Wspólna waluta w dalszym ciągu znajduje się pod wpływem kryzysu finansowego. Chociaż Irlandia otrzymała pożyczkę wielkości 85 mld euro, nie uspokoiło to napięcia w tym kraju. Politycy opozycji nie zgadzają się na wykorzystanie pieniędzy z funduszu emerytalnego na pomoc dla banków, a dodatkowy sprzeciw budzi wysokość oprocentowania pożyczki. Nie podoba im się również plan cięć wydatków, co bez wątpienia zostanie wyrażone podczas jutrzejszego głosowania nad budżetem. Nieuchwalenie budżetu pogłębi trudności, z jakimi zmaga się dubliński rząd i poważnie utrudni realizację programu oszczędnościowego w tym kraju.
Po uspokojeniu nastrojów wokół Irlandii, oczy inwestorów zwróciły się na kolejne państwa zmagające się z problemami fiskalnymi. W pierwszej kolejności mówi się o Portugalii, która może wymagać wsparcia rzędu 51 mld euro. O ile taki ciężar jest do udźwignięcia dla Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, o tyle gdyby po pomoc zwróciły się kolejne kraje, sytuacja mogłaby ulec znacznemu pogorszeniu.
Ponadto perspektywa zaognienia kryzysu finansowego dotyczy takich krajów jak Hiszpania czy Włochy. Pierwsze z tych państwa zmaga się z ponad 20 proc. bezrobociem, a drugie z długiem publicznym na poziomie około 120 proc. produktu krajowego brutto. Ewentualne wsparcie dla tych krajów może sięgać niebotycznej kwoty zbliżającej się do 500 mld euro. Tak duża pomoc może okazać się zbyt dużym ciężarem dla Europejskiego Mechanizmu Stabilizującego, dysponującego środkami rzędu 750 mld euro.
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:Kłopoty krajów należących do grupy PIIGS są lekcją dla Polski, która dziś stoi przed wyzwaniem wejścia do strefy euro. Nauczką przede wszystkim jest przestroga przed swobodą, z jaką te kraje traktowały kwestie wydatków publicznych oraz łatwość pobudzania wzrostu gospodarczego poprzez stymulowanie nadmiernego popyt. O ile zahamowanie nadmiernej ekspansji kredytowej wydaje się zadaniem trudnym, ale wykonalnym przez np. konserwatywny nadzór finansowy (nawiasem w Polsce jest już to realizowane), to już reforma struktury wydatkowej sektora publicznego staje się wręcz zadaniem niemożliwym do wykonania. Rozbuchane przywileje emerytalne, dziura w systemie ubezpieczeń społecznych, zakusy związane z nacjonalizacją środków w OFE stają się w obecnej chwili głównymi zagrożeniami dla ciągłości rozwoju gospodarczego w Polsce. Milcząca większość płacąca w rosnących obciążeniach podatkowych za swobodę w obietnicach wyborczych, za grzechy politycznego kunktatorstwa już wkrótce może stracić cierpliwość.
Politycy obawiają się rozprzestrzenienia kryzysu na kolejne kraje. Z tego powodu ministrowie finansów państw strefy euro spotykają się dziś w Brukseli. Unijni politycy będą dyskutować o zwiększeniu środków, jakimi dysponuje EMS. W zeszłym miesiącu pomysłowi powiększenia EMS sprzeciwiły się Niemcy oraz Francja. W ten sposób europejscy politycy dają wyraźny sygnał, że bankructwo Hiszpanii jest bardzo prawdopodobne.
Po 9:30 euro osłabiało się wobec dolara o 0,7 proc. Wspólna waluta kosztowała 1,3319 dolara. Euro osłabiało się około 0,3 proc. wobec jena oraz franka szwajcarskiego.
P.L.
» Amerykański noblista przestrzega Polskę
» W Polsce nie pracuje niemal 13,9 mln ludzi
» Polscy kredytobiorcy z radością powitają euro





























































