Trwają rozmowy między związkowcami a zarządem Poczty Polskiej dotyczące ewentualnego dalszego wzrostu wynagrodzeń. Solidarność postulowała wprowadzenie podwyżek jeszcze w tym roku, strona pracodawcy na to nie przystała, ale zaproponowała jednorazowy dodatek do pensji dla zatrudnionych w grudniu oraz podwyżki od stycznia 2018 dla niektórych pracowników.
Podczas ostatnich rozmów nie doszło do porozumienia między Solidarnością a zarządem Poczty Polskiej. Dyskusja dotyczyła realizacji zapisu z maja w sprawie wzrostu wynagrodzeń zasadniczych dla pracowników objętych zakładowym układem zbiorowym pracy. W jego treści czytamy, że „kolejne spotkanie w ramach negocjacji odbędzie się w pierwszej połowie września 2017 roku, po analizie wyników finansowych za 7 miesięcy”. W wyniku tamtych ustaleń uzgodniono podwyżkę o 150 zł brutto od 1 czerwca 2017 roku. Według oczekiwań związkowców łączna podwyżka w tym roku powinna być wyższa i wynieść 300 złotych brutto. Połowa została zrealizowana w porozumieniu zawartym w maju, a druga część miała zostać doprecyzowana podczas rozmów we wrześniu. Jak dotąd nie ustalono, czy pracownicy Poczty Polskiej otrzymają drugą część zapowiedzianych podwyżek.
Rozmowy w sprawie wynagrodzeń
Strona pracowników oczekiwała wzrostu wynagrodzeń zasadniczych w wysokości 300 zł brutto jeszcze w 2017 r. Ostatecznie zatrudnieni otrzymali 150 zł w czerwcu tego roku, a w sprawie pozostałych 150 zł zarząd i związkowcy mieli rozmawiać we wrześniu bieżącego roku. Poczta Polska nie zatwierdziła proponowanej drugiej części podwyżek w wysokości 150 zł brutto, natomiast zaproponowała wyższe płace dla wybranych grup i regionów od 1 stycznia 2018 roku oraz jednorazowy dodatek świąteczny.
Solidarność nie przystała na propozycję, tłumacząc decyzję tym, że przedstawiona stawka była zbyt niska i nie spełnia oczekiwań zatrudnionych.
Po spotkaniu Poczta Polska podała następujący komunikat: "Pracodawca przedstawił propozycję, zgodnie z którą Pracownicy eksploatacji do dn. 10 grudnia br. mogliby otrzymać jednorazowe świadczenie świąteczne. Jednocześnie Pracodawca zaproponował pulę środków, które od 1 stycznia 2018 roku zostałyby przeznaczone na kolejne podwyżki dla Pracowników. Strony nie zawarły porozumienia. Pracodawca jest gotowy do dalszych rozmów".
W odniesieniu do tej odpowiedzi Prezydium Komisji Międzyzakładowej zadecydowało o zwołaniu posiedzenia 4 grudnia oraz zawnioskowało o spotkanie Rady Krajowego Sekretariatu Łączności NSZZ „Solidarność” z Ministrem Infrastruktury, Właścicielem PP SA. - Naszym zdaniem po tym spotkaniu Właściciel ma pełną świadomość ekonomicznych, a także politycznych konsekwencji potencjalnego nie rozwiązania obecnego kryzysu dialogu pomiędzy Zarządem PP SA a partnerami społecznymi, dotyczącego wzrostu wynagrodzeń zasadniczych - podała Solidarność po spotkaniu z resortem infrastruktury.
Redakcja Bankier.pl zapytała Pocztę Polską, czy zamierza przystać na postulaty Solidarności, czyli na realizację drugiej części podwyżek, o której strony rozmawiają od września. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację o stanie wynagrodzeń w przedsiębiorstwie.
