Planowane zatrzymanie produkcji w rumuńskiej fabryce sody od 18 września nie wpłynie istotnie na wyniki segmentu sodowego grupy Ciech - poinformował PAP Biznes prezes Ciechu Dawid Jakubowicz. Spółka zamierza rozmawiać z dotychczasowym dostawcą pary technologicznej, ale też poszuka nowych źródeł dostaw surowca.
Ciech rozpoczął przygotowania do zatrzymania produkcji w rumuńskiej fabryce sody od 18 września. Bezpośrednią przyczyną tej decyzji jest wypowiedzenie dotychczasowej umowy na dostawy pary technologicznej przez elektrociepłownię CET Govora, jedynego dostępnego dostawcę tego surowca.
18 czerwca elektrociepłownia CET Govora, znajdująca się w stanie upadłości, wypowiedziała spółce zależnej Ciechu umowę na dostawy pary technologicznej na obecnych warunkach. Jednocześnie zaproponowała nową cenę pary, wyższą o 135 proc. (wliczając cenę certyfikatów CO2) w porównaniu do poziomu z roku 2018, przy jednoczesnym ograniczeniu dostaw o około 20 proc.
Prezes Ciechu Dawid Jakubowicz ocenia, że zaproponowana przez dostawcę nowa cena uniemożliwia Ciech Soda Romania prowadzenie rentownej działalności biznesowej.

"Kontynuacja biznesu i przyjęcie tej ceny pary technologicznej, którą zaproponował nasz dostawca, spowodowałoby generowanie istotnych ujemnych przepływów pieniężnych" - powiedział PAP Biznes Jakubowicz.
Para technologiczna to surowiec niezbędny do produkcji sody, a jego cena stanowi znaczącą część kosztów funkcjonowania zakładów (w 2018 roku stanowiła ponad 30 proc. kosztów całkowitych w przypadku Ciech Soda Romania).
"Gdy porównywaliśmy model kontynuacji produkcji przy akceptacji zaproponowanej przez CET Govora ceny pary w stosunku do modelu zatrzymania produkcji uwzględniającego wszelkie koszty z tym związane, to okazało się, że dużo bardziej opłaca nam się zatrzymać produkcję niż produkować przy zawyżonej cenie pary. Jeśli zaakceptowalibyśmy podwyżkę, to udział kosztu pary w całkowitym koszcie wytworzenia byłby grubo powyżej 50 proc., a to daje wyobrażenie, jak ujemne cash flowy byłyby przy takim rozwiązaniu" - powiedział prezes.
Prezes Jakubowicz zapewnia, że Ciech Soda Romania jest nadal otwarta na dalsze negocjacje z CET. Spółka intensywnie analizuje teraz dostępne opcje wyjścia z tej sytuacji, m.in. możliwość pozyskania pary z innego, racjonalnego kosztowo źródła.
"Wszystkie opcje są na stole, nie chciałbym faworyzować jakiegokolwiek wariantu. Jesteśmy na etapie głębokiej analizy z perspektywy generowanych cash flow, bo tak myślimy o naszym biznesie. Można sobie wyobrazić różne scenariusze, począwszy od zatrzymania produkcji i hibernacji poprzez znalezienie nowego bardziej efektywnego źródła ciepła" - powiedział.
"Nie chcemy jeszcze mówić, w jakiej konfiguracji będzie to źródło, nie chcemy ubiegać wyników naszej analizy. Pracujemy zarówno wewnętrznie, jak i przy wsparciu doradców, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Wszelkie opcje są gotowe, jesteśmy gotowi do dalszych negocjacji z CET i nie chcemy zamykać tej drogi, ale nasz dostawca pary technologicznej musi zrozumieć, że prowadzimy biznes dla generowania dodatnich przepływów pieniężnych" - dodał prezes Ciechu.
Dawid Jakubowicz wskazuje, że obecnie nie ma dostępnych źródeł alternatywnych dostaw pary technologicznej dla rumuńskiej fabryki, gdyż w okolicy nie ma innej elektrociepłowni.
"Możemy wyobrazić sobie jednak różne konfiguracje nowego źródła, czy to razem z CET czy z partnerem zewnętrznym. Jest wiele opcji, począwszy od funduszy, które budową takich układów się zajmują poprzez dostawców, którzy budują takie rozwiązania dedykowanych dla fabryk. Takie rozwiązanie funkcjonuje przy naszej fabryce w Nowej Sarzynie" - powiedział.
W związku z możliwością zatrzymania produkcji, Ciech przygotowuje pakiet osłonowy dla niespełna 600 pracowników zatrudnionych w fabryce w Rumunii, uwzględniający program dobrowolnych odejść, działania z zakresu outplacementu i możliwą relokację części pracowników do innych fabryk grupy. Dalsze kierunkowe decyzje odnośnie przyszłości zakładu zostaną podjęte do końca roku.
"Termin do końca roku jest terminem bezpiecznym, nie chcemy przy tak ważnej decyzji zakładać sobie nierealistycznych dat. Wolimy poczekać tydzień czy 2-3 tygodnie dłużej i być pewnym, że decyzje, które podejmujemy opierają się na zweryfikowanych liczbach i znamy skutki naszych decyzji krótko i długoterminowe" - powiedział Jakubowicz.
Prezes Ciech zapewnia, że zatrzymanie produkcji w rumuńskiej fabryce nie będzie miało istotnego wpływu na wyniki całego segmentu sodowego w grupie.
"Ciech Soda Romania obsługuje głównie rynki Azji Południo-Wschodniej (Indie, Bangladesz), oraz rynki takie jak np. Egipt – zdecydowana większość to głównie umowy krótkoterminowe i transakcje spotowe. Natomiast długotrwałe umowy z kluczowymi klientami, stanowiące niewielką część naszej aktywności w Rumunii, będziemy realizować. Jesteśmy w stałym kontakcie z klientami" - powiedział.
"W 2019 roku spodziewaliśmy się wyniku EBITDA spółki rumuńskiej w okolicach 25 mln zł, co przy CAPEX w tej samej wysokości dałoby delikatnie negatywny cash flow. Spodziewaliśmy się też, że w 2021 roku wynik EBITDA fabryki w Rumunii powinien stanowić mniej niż 1 proc. wyniku EBITDA całej grupy zakładanego w naszej strategii na poziomie minimum 900 mln zł" - dodał.
W latach 2006-2018 Grupa Ciech zainwestowała w Rumunii ponad 100 mln euro, dzięki czemu gruntownie zmodernizowała proces produkcji oraz rozbudowała moce produkcyjne fabryki.
Rumuńskie zakłady sodowe są jedną z czterech fabryk sodowych w Grupie Ciech (trzy pozostałe zlokalizowane są w Inowrocławiu, Janikowie oraz niemieckim Stassfurcie). Poza Rumunią wszystkie zakłady posiadają własne źródła pary technologicznej. Ciech Soda Romania jest najmniejszą spółką sodową w Grupie.
Prezes Dawid Jakubowicz ocenia, że koniunktura na globalnym rynku sodowym jest dobra.
"Jesteśmy pozytywnej myśli, jeśli chodzi o ceny na rynku sody" - powiedział.
Piotr Rożek (PAP Biznes)
pr/ asa/


























































