Czy kryzys w Hiszpanii i w Grecji wpłynął na produkcję lub sprzedaż win? - Pijemy więcej wina, żeby łatwiej znosić rzeczywistość – przekornie odpowiada Marek Kondrat, przy okazji rozprawiając się z często powtarzanymi prawdami na temat tego gatunku trunków.


Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Podczas naszej ostatniej rozmowy, niemal dokładnie 2 lata temu, mówił Pan, że wciąż ma zapas tolerancji dla braku winnej tradycji w Polsce. Od tego czasu zrobiliśmy chociaż krok do przodu na tej ścieżce winnej edukacji?
Marek Kondrat: Robimy postępy, pojawiają się portale czy blogi winne, powoli wzrasta konsumpcja wina, dzięki modzie na gotowanie zaczynamy zwracać uwagę na to, co jemy i pijemy, a nie tylko zaspokajamy głód czy pragnienie. Ale jeszcze długa droga przed nami.
Cały czas jeździ Pan po Europie. Klimat którego regionu celebrującego winną tradycję prywatnie odpowiada Panu najbardziej?
Nie mam ulubionego klimatu, wszędzie staram się dostroić do lokalnych zwyczajów i tradycji, pić lokalne wino i kosztować lokalnych specjałów.
Który naród Europy uważa Pan za znający wino najlepiej? Basen Morza Śródziemnego czy raczej Bałkany?
Mam bardzo ostrożny stosunek do takich określeń jak „naród”, sam nie bardzo wiem, co by to miało znaczyć… Tradycja winiarska jest chyba najbogatsza we Francji, ale enologami w wielu winnicach Burgundii są na przykład Anglicy…
Za granicą, w tamtejszych restauracjach, przepłacamy za wino?
Absolutnie nie. Ceny tam na miejscu są odciążone z akcyzy, VAT-u i innych opłat – transportowych czy legalizacyjnych. Wina przetransportowane do Polski są nieporównywalnie droższe, nad czym ubolewam, prowadząc taki biznes. Restauracje w Polsce stawiają natomiast szokująco wysokie zapory cenowe. 300% narzutu w warszawskich restauracjach jest narzutem absurdalnym. Już nawet cieszę się z takich miejsc, gdzie wynosi on tylko 100%.
Jak ten stan rzeczy odwrócić?
Naszą większą świadomością i częstszą obecnością w takich miejscach. Niskie obroty powodują, że właściciel restauracji próbuje zarabiać ceną, co wcale nie jest w jego interesie, bo wtedy może liczyć tylko na creme de la creme wśród klienteli. Natomiast tam, gdzie człowiek codziennie żywi się w restauracjach, w krajach Południa, gdzie to wino rośnie, tam ceny nie są najważniejsze, dlatego że obrót robi swoje. My nie jesteśmy jeszcze krajem takiej konsumpcji i takiego stylu życia. Choć to się zmienia.
Kryzys w Hiszpanii czy Grecji jakkolwiek wpłynął na produkcję i sprzedaż win?
Pijemy więcej wina, żeby łatwiej znosić rzeczywistość.
Przeczytaj także
Spróbujmy rozprawić się z kilkoma najczęściej powtarzanymi mitami dotyczącymi wina. Czy to prawda, że czerwone wino zawsze powinno zostać otwarte na trochę przed podaniem, a taki łyk świeżego powietrza zapewnia jego optymalny smak?
Nieprawda. Niektóre wina należy dekantować, ale na pewno nie wszystkie, nie dotyczy to na przykład win młodych, win codziennego użytku, a więc większości, które na co dzień goszczą na naszych stołach.
Czy prawdą jest, że wino korkowe można wyczuć wąchając korek?
Tak.
Czy każde wino powinno się przechowywać w piwniczce?
Nie.
Wino nie powinno pojawiać się w obecności chińszczyzny?
Wino można pić do wszystkiego, pamiętając jedynie, aby intensywność wina nie przytłumiła smaku potraw i odwrotnie.
Powinno się podawać wino w temperaturze pokojowej?
Wina białe i różowe podajemy zawsze schłodzone (9-11 stopni), temperatura czerwonego waha się między 16 a 18 stopni.
Podanie czerwonego wina do ryby albo białego do mięsa to faux pas?
Absolutnie nie. Zależy to od gatunku lub sposobu przyrządzenia zarówno mięs, jak i ryb. Stek z tuńczyka wołać będzie o wino czerwone, delikatny drób z kolei doskonale dopełni wino białe.
Wstawianie otwartego wina do lodówki to najlepszy sposób na jego przechowywanie?
Najlepszym sposobem przechowywania wina jest dopijanie butelki.
Czy każde wino im starsze, tym lepsze?
To powiedzenie wymyślił zapewne ktoś w moim wieku… Zaledwie 1% win nadaje się do starzenia.
































































