Na Forum w Krynicy ekonomiści Szkoły Głównej Handlowej zaprezentowali bardzo ciekawy i głęboki raport na temat polskiej gospodarki, w którym jedną z ciekawszych tez jest ta o rosnącym ryzyku recesji w Europie Środkowej. Jednym z powodów tej recesji miałoby być załamanie konsumpcji. Autorzy piszą tak: „należy spodziewać się, że zdolność podtrzymywania wzrostu PKB przez konsumpcję wyczerpuje się”.


Spójrzmy na najnowsze dane na temat sprzedaży detalicznej, które pojawiły się zaledwie kilka dni temu. Rzeczywiście w wielu krajach regionu widać spowolnienie konsumpcji, a szczególnie widoczne jest to w Czechach, Rumunii i na Słowacji. Trendy te wpisują się w ogólnoeuropejskie spowolnienie sprzedaży. Bardzo ciekawy jest jednak fakt, że to spowolnienie nie jest na razie widoczne w ogóle w Polsce. Wręcz przeciwnie, dynamika sprzedaży detalicznej (w tym przypadku nieuwzględniająca samochodów) jest bliska cyklicznemu szczytowi.
Jak wyjaśnić tę odporność Polski? Wyjaśnienie jest relatywnie proste. Polska jest dużą gospodarką o mniejszym relatywnym znaczeniu eksportowanych towarów przemysłowych. Korelacja między dynamiką produkcji przemysłowej a dynamiką sprzedaży detalicznej jest w Polsce znacząco niższa niż np. w Czechach. Nasza gospodarka jest wprawdzie uzależniona od cyklu niemieckiego, ale nie jest na ten cykl aż tak wrażliwa jak gospodarka czeska.
Odporność konsumpcji jest jedną z przyczyn, dlaczego do Polski nie dotarło jeszcze europejskie spowolnienie. Czy to się zmieni? Tak, jakimiś kanałami niższe tendencje wzrostowe w końcu dotrą do Polski. Czy to przerodzi się w recesję? Sądzę, że nie.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.



























































