doradcze i sam z tym zostaniesz. Jesteś małą firmą nie stać cię na dobrego prawnika to nie bierz dotacji - dobra rada.

Powiązane: Prawo przedsiębiorcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki