Mali i średni eksplorują także "dalsze" rynki
Co powinno najbardziej cieszyć, wśród eksporterów jest coraz więcej małych i średnich firm, o których obsługę zabiega wiele banków, a w ostatnim czasie zwłaszcza - w ramach nowej strategii działań na rynku korporacyjnym - BRE Bank (nomen omen do 1999 r. noszący nazwę Banku Rozwoju Eksportu). Ekspansja eksportowa przestała być domeną największych przedsiębiorstw, mających zagranicznych właścicieli. Przyczyniły się do tego zniesienie barier celnych, ułatwienia administracyjne i technologiczne. Jeszcze kilka lat temu nawiązanie współpracy z kontrahentem na przykład z Hiszpanii było bardzo trudne. Kontakty nawiązywało się głównie na różnego rodzaju międzynarodowych targach, czy poprzez system poleceń. Rewolucja informatyczna sprawiła, że firmy coraz częściej szukają kontraktów przez internet. I, jak uważa większość ekspertów, idzie im to coraz lepiej. Obserwuje się też nowe zjawisko - zdobyte doświadczenia na rynku europejskim, zachęca do poszukiwań dalej - zwłaszcza na rynkach azjatyckich i w USA.Eksport - zyskowny, ale też ryzykowny
W 2004 roku wartość polskiego eksportu wyniosła 73,78 mld USD. Eksportujemy głównie maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy - stanowi to aż 38,4 proc. naszego handlu zagranicznego. Kolejną pozycję zajmują towary przemysłowe (surowcowe) - 23,7 proc., różne wyroby przemysłowe - 15,2 proc., żywność i zwierzęta żywe - 7,6 proc. Struktura ta cały czas zmienia się na korzyść towarów przetworzonych, niezmiennie jednak głównymi partnerami w handlu pozostają kraje europejskie, w tym przede wszystkim Niemcy, Włochy i Francja oraz pozostałe państwa UE. Ze względu na dobre kontakty, większość nowych eksporterów swoje zainteresowanie kieruje właśnie do tych krajów. Na wejście na pozostałe rynki decydują się zazwyczaj tylko większe przedsiębiorstwa - mniejsze wciąż obawiają się ryzyka i ewentualnych strat. Jednak, jak wynika z doświadczeń przedsiębiorstw zachodnich - zwłaszcza japońskich i amerykańskich, które były pionierami globalnego rynku, wielkość firmy nie jest decydującą barierą w zdobywaniu zagranicznych rynków zbytu. Jest nią przede wszystkim brak doświadczenia i odpowiedniej kadry. Kontrakt międzynarodowy jest zazwyczaj bardziej ryzykowny niż krajowy. Poza barierą językową, dochodzą różnego rodzaju problemy, które dla mniejszych firm mogą być często nie do pokonania.Aby handel zagraniczny nie był przyczyną strat, przedsiębiorstwo zainteresowane eksportem do jakiegoś egzotycznego kraju musi starannie opracować projekt eksportowy, a przede wszystkim trafnie określić rynek docelowy. Podobne zasady dotyczą firm importujących. Oprócz znalezienia firmy, chcącej zakupić produkt lub usługę, należy pamiętać o ryzyku, na które jest się narażonym. Szczególną uwagę w każdym kontrakcie powinno zająć uwzględnienie takich kwestii jak:
- ryzyko ceny - cena transakcyjna powinna pokryć całkowite koszty takiego projektu,
- ryzyko kursu walutowego,
- ryzyko związane z finansowaniem kupującego,
- ryzyko niewypłacalności partnera,
- ryzyko bankowe,
- ryzyko polityczne.
Jak widać, lista potencjalnych niebezpieczeństw jest całkiem długa. Nie dziwi już zatem fakt, że polskie przedsiębiorstwa, które nie posiadają zagranicznych udziałowców, wolą handlować ze sprawdzonymi krajami, gdzie poziom ryzyka jest stosunkowo niski. Z drugiej jednak strony taka postawa może zamknąć dostęp do znacznie większych zysków.
Kolejną kwestią jest fakt, że obecnie 80 proc. światowego handlu jest prowadzone z odroczonym terminem płatności. Nawet dla dużych firm, nie mówiąc już o średnich, takie bariery mogą skutecznie zniechęcać do podjęcia współpracy z zagranicznym partnerem - nawet jeśli kontrakt byłby potencjalnie bardzo zyskowny. Może on bowiem, poza ryzykiem utraty towaru lub pieniędzy, oznaczać potrzebę wydatków na dodatkowe zabezpieczenia, czy - co bardziej istotne - zamrożenia pieniędzy na dłuższy czas. Niestety, gros firm w obliczu takich przeciwności, zbyt szybko rezygnuje ze współpracy z zagranicznym partnerem.
Dużą część problemów związanych z obsługą transakcji handlu zagranicznego można dość łatwo, a co najważniejsze tanio, ominąć. Wystarczy tylko skorzystać z usług któregoś z kilku banków działających na polskim rynku. Banków wyspecjalizowanych w tej formie obsługi przedsiębiorstw jest w Polsce stosunkowo niedużo, ale praktycznie każdy przedsiębiorca, niezależnie od wielkości, będzie mógł odnaleźć odpowiadającą jego potrzebie ofertę.
Na ryzyko akredytywa lub inkaso
Od czasów starożytnych Fenicjan wiele się na świecie zmieniło, ale jak się okazuje, wiele obecnych form rozliczania transakcji handlowych ma korzenie sięgające nawet setki lat wstecz. Decydując się na podpisanie kontraktu z zagranicznym partnerem, przedsiębiorstwo może wybrać jedną z kilku metod zapłaty. Dla eksportera najlepszym rozwiązaniem, gwarantującym otrzymanie pieniędzy jest całkowita przedpłata. Z oczywistych względów metoda ta stosowana jest sporadycznie. Na drugim biegunie mieści się polecenie wypłaty w rachunku otwartym. W takim przypadku zapłata następuje zazwyczaj po dostawie towaru. Dla firmy jest to dość ryzykowny sposób, chociaż niewątpliwie jest to jedna z najpowszechniejszych metod handlu pomiędzy stałymi partnerami w UE. Pozwala przy tym na udzielenie importerowi kredytu, najczęściej na 30 - 60 dni. Podstawowym warunkiem przeprowadzenia takiej transakcji jest doskonała znajomość i zaufanie do drugiej strony.Jednak nawet w takim przypadku może wystąpić problem z płynnością, co znacznie zmniejsza atrakcyjność całej operacji. Jakie zatem jest rozwiązanie, kiedy te dwie opcje nie są możliwe? W takich wypadkach firmy korzystają z dwóch metod rozliczania transakcji - akredytywy i inkasa dokumentowego.
Choć nazwy te brzmią obco dla firmy operującej na rynku lokalnym, dla handlujących na rynku międzynarodowym są chlebem powszednim. Można stwierdzić, że to właśnie na tych dwóch formach płatności stoi duża część handlu międzynarodowego. Akredytywa i inkaso dokumentowe najchętniej wykorzystywane są zwłaszcza przy pierwszych kontaktach, kiedy obie strony zaczynają się wzajemnie poznawać.
Dzięki temu firma zabezpiecza się przed odebraniem towaru przez partnera handlowego bez dokonania zapłaty, a z drugiej strony -przed ryzykiem zapłacenia za towar, który nie spełnia warunków kontraktu lub nie dociera na czas. Aby zmniejszyć to ryzyko banki oferują firmom możliwość skorzystania z inkasa lub akredytywy. Za bezpieczeństwo przedsiębiorca musi oczywiście zapłacić, jednak w porównaniu z ewentualnymi kosztami utraconego towaru, są to bardzo małe kwoty.
Jak mówią specjaliści BRE Banku, jednego z najbardziej doświadczonych banków obsługujących transakcje handlu zagranicznego, zazwyczaj przedsiębiorcy wybierają inkaso, bo jest ono szybkie, stosunkowo tanie, a przede wszystkim nie wymaga od firmy angażowania środków finansowych z góry. Akredytywa z kolei, jest zdecydowanie pewniejszą formą zabezpieczenia płatności. Z tego też względu jest droższa i bardziej skomplikowana. Stosuje się ją zazwyczaj przy większych i bardziej ryzykownych transakcjach, zwłaszcza z partnerami z egzotycznych krajów - Chin, Tajwanu, Korei Płd., Indii, ale także czasami przy handlu z krajami UE, zwłaszcza, jeśli jest to warunek stawiany przez drugą stronę.
Co zatem kryje się pod tymi tajemniczymi nazwami? Inkaso jest uwarunkowaną formą płatności w obrocie handlowym, polegającą na wydaniu przez bank dokumentów handlowych lub finansowych płatnikowi (importerowi) w zamian za pobranie należności lub w zamian za zabezpieczenie należności, na warunkach określonych w zleceniu podawcy inkasa, czyli eksportera. Przedmiotem inkasa mogą być dokumenty:
- handlowe - faktury, dokumenty transportowe, dokumenty dające prawo do dysponowania towarem,
- finansowe - weksle własne, weksle trasowane, czeki i inne dokumenty o podobnym charakterze, stosowane w celu uzyskania zapłaty.
- brak konieczności angażowania z góry środków finansowych,
- oszczędność czasu,
- obniżone koszty - importer unika stosunkowo wysokich kosztów bankowych związanych z otwarciem akredytywy,
- możliwość uzyskania kredytu kupieckiego w przypadku płatności odroczonej w postaci inkasa akceptacyjnego lub inkasa weksla własnego.
- większą pewność otrzymania zapłaty za dostarczony towar w porównaniu z płatnością w formie czeku lub przekazu bankowego,
- możliwość dochodzenia roszczeń w oparciu o prawo wekslowe w przypadku dołączenia do dokumentów handlowych weksli trasowanych, terminowych lub płatnych "at sight",
- poprawioną płynność poprzez możliwość dyskonta lub skupu akceptowanych weksli trasowanych.
Zobacz także
Przykład:
Firma produkująca obrabiarki wysłała transport maszyn do pośrednika, z którym robiła już wcześniej interesy w Hiszpanii. Zazwyczaj po dotarciu towaru na miejsce hiszpański partner zlecał przelew na konto polskiego producenta. Jak się jednak okazało, jeden z klientów hiszpańskiego kontrahenta w międzyczasie utracił płynność finansową i nie mógł uregulować swoich zobowiązań. Hiszpanie postanowili przedłużyć płatność za obrabiarki. Tym samym zaczęli kredytować się na koszt polskiego producenta, który stanął na krawędzi bankructwa. Ostatecznie pieniądze wpłynęły do Polski, jednak producent od tej pory korzystał z inkasa, w ramach którego dokumenty związane z dostawą wydawane są nabywcy dopiero po zrealizowaniu zlecenia przelewu. W momencie, gdy Hiszpanie wiedzą, że płatność może się przedłużyć, dla uspokojenia swojego stałego kontrahenta, proponują inkaso terminowe gwarantowane i otrzymują dokumenty (związane z dostawą) w zamian za poręczony przez ich bank weksel. Dzięki temu polski eksporter ma pewność otrzymania należnej mu płatności.
W przypadku transakcji bardziej skomplikowanych lub o większej wartości, gdzie występuje wyższe ryzyko, firmy wybierają inną formę płatności, jaką jest akredytywa.
Akredytywa dokumentowa obca (tzw. eksportowa) jest przeznaczona głównie dla średnich i dużych firm zajmujących się eksportem. Akredytywa jest uwarunkowaną formą płatności stosowaną w transakcjach handlowych. Ma formę dokumentu, w którym bank otwierający akredytywę, działając na zlecenie kupującego (importera), zobowiązuje się do zapłacenia, bądź zabezpieczenia zapłaty, beneficjentowi akredytywy (sprzedającemu - eksporterowi) określonej kwoty w zamian za spełnienie przez niego przewidzianych w akredytywie warunków, polegających na przedłożeniu w określonym czasie wymaganych dokumentów.
Przy akredytywie dokumentowej obcej bank działa na zlecenie instytucji "otwierającej" jako bank "awizujący" akredytywę eksporterowi bez zobowiązania ze swojej strony. Na prośbę banku otwierającego krajowy bank może dodać swoje potwierdzenie do awizowanej akredytywy, co jest równoznaczne z przyjęciem zobowiązania do dokonywania wypłat z takiej akredytywy w ramach jej realizacji. Korzyści dla klientów są zatem bardzo duże:
- akredytywa zabezpiecza sprzedającego przed ryzykiem:
- odstąpienia kupującego od transakcji,
- niewypłacalności kupującego,
- odmowy zapłaty przez kupującego,
- może ułatwić uzyskanie kredytu na sfinansowanie produkcji,
- umożliwia sfinansowanie transakcji poprzez przeniesienie akredytywy na dostawcę towaru.
Akredytywa własna oznacza pełne finansowe zaangażowanie się banku jako instytucji "otwierającej". Zaangażowanie to polega na zobowiązaniu się do wypłat z tytułu akredytywy - w zamian za dokumenty zaprezentowane przez beneficjenta, zgodne z jej warunkami.
Akredytywa jest niezależna od istniejącej między kontrahentami umowy kupna-sprzedaży lub innej umowy, w związku z którą została otwarta. Oznacza to, że kontrakt lub umowa między sprzedającym i kupującym nie wiąże banku, nawet jeśli w treści akredytywy znajduje się jakiekolwiek odesłanie do tych dokumentów. W transakcji akredytywy bank podejmuje decyzję wypłaty wyłącznie na podstawie dokumentów zgodnych z akredytywą i nie przyjmuje żadnego zobowiązania ani odpowiedzialności za istnienie towarów reprezentowanych przez dokumenty. Bank nie bada zgodności samej transakcji, a jedynie zgodność dokumentów. W praktyce wystarcza to jednak do zabezpieczenia interesów obu stron. Dla importera, czyli zleceniodawcy, akredytywa może stanowić:
- zabezpieczenie przed nieuzasadnioną zapłatą,
- zabezpieczenie przed zapłatą za towar dostarczony poza uzgodnionym terminem,
- zabezpieczenie przed zapłatą za towar nie spełniający wymagań jakościowych,
- ułatwienie w uzyskaniu kredytu kupieckiego.
Łódzka firma odzieżowa dostała propozycję wykonania dużego zlecenia dla niemieckiej firmy. Tak duży kontrakt był dużą szansą rozwoju dla firmy, dlatego podjęła się jego wykonania, mając przy tym świadomość, że będzie to wymagało zaangażowania środków na sprowadzenie materiałów z Chin. W Azji poproszono ją jednak o akredytywę - obiecując, że przy dalszych kontraktach wystarczy zwykłe inkaso. Po poszukiwaniach na rynku firma znalazła bank, który zgodził się na zaangażowanie w kontrakt. Bank otworzył akredytywę, jednakże wymogiem było równoczesne otwarcie akredytywy przez niemieckiego partnera w jego banku. Mimo początkowych oporów również jego bank otworzył akredytywę. Po kilku tygodniach z Chin przypłynął kontener z materiałami. Po następnych dwóch tygodniach transport gotowych tekstyliów został wysłany do Niemiec. Niestety okazało się, że w międzyczasie niemiecka firma zbankrutowała i nie mogła odebrać zamówionego towaru. Na szczęście przedsiębiorstwo z Łodzi posiadało akredytywę otwartą przez niemiecki bank, dzięki czemu za pośrednictwem polskiej instytucji otrzymała całą należność.
A dla pewności gwarancja bankowa...
Przedsiębiorcy, którzy chcą jeszcze bardziej zabezpieczyć swoje interesy, mogą skorzystać z gwarancji bankowej. Często jej otrzymanie będzie wręcz rzeczą wymaganą przez zagranicznego kontrahenta. Dlatego jest to dość rozpowszechnione narzędzie w transakcjach handlu zagranicznego. W takim przypadku bank importera występuje w roli gwaranta i zobowiązuje się do spłaty jego zobowiązań w określonym terminie. Najpopularniejszym rodzajem gwarancji jest gwarancja terminowej zapłaty, która najlepiej zabezpiecza interesy eksporterów.Eksporter, który chce zapewnić sobie otrzymanie należności za przekazany towar, może wymagać od kontrahenta przedstawienia gwarancji, że jeśli nie zapłaci lub zrobi to w późniejszym terminie, to jego bank dokona zapłaty w terminie i na warunkach przewidzianych w danej gwarancji. Jest to dobre rozwiązanie w przypadku, gdy kontrahenci jeszcze się nie znają. Firma zyskuje większą wiarygodność, a jednocześnie nie musi angażować własnych środków finansowych. Dobry bank ma również w swojej ofercie takie produkty jak gwarancja zwrotu zaliczki, należytego wykonania, czy zabezpieczy firmę przed roszczeniami z tytułu gwarancji technicznej, zwanej gwarancją rękojmi, a w końcu gwarancją kwot zatrzymanych.
Zaletą każdej gwarancji jest pewność otrzymania płatności, a co za tym idzie zachowania płynności. Oczywiście takie zabezpieczenie kosztuje, zwłaszcza na samym początku. Jednak należy pamiętać, że często bez tego typu narzędzi cała transakcja handlowa może w ogóle nie dojść do skutku.

Polski bank w Chinach?
Jedną z większych niejasności, która może się pojawić przy zapoznawaniu się z różnymi formami regulowania transakcji w handlu zagranicznym, jest rola samego banku. O ile można zrozumieć jego zaangażowanie i ryzyko przy wystawieniu gwarancji, to pojawia się pytanie - w jaki sposób bank odbierze dokumenty na przykład w odległych Chinach? Wbrew pozorom jest to bardzo ważna kwestia. Od odpowiedzi zależy bowiem nie tylko powodzenie całej transakcji, ale co również istotne - jej koszty. Jak bowiem wynika ze statystyk, aż 60 procent składanych na świecie dokumentów jest niezgodnych z warunkami zapisanymi w akredytywie. Często chodzi o zwykły przecinek, czasami o rodzaj pieczątki. Dlatego tak bardzo przydaje się tutaj szeroka sieć tzw. banków korespondentów na całym świecie, dzięki którym dany bank może obsłużyć transakcje w egzotycznych krajach, jak Iran, czy Nowa Gwinea, a z drugiej strony doświadczenie w przeprowadzaniu takich transakcji. Warto bowiem wiedzieć, że za każdą pomyłkę płaci się karę. Wydłuża to czas dokonania transakcji i podnosi koszty. Dlatego też decydując się już na współpracę z jakimś bankiem poza ceną należy również kierować się jego doświadczeniemW Polsce można w tym kontekście mówić o dwóch liderach i kilku pretendentach do tego miana. Największe doświadczenie, a zarazem udziały w tym rynku mają Citibank Handlowy i BRE Bank. Pozycja tych instytucji wynika z uwarunkowań historycznych. Bank Handlowy w Warszawie przez długi czas miał państwowy monopol na rozliczanie transakcji zagranicznych. Po prywatyzacji i przejęciu go przez Citigroup stał się częścią globalnej sieci tej instytucji. Zdeterminowało to zakres jego działalności i dzisiaj bank ten specjalizuje się przede wszystkim w obsłudze największych, międzynarodowych