Wartość oszczędności Polaków wynosi nieco ponad 65 proc. PKB - wynika z szacunków "Rzeczpospolitej" na podstawie Analiz Online. Tylko w ciągu ostatniego półrocza zwiększyły się one o 37 mld zł, czyli o ok. 3 proc. Zbliżamy się do wyników sprzed zawieruchy wokół OFE, kiedy oszczędności rosły w tempie nawet 100 mld zł rocznie.
Daleko nam jednak do rozwiniętych gospodarek europejskich. Dla porównania Hiszpanie zgromadzili równowartość 150 proc. swojego rocznego PKB, a Niemcy niemal jego dwukrotność.
To co niepokoi, to nie wielkość naszych oszczędności, ale ich struktura. Polacy szerokim łukiem omijają rynek kapitałowy. Niemal 60 proc. oszczędności stanowią depozyty, a co siódma złotówka trzymana jest w gotówce. Albo więc idziemy z pieniędzmi do banku, albo chowamy je w skarpecie. Jeśli już wchodzimy na rynek kapitałowy, to pod przymusem, czyli w formie otwartych funduszy emerytalnych - choć i te zostały mocno zmarginalizowane. Od dwóch lat nie są już tak obowiązkowe, a ich aktywa skurczyły się o ponad połowę.
Na emeryturę nie odkłada aż 78 proc. Polaków
Coraz więcej osób chciałoby przejść na emeryturę jak najpóźniej. Badania pokazują, że uważamy, iż system emerytalny powinien być jednakowy dla wszystkich. Składka powinna być obowiązkowa, bo bogaci, gdy dostaną ją do ręki, odłożą na starość, ale biedniejsi przejedzą.
Profesorowie Janusz Czapiński, psycholog i szef corocznej „Diagnozy społecznej”, oraz Marek Góra, współautor projektu reformy emerytalnej z 1999 roku, za pośrednictwem Pracowni Badań Społecznych zbadali na reprezentatywnej dla Polaków powyżej 15 roku życia próbie 1006 osób „Świadomość emerytalną Polaków”.

Badanie – rzecz jasna – potwierdza kilka faktów, o których już dawno wiemy. Społeczna wiedza o finansach związanych z długoterminowym budowaniem oszczędności na starość jest minimalna. Jest anachroniczna i prowadzi do opacznych wniosków. Zapobiegliwość charakteryzuje co najwyżej jednostki, głównie najbogatsze i dobrze wykształcone. W końcu wreszcie wyzwanie stanowi przeświadczenie, które można streścić słowami: „dziś ograniczę swoją konsumpcję, a jutro i tak z tego nie będę nic miał”, które jest powszechne.
Czytaj więcej: "Na emeryturę nie odkłada aż 78 proc. Polaków".
(PAP)pd/ mmi/Jacek Ramotowski/Obserwator Finansowy


























































