Spółki z pozostałych państw naszego regionu radzą sobie znacznie lepiej niż polskie. W ostatnich pięciu latach indeks WIG przyniósł straty, natomiast na notowanych na GPW podmiotach z Europy środkowo-wschodniej można było zarobić prawie 50 proc.


Okres przed wystąpieniem epidemii koronawirusa to czas, kiedy światowe indeksy biły kolejne rekordy. Sytuacja na polskiej giełdzie była jednak znacznie gorsza. Największe polskie spółki z WIG20 w ciągu pięciu lat obniżyły swoją wartość o ponad 25 proc. Nieco lepiej radziły sobie w tym czasie mniejsze spółki z mWIG40 (-3,5 proc.) i sWIG80 (-12,7 proc.). Szeroki indeks WIG, który uwzględnia również m.in. wpływy z dywidend, spadł z kolei w tym okresie o ponad 7 proc., co również jest wyraźnie gorszym wynikiem niż zanotowały giełdy zagraniczne. Przykładowo niemiecki DAX zyskał w ciągu pięciu lat 0,3 proc., a amerykańskie S&P500 jest aż 41 proc. na plusie.
Nie oznacza to jednak, że nie dało się zarobić również na naszym rynku. Zdecydowanie lepiej od dominujących na giełdzie polskich spółek radziły sobie m.in. notowane na GPW podmioty zagraniczne. Świetnym tego przykładem jest indeks spółek z regionu środkowo-wschodniej Europy WIG-CEE, który przez pięć ostatnich lat zwiększył swoją wartość o 49,2 proc. i to pomimo ostatnich gwałtownych spadków związanych z koronawirusem. Mogłoby to sugerować, że słabość GPW nie wynika bezpośrednio z naszego rynku giełdowego, a do słabych wyników bardziej przyczynia się kraj pochodzenia spółki.
Szeroka hossa w całym regionie
Obecnie w skład indeksu WIG-CEE wchodzi 18 spółek. Największe udziały w indeksie posiadają słoweńska Krka, czeski CEZ, węgierski MOL oraz ukraiński Kernel. Patrząc na WIG-CEE mamy zatem całkiem niezły przegląd sytuacji w całym naszym regionie. Co ciekawe, spośród czterech największych spółek w ostatnich pięciu latach spadki na giełdzie zaliczył jedynie CEZ (-19,3 proc.). Ostatnia hossa na tym regionalnym indeksie nie była zatem zasługą tylko pojedynczego podmiotu, a naprawdę nieźle spisywało się większość spółek.
Mniejsze podmioty należące do WIG-CEE prezentowały się bowiem jeszcze lepiej niż liderzy. Wiele spółek „wykręciło” w ciągu pięciu lat grubo ponad 50 proc. wzrostu, a rekordzista, czyli zajmujący się fotowoltaiką Photon Energy, dał zarobić swoim akcjonariuszom aż 834,6 proc. Tak naprawdę stracić w ostatnich latach można było jedynie na pięciu podmiotach. Statystyki tego indeksu wskazują zatem na siłę całego indeksu, który w większości zyskiwał niezależnie od pochodzenia spółki i prowadzonej przez nią działalności.

| Wybrane spółki | 5-letnia stopa zwrotu |
|---|---|
| Photon Energy | 834,62% |
| Agroton | 137,80% |
| IMC | 123,28% |
| Eurohold | 98,97% |
| Agroliga | 93,18% |
| Sopharma | -7,14% |
| Inter Rao | -7,39% |
| ČEZ | -19,30% |
| Astarta | -41,68% |
| Novaturas | -67,36% |
| Źródło: Opracowanie własne na podstawie Bankier.pl | |
Polityka zdołowała polskie spółki
To, że zagraniczne spółki radzą sobie znacznie lepiej od polskich widać również po porównaniu firm działających w podobnych branżach. Jednym z takich przykładów jest wspomniany już MOL, który na przestrzeni ostatnich pięciu lat zyskał na wartości aż 45,8 proc. Z kolei, w tym samym okresie, bardzo podobny do niego PKN Orlen obniżył swoją wartość o 1,9 proc. Podobnie wypada porównanie spółki CEZ do naszych „gigantów” energetycznych. Kiedy to czeska spółka potaniała w pięć lat o 19,3 proc., to polskie podmioty traciły kilkukrotnie więcej. Kursy PGE i Tauronu potrafiły w tym samym czasie spaść nawet o ponad 75 proc.
Nietrudno się domyślić, że odpowiedzialna za tak słabe wyniki polskich spółek jest w dużej mierze polityka naszych rządów. Więcej na ten temat można przeczytać choćby w tekście Adama Torchały pt. „Giełdowa katastrofa polskiej energetyki”. Porównanie szerokiego indeksu WIG do WIG-CEE przynosi jednak również pewne pozytywne wnioski. Pokazuje to bowiem, że nawet w tak trudnym okresie dla naszej giełdy można było znaleźć spółki, które dały naprawdę nieźle zarobić. Jednym ze sposobów na uniezależnienie od działań polskich polityków może być właśnie wybór któregoś z podmiotów zagranicznych. A aby to zrobić, niekoniecznie trzeba całkowicie omijać GPW.
































