przedsiębiorstw. Natomiast obecną pozycję BRE Banku może wyjaśnić jego pierwotna nazwa - Bank Rozwoju Eksportu. W odróżnieniu od Citibanku, BRE Bank skoncentrował się na obsłudze rodzimych przedsiębiorstw - zarówno tych największych, jak również tych średniej i małej wielkości. Przez długi czas, aż do pojawienia się konkurencji w postaci na przykład Raiffeisen Bank Polska czy Banku BPH, pozostawał praktycznie jedynym wyborem dla mniejszych firm, które chciały eksportować swoje usługi i produkty. Nawet teraz, w momencie gdy tego typu ofertę posiadają praktycznie wszystkie liczące się banki, wciąż jest liderem, a jego udział szacuje się na około 17 procent. Jak się bowiem okazuje największym atutem banku są ludzie i doświadczenie. Chociaż sam BRE Bank nie jest bankiem globalnym, to współpracuje obecnie z ponad 1.500 banków korespondentów, a umowa ze strategicznym partnerem - Commerzbankiem AG - umożliwia klientom korzystanie dodatkowo z sieci ponad 7.000 korespondentów. Jak widać na tym przykładzie bank nie musi być globalnym graczem, by dobrze rozliczać transakcje swoich klientów. Istotną rolę odgrywa przede wszystkim doświadczenie w przeprowadzaniu tego typu transakcji. Lokalny charakter może być nawet atutem - bank zmuszony jest bowiem rywalizować z większymi instytucjami ceną i jakością świadczonych usług. Nie odrzuca też transakcji, które globalne instytucje uważają za nieopłacalne. Tę prawidłowość widać w przypadku innych banków działających w Polsce, a które od jakiegoś czasu świadczą tego typu usługi - PKO BP, Banku BPH, czy Millennium. One również nastawiają się na konkurencję w zakresie ceny i jakości. Rosnący rynek i konkurencja sprawia, że z tego typu usług mogą korzystać coraz mniejsze firmy. W przyszłości, wraz ze wzrostem doświadczenia banków i samych firm, oferta będzie zapewne jeszcze bardziej rozbudowana. Jako, że istnieje pewna granica opłacalności przy rozliczaniu takich transakcji, jedynym sposobem na odróżnienie się od konkurencji może być "ucieczka do przodu" - zapewnienie lepszej obsługi i nowych produktów spełniających najbardziej specyficzne oczekiwania klientów.
Do banku po poradę
O ile przedsiębiorstwo współpracuje z zagranicznym kontrahentem przez dłuższy czas, kwestia rozliczeń jest stosunkowo prosta. Wykorzystuje się inkaso dokumentowe, którego koszt jest stosunkowo niski. Są to zazwyczaj kwoty maksymalnie rzędu 500-600 PLN. Ceny rosną przy zastosowaniu różnego rodzaju akredytyw, potrzebnych przy realizacji pierwszych kontraktów handlowych. Akredytywy kosztują więcej, bo większe jest też zaangażowanie i odpowiedzialność banku. Trudności biorą się przede wszystkim z tego, że przedsiębiorstwa mogą mieć (i zazwyczaj mają) duży problem z wypełnieniem skomplikowanej dokumentacji, nie mówiąc o zabezpieczeniu swoich interesów w zapisach umowy. Jest to ważne, ponieważ zagraniczne banki mogą naliczyć karę, a sama akredytywa polega właśnie na bardzo dokładnym sprawdzeniu dostarczonych dokumentów. Z tego względu mimo, że istnieją formalne wytyczne do ich tworzenia, niezbędne jest w takich wypadkach doświadczenie. Zwłaszcza, że jak się okazuje na wielu rynkach dość swobodnie podchodzi się do niektórych uregulowań, z tego też względu warto znać lokalną specyfikę. Za to, że akredytywy traktuje się trochę inaczej w krajach arabskich, a inaczej w