Dzień po „frankogeddonie” na warszawskiej giełdzie dominowały spadki. W centrum uwagi znajdowały się akcje banków. Za granicą natomiast wyróżniały się giełdy w Niemczech i Szwajcarii.



Po wczorajszym spadku o ponad 3%, dzisiejszą sesję WIG20 rozpoczął również pod kreską. Szczególnie wyraźne spadki notowano tuż przed południem, kiedy główny indeks warszawskiej giełdy dotknął poziomu 2225,93 pkt. W dalszej części sesji WIG20 wyraźnie odbił – przez moment znalazł się nawet nad kreską – i ostatecznie zakończył piątkowe notowania na poziomie 2252,33 pkt (-0,57%). Po raz ostatni WIG20 był tak nisko we wrześniu 2013 r., tuż po „skoku na OFE”, kiedy osunął się do 2201,5 pkt.
Na czerwono zaświeciły się dziś także indeksy mniejszych spółek -mWIG40 (-0,83%), sWIG80 (-0,65%) – oraz indeks szerokiego rynku WIG (-0,62%). Obroty przekroczyły 1,2 mld złotych, z czego najwięcej przypadło na akcje PKO BP.
Wczorajsze wydarzenia oraz spekulacje dotyczące tego, które banki najbardziej powinny obawiać się drogiego franka, sprawiły, że w centrum uwagi znalazł się właśnie sektor bankowy. Pod wyraźną presją znalazł się dziś największy jego przedstawiciel, PKO BP (-2,9%). Pod kreską dzień zakończyły także mBank (-2,81%), BZ WBK (-0,86%), a także nienależące do ścisłego grona bluechipów Millenium (-2,05%) i Getin Noble (-6,06%), w przypadku których jednak spadki nie były tak drastyczne jak wczoraj.
Drugą sesję z rzędu drożały akcje JSW (3,89%). Akcje górniczej spółki kosztują 21,34 zł – to o ponad 5 zł więcej od minimum (16,05 zł) wyznaczonego w przedostatni dzień ubiegłego roku.

Jak nie trudno było przewidzieć, spadkową sesję zanotowała także giełda w Szwajcarii. Indeks SMI zniżkował dziś o ponad 5%. Pod kreską znalazły się dzisiaj wszystkie szwajcarskie bluechipy, choć skala przeceny mocno się wahała. Pod koniec notowań producent morskiego sprzętu wiertniczego Transocean taniał jedynie o 2%, podczas gdy bank Julius Baer aż o 15%. Solidarnie po ponad 5% taniały także najbardziej znane szwajcarskie firmy takie jak Nestle, Swatch, Credit Suisse czy UBS.
Odmienne nastroje panowały po drugiej stronie granicy. Niemieckiemu DAX-owi nie straszne okazały się szwajcarskie turbulencje czy zbliżające się wielkimi krokami wybory w Grecji. Przeciwnie, niemiecki kończył sesję wspinając się na rekordowo wysoki poziom.
Michał Żuławiński































