- W 2016 roku pocztowcy otrzymali pierwsze od 8 lat podwyżki wynagrodzeń zasadniczych o 250 zł. W tym roku od maja pracownicy otrzymują regularnie wypłacaną na nowych zasadach premię, a do czerwca 2017 roku wzrosły wynagrodzenia zasadnicze o 150 zł. Jednocześnie podniesiono wynagrodzenia dla wszystkich nowo zatrudnionych pracowników. Obecnie na stanowiskach po okresie próbnym oferowane jest wynagrodzenie w wysokości minimum 2300-2500 zł brutto (wraz z premią miesięczną za jakość pracy). Ponadto każdy pracownik może otrzymać dodatkową premię za wyniki (do 354 zł kwartalnie). Osoby, które przepracują w firmie co najmniej rok, otrzymują w październiku premię roczną w wysokości miesięcznych zarobków brutto, a po trzech latach dodatek stażowy, powiększany o 1 proc. z każdym kolejnym rokiem pracy aż do 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego - podała Justyna Siwek z biura prasowego Poczty Polskiej w rozmowie z Bankier.pl.
Pracodawca wytłumaczył również, że przyjmując nową strategię, Poczta Polska zrezygnowała z cięcia kosztów i redukcji etatów na rzecz pozyskiwania nowych źródeł przychodów, otwierania kolejnych placówek i zwiększenia zatrudnienia
Z próżnego i Salomon nie naleje
Nie tak dawno Poczta Polska chwaliła się prognozowanym wzrostem przychodów na poziomie dwucyfrowym. Ta wiadomość napełniła optymizmem związki zawodowe, które oczekiwały wyższych wynagrodzeń dla pracowników. Zapytaliśmy Pocztę Polskę o to, jakie były przyczyny odmowy wzrostu płac, o które zabiegała strona związkowa. W odpowiedzi czytamy o bardzo wysokich kosztach zmian stawek płac i zaproponowanym przez pracodawcę rozwiązaniu na miarę obecnych możliwości finansowych spółki.
- Firma ponosi co miesiąc ogromne koszty, które praktycznie równoważą przychody. Ważne, że przychody Poczty Polskiej są obecnie większe niż rok czy dwa lata temu, jednak koszty, z których 70% stanowią koszty pracy, również wzrosły o około 500 mln zł – podała Justyna Siwek.
Oczekiwania „Solidarności” to nie jedyne postulaty podwyżek zgłaszane przez pracowników Poczcie Polskiej. Pracownicy niezrzeszeni zapowiedzieli, że 6 grudnia organizują akcję ”Rózga dla Zarządu Poczty Polskiej". Jak na razie w sześciu miastach Polski przewidziano demonstrację, podczas której zatrudnieni będą postulować podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł brutto, (pensja zasadnicza nie mniejsza niż 3200 zł brutto dla pracowników eksploatacji) oraz przyznanie premii świątecznych.
- Koszt podwyżki lub jednorazowej wypłaty 100 zł brutto dla każdego pracownika to 12 mln zł miesięcznie, z uwzględnieniem wypłat dla pracowników oraz wszelkich składek, do których zapłaty zobowiązany jest pracodawca. Podwyżki w wysokości 1000 zł brutto oznaczałyby wzrost kosztów wynagrodzeń o 1,44 mld zł w skali roku, kiedy obecny roczny budżet wynagrodzeń kształtuje się na poziomie 4 mld - komentuje sprawę wynagrodzeń Siwek z biura prasowego Poczty Polskiej.
Czy faktycznie spółkę nie stać na podwyżki dla pracowników? - W 2016 roku Poczta Polska miała 71,1 mln zł straty netto. Zatem bez poprawy przychodów, spółki zwyczajnie nie stać na podwyżkę wynagrodzeń. Na dłuższą metę żadne przedsiębiorstwo – nawet państwowe – nie jest w stanie funkcjonować na stratach. Zatem jeśli płace zostałyby podniesione, należałoby oczekiwać podwyżki cen usług pocztowych – zwłaszcza w tym segmencie, w którym Poczta Polska wciąż ma usankcjonowany przez państwo monopol - wyjaśnia Krzysztof Kolany, analityk rynków finansowych i gospodarki.





























