Indiach, odpowiada bank. Dlatego można stwierdzić, że w większości wypadków nie ma alternatywy przed skorzystaniem z jego usług. Nie warto bowiem ryzykować, że ze względu na brak przysłowiowego przecinka w dokumentach, odebranie kontenera z towarem opóźni się na przykład o miesiąc.Barierą nie do pokonania w powszechnej opinii przedsiębiorców są koszty takiej usługi, jednak obawy są nieuzasadnione. Większość banków wyszło naprzeciw oczekiwaniom klientów i służy bezpłatną informacją o możliwych formach rozliczenia transakcji, jej sfinansowania i wszystkich kosztach. Niektóre banki - na przykład BRE Bank, próbują z doradztwa stworzyć swoją przewagę konkurencyjną, lokując specjalistów w placówkach rozmieszczonych po całym kraju. W ten sposób przedsiębiorca może uzyskać pierwsze informacje od razu na miejscu. Chociaż na zachodzie jest to standardem, w Polsce jest to stosunkowo nowe rozwiązanie. Klient już po pierwszym spotkaniu wie czy cała transakcja ma sens ekonomiczny, jakie dokumenty musi zgromadzić, czy bank może udzielić gwarancji oraz jakie mogą być ewentualne koszty.
Do banku również po mniejsze ryzyko
Rola banku nie sprowadza się jedynie do doradztwa. Jak się okazuje, często firma nie ma wolnych środków do przeprowadzenia większej, zyskownej transakcji, lub też nie może sobie pozwolić na ich zamrożenie. W takim przypadku dużą rolę spełnia szeroka paleta produktów pozwalających sfinansować daną operację. Wychodząc z założenia, że liczy się siła takiej transakcji, a nie wielkość firmy, banki stosunkowo chętnie udzielają kredytów transakcyjnych. Przedsiębiorstwo nie musi angażować swoich środków, a bank ma chwilowo zabezpieczenie, na "jego" towarze. Zasada ta pozwala na skorzystanie z usług również nowym klientom banków. Często wystarczy, iż bank uzna, że sama transakcja jest z perspektywami, aby za odpowiednią opłatą zaangażował swoje środki w jej sfinalizowanie. Warunkiem tego jest jednak forma prawna przedsiębiorstwa - z takich preferencji mogą skorzystać głównie spółki kapitałowe (czyli spółki akcyjne lub z ograniczoną odpowiedzialnością).Bank może pomóc również w ograniczeniu ryzyka - na przykład poprzez zaoferowanie ubezpieczenia państwowych instytucji, takich jak Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, jego odpowiedników w kraju kontrahenta, a w końcu skorzystanie z zewnętrznej oferty. Inną formą zabezpieczenia interesów przedsiębiorstwa może być zarządzanie ryzykiem finansowym. Oprócz standardowych produktów, takich jak walutowe opcje lub transakcje terminowe, banki wciąż oferują nowe produkty. Niedawno BRE Bank wprowadził swap towarowy, ograniczający ryzyko związane z ceną towaru. Usługa skierowana jest przede wszystkim do przedsiębiorstw produkcyjnych, pośredników w handlu surowcami i towarami, koncernów chemicznych i petrochemicznych, hut metali kolorowych oraz przedsiębiorstw usługowo-handlowych, których działalność w znacznym stopniu wykorzystuje surowce i towary. Z kolei atutem Citibank Handlowy ma być wspólna inicjatywa z Bank Monte dei Paschi di Siena powołująca tzw. Italian Desk. Ma ona wspierać włoskie firmy w zakresie usług finansowych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej na rynku polskim, a także polskich przedsiębiorców zainteresowanych tamtejszym rynkiem.






























































