Szef BPM Marcin Przydacz poinformował, że ma wystąpić do koordynatora służb specjalnych o przedstawienie „szerokiego raportu i podstaw twierdzeń” premiera Donalda Tuska z wywiadu dla „Financial Times”. Na tym etapie nie docierały do Pałacu Prezydenckiego żadne informacje, że Polsce w perspektywie miesięcy grozi wojna - dodał.


Premier Tusk powiedział w opublikowanym w miniony piątek wywiadzie dla „Financial Times”, że czasami „ma pewne problemy” z wiarą, że artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO nadal obowiązuje. Podkreślił, że USA traktują Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych sojuszników w Europie, ale kluczowe jest, jak zadziałałoby to w praktyce, gdyby „coś się wydarzyło”.
Według niego, „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)”. Ostrzegł jednocześnie, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Jak ocenił, UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o UE.
Zapytany o słowa premiera szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej powiedział na poniedziałkowym briefingu, że „na tym etapie nie docierały do Pałacu Prezydenckiego żadne tego tupu informacje czy to z resortu dyplomacji, czy ze służb specjalnych, czy z innych ośrodków analitycznych, mówiące o tym, że Polsce grozi wojna w perspektywie miesięcy”.
- Jeśli premier RP mówi wprost, że Polsce grozi ze strony Rosji za kilka miesięcy wojna, to należałoby rozpocząć daleko idące przygotowania a nie wydaje nam się, aby premier realnie takie działania podejmował. Więc albo jest człowiekiem niepoważnym, albo ukrywa informacje, trzeciej możliwości tutaj nie ma - powiedział Przydacz.
Poinformował, że prezydent Karol Nawrocki upoważnił go „do wystąpienia do strony rządowej, konkretnie do koordynatora służb specjalnych o przedstawienie szerokiego raportu na temat tej sytuacji i podstaw twierdzeń pana premiera”.

- Jeśli pan premier tak mówi, to znaczy, że mówi to w oparciu o jakieś twarde dane. Wydaje się koniecznym, aby Zwierzchnik Sił Zbrojnych również mógł się zapoznać z tymi danymi. Jeśli ich nie ma, no to pytanie do pana premiera dlaczego takie rzeczy publicznie mówi i czy to buduje powagę RP. W moim przekonaniu, jeśli to się może okazać nieprawdą, to na pewno nie buduje powagi samego pana premiera” - powiedział Przydacz.
Dodał ponadto, że „nie jest w interesie państwa polskiego podważanie zaufania do naszych sojuszników”.
- Jeżeli ktoś, tym bardziej premier, wychodzi i mówi, że nie ufa, nie chce ufać naszym kluczowym sojusznikom, tym samym podważając treść art. 5, to jest dokładnie to, czego by dzisiaj oczekiwała Federacja Rosyjska - powiedział szef BPM.
Dodał, że Rosja chce, by przekonanie co do sojuszniczych gwarancji bezpieczeństwa było podważane i „robi to notorycznie testując reakcję publiczną”. - Dziwię się dlaczego pan premier w tego typu orkiestrze zaczyna pogrywać, bo to na pewno nie służy interesowi państwa polskiego - powiedział Przydacz.
W wywiadzie dla „FT” premier zaznaczył, że jego słów nie należy traktować „jako sceptycyzmu wobec artykułu 5.” Traktatu Waszyngtońskiego, ale raczej jako „marzenie, że gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego”.
Odnosząc się w piątek do swego wywiadu dla „FT” premier powiedział dziennikarzom, że „Rosja dokonuje kolejnych aktów agresji” i „nie możemy poprzestać wyłącznie na deklaracjach, gwarancjach, traktatach, (UE - PAP) musi mieć praktyczne decyzje, które dotyczą bezpośrednio bezpieczeństwa m.in. wschodniej granicy i one muszą być także decyzjami europejskimi”. Tusk zaznaczył ponadto, że Polska nie ma powodu, by narzekać na współpracę z USA, szczególnie jeśli chodzi o kwestie związane z obronnością. Ocenił, że USA mają rację, mówiąc, że Europa powinna móc bronić się sama. (PAP)
mok/ ktl/





























































