Polacy stawiają na internet mobilny. Poziom nasycenia polskiego rynku telekomunikacyjnego tą usługą jest niemal najwyższy na tle całej Unii Europejskiej. Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował najnowszy raport o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce - nie brakuje w nim efektów sporych zmian, jakie czekały operatorów i ich klientów w 2017 roku.
Wartość polskiego rynku telekomunikacyjnego wyniosła na koniec ubiegłego roku 39,5 mld zł. 2017 rok dla branży był dość ciekawy – najpierw wszedł w życie obowiązek rejestracji kart pre-paid, a potem wprowadzono zasady rozliczania „Roam Like At Home”. - Według analizy EY rynek miał stracić rocznie 800 mln-1 mld złotych i zdaje się, że rynek telekomunikacyjny faktycznie mógł stanąć w obliczu tego poziomu strat – komentuje w raporcie Stefan Kamiński z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
Polacy łączą się z siecią mobilnie
35,1 proc. przychodów z usług internetowych została wygenerowana przez modemy mobilne (2G/3G/4G). Przewodami miedzianymi w technologii xDSL przepłynęło do operatorów 21,9 proc. przychodów – to o 1 p.p. mniej niż w 2016 roku. Nieznacznie spadł także udział w tym rynku modemów kablowych TVK (niecałe 20 proc.).
– Przychody uzyskane z tytułu świadczenia usługi mobilnego dostępu do sieci wyniosły w 2017 r. 1,7 mld zł. Największe udziały w liczbie użytkowników w tym segmencie rynku miał Orange (35 proc.). Drugi najpopularniejszy przedsiębiorca, Polkomtel, zgromadził w swojej bazie klienckiej 17 proc. wszystkich użytkowników posiadających dostęp do internetu mobilnego. Na trzecim miejscu znalazł się T-Mobile z wynikiem 14,1 proc. – czytamy w raporcie UKE.
Do przełomu doszło w 2016 roku – wtedy liczba abonentów internetu mobilnego wyniosła 7,4 mln osób i po raz pierwszy przekroczyła użytkowników internetu stacjonarnego, których od trzech lat jest 7,1 mln.

Nasycenie polskiego rynku telekomunikacyjnego internetem mobilnym widać także na tle Unii Europejskiej. Jesteśmy pod tym względem liderami – wskaźnik nasycenia tego typu usługami wyniósł w czerwcu 2017 roku dla Polski 143,9 proc. Wyprzedziła nas tylko Finlandia z wynikiem 146,3 proc. Średnia dla Unii Europejskiej to zaledwie 90,2 proc. Z kolei penetracja internetem stacjonarnym kształtowała się nad Wisłą na poziomie ponad 18 proc. i była najniższa wśród wszystkich krajów UE.
To, co może cieszyć polskich abonentów, to ceny. Średni koszt miesięczny usługi dostępu do internetu o prędkości od 30 Mbit/s do 100 Mbit/s wyniósł w Polsce 22,98 euro (z VAT). To o prawie 6 euro mniej niż średnia dla całej Unii Europejskiej. Rekordzistą był Cypr, w którym przeciętna stawka za taką usługę wyniosła 74,44 euro.
Coraz mniej kart SIM. Polacy przechodzą na abonament
Sporą zmianą na rynku telefonii ruchomej było wspomniane wprowadzenie obowiązku rejestracji każdego numeru komórkowego opłacanego w usłudze pre-paid. Pozwoliło to wyczyścić rynek z tzw. „martwych dusz”, czyli kart, które były oznaczane jako aktywne, ale nikt z tych numerów nie korzystał – brak ich rejestracji od lutego 2017 roku oznaczał wykreślenie ich z listy usługobiorców. Potwierdzają to statystyki dotyczące długości wykonywanych połączeń – czas połączeń głosowych wychodzących nawet nieco wzrósł w relacji rok do roku. W 2017 r. kart SIM było 53,3 mln (2,2 mln mniej niż w 2016 r.), a poziom nasycenia rynku wyniósł 138,6 proc. (5,6 p.p. mniej niż w 2016 r.).
Obowiązek rejestracji wzmocniony przez coraz atrakcyjniejszą ofertę abonamentową telefonii komórkowej przyczynił się do przeważenia szali na rzecz tej drugiej formy rozliczania się z operatorem. Już w 2016 roku udział klientów usług post-paid był wyższy niż w przypadku usług pre-paid, ale na koniec 2017 roku z abonamentu korzystało już 64,7 proc. abonentów – jeszcze 5 lat temu stanowili oni 45,8 proc. rynku.
Ciężko wskazać ostatecznego zwycięzcę wyścigu o klienta – w zależności od wybranej statystyki, czołówka wygląda inaczej. Pod względem liczby użytkowników w 2017 roku największy udział w rynku miało P4 (Play) – 30 proc. Następnie Orange Polska (27 proc.), Polkomtel (19,7 proc.) i T-Mobile (19,1 proc.). Pod względem przychodów nie ma już tak znaczących różnic pomiędzy największymi graczami – prym wiedzie Polkomtel (27,6 proc.), a za nim plasuje się Orange (26,5 proc.), P4 (23,4 proc.) i T-Mobile (19,7 proc.).
Tani roaming obciął zyski
Od kilku lat maleje nie tylko liczba kart SIM, ale także przychody operatorów. Ich spadek dotyczył prawie wszystkich obszarów telefonii ruchomej. Spadły wpływy z opłat abonamentowych (o 4,5 proc.), połączeń głosowych (o ponad 17 proc.), wiadomości SMS (o ponad 24 proc.) i MMS (o prawie 5 proc.) oraz roamingu aktywnego (o prawie 14 proc.). Usługami, które przyniosły wyższe przychody niż rok wcześniej, były transmisja danych i roaming pasywny. Przychody z tych usług wzrosły odpowiednio do poziomu 3,8 mld zł oraz 201,2 mln zł (tj. o 16,4 proc. oraz 27,9 proc.).
To jednak tylko przychody. Prawdziwe efekty wprowadzenia RLAH dotyczyły pozycji kosztowych. Pisaliśmy już o tym przy okazji otrzymywania operatorów zgód na wprowadzanie dodatkowych opłat do raomingu. Firmy z wielkiej czwórki informowały wtedy, że wprowadzenie RLAH obniżyło ich wskaźniki EBITDA o kilkadziesiąt mln zł.































































