

Dzięki kwietniowej obniżce inflacji CPI, Indeks Niedoli dla Polski spadł do najniższego poziomu w swej 25-letniej historii. Nie ma jednak powodów do zachwytu: od światowych liderów wciąż dzieli nas przepaść.
Indeks Niedoli (IN) obliczany jest jako suma stopy bezrobocia i rocznej dynamiki indeksu cen konsumpcyjnych (CPI), potocznie zwanego inflacją. Im niższy ten wskaźnik, tym lepsze panują warunki gospodarcze. Wzrost Indeksu Niedoli sygnalizuje pogorszenie warunków życia.
W marcu IN wyniósł 10,3 pkt. Ale w kwietniu dynamika inflacji obniżyła się z 0,7% do zaledwie 0,3% rdr, co było trzecim najniższym odczytem w ciągi ostatnich 10 lat. Jeśli tylko stopa bezrobocia (wg. metodologii BAEL) utrzymała się na poziomie z marca (tj. 9,6%), to kwietniowy Indeks Niedoli wyniesie 9,9 pkt. i okaże się najniższy w dziejach III RP.
Polska wciąż daleko za czołówką
Aby jednak nie popaść w nadmierny entuzjazm, trzeba dodać, że polski IN dalej notuje wyższe wartości niż w większości krajów rozwiniętych. Pogrążony w kryzysie gospodarczym Zachód wciąż oferuje lepsze warunki życia niż rozwijająca się Polska.
Dla porównania, Indeks Niedoli w Stanach Zjednoczonych wynosi 8,3 pkt, w Wielkiej Brytanii 8,6 pkt., a w Niemczech 6,4 pkt. Najlepsza sytuacja (czyli najniższy NI) panuje w Japonii (5,2 pkt.) oraz w Szwajcarii (zaledwie 3,2 pkt.). Ten ostatni kraj może obecnie uchodzić za makroekonomiczny ideał: przy zerowej inflacji i praktycznie nieistniejącym bezrobociu (3,2%) produkt krajowy brutto Szwajcarii od 2010 roku rośnie w stabilnym tempie 1,5-2,0% rocznie.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl



























































