REKLAMA

"Pingdemia". Brytyjczycy masowo idą na kwarantannę, a to duży problem dla firm

2021-07-19 14:26
publikacja
2021-07-19 14:26
Dodaj Bankier.pl w Google

Równolegle z lawinowo rosnącą w Wielkiej Brytanii liczbą zakażeń koronawirusem rozszerza się "pingdemia", jak nazwano narastający problem absencji w pracy osób, które z powodu kontaktu z kimś zakażonym zostały wysłane przez aplikację na kwarantannę.

"Pingdemia". Brytyjczycy masowo idą na kwarantannę, a to duży problem dla firm
"Pingdemia". Brytyjczycy masowo idą na kwarantannę, a to duży problem dla firm
fot. eldar nurkovic / / Shutterstock

W pierwszym tygodniu lipca używana w Anglii i Walii aplikacja do wykrywania kontaktów zakażonych, NHS Covid-19, wysłała informację - sygnalizowaną charakterystycznym dźwiękiem "ping" - o narażeniu na kontakt z koronawirusem do rekordowej liczby ponad 520 tys. osób.

Wprawdzie taka informacja nie oznacza prawnego obowiązku odbycia kwarantanny, a jedynie rekomendację, ale i tak skutecznie to paraliżuje pracę wielu firm i instytucji, zwłaszcza że w porównaniu z początkiem lipca problem się nasilił, a na kwarantannę idą zwykle osoby zdrowe.

W poniedziałek minister zdrowia Sajid Javid, którego zakażenie spowodowało kwarantannę premiera Borisa Johnsona i ministra finansów Rishiego Sunaka, ogłosił, że zwolnieni z tego wymogu zostają w pełni zaszczepieni pracownicy publicznej służby zdrowia mający bezpośredni kontakt z pacjentami, jeśli ich nieobecność spowodowałaby poważne problemy kadrowe. Będą oni musieli zamiast tego wykonywać codzienne testy na obecność koronawirusa.

Ale wiele firm w związku z poważnymi problemami kadrowymi może co najwyżej ograniczyć działalność. W miniony weekend z tego powodu zawieszono kursowanie jednej linii londyńskiego metra, a trasy dwóch innych skrócono. W poniedziałek sieć supermarketów Iceland poinformowała, że musi zamknąć część sklepów - czego nie zrobiła nawet w trakcie lockdownów - bo na kwarantannę zostało wysłanych ponad 1000 jej pracowników. Jak dodał prezes firmy, ironią jest to, że wszyscy zostali zaszczepieni. Inna sieć sklepów, Marks & Spencer zapowiedziała, że być może będzie musiała skrócić godziny pracy.

Scammingout

Producent samochodów Vauxhall oświadczył w poniedziałek, że musi zmienić trzyzmianowy system pracy na dwuzmianowy, dołączając tym samym do dwóch innych firm z branży motoryzacyjnej - Rolls-Royce'a i brytyjskiego oddziału Nissana, które już w zeszłym tygodniu poinformowały o brakach kadrowych. Z kolei sieć pubów Greene King w minionym tygodniu zamknęła 33 lokale, bo nie było w nich komu pracować.

Nie wyczerpuje to listy, bo tego typu przykładów jest znacznie więcej. A po niemal zupełnym zniesieniu w poniedziałek restrykcji w Anglii, czego nieuchronną konsekwencją będzie jeszcze wyższa liczba zakażeń, "pingdemia" będzie się rozszerzać jeszcze bardziej. Przynajmniej do 16 sierpnia, kiedy zgodnie z zapowiedzią Javida zniesiony zostanie obowiązek kwarantanny w przypadku w pełni zaszczepionych osób, które miały kontakt z kimś zakażonym. Biznes jednak apeluje, by tę datę przyspieszyć.

Bartłomiej Niedziński

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Leki na wszystko nie są tuż za rogiem. Czyli jak AI natrafia na wąskie gardła realnego świata
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (8)

dodaj komentarz
janekmaly
A to jest przymus posiadania jakiejś chorej aplikacji?
Jest przymus posiadania srajfona przy dupie?
dongonzales
Ciekawe, kiedy się to wszystko zawali. To jest nieprawdopodobne, że pomimo takiego marnotrawienia pracy wciąż się wszystko kreci. Widocznie bogactwo państw europejskich jest tak duże że wielomiesięczne przestoje są do udźwigniecia. Z drugiej strony sektor produkcyjny pracuje cały czas a to on generuje pierwotny dochód w większości krajów.
my_kroolik
Obecnie wszystkie kraje półkuli północnej po prostu się zadłużają, żeby podtrzymać poziom życia. Pieniędzy w gospodarkach jest tyle, że już powodują znaczny wzrost inflacji. Pytanie tylko w jaki sposób bankom i rządom ma się udać ściągnięcie tej całej masy pieniądza z rynków i obniżenie zadłużenia w relacji do PKB
carlito1
A lud i tak się cieszy bo ma srajfona i łatwy kredyt.
kenn
"Będą oni musieli zamiast tego wykonywać codzienne testy na obecność koronawirusa."
- testy są wysoce podejrzane, zwłaszcza te z wymazówką z błon śluzowych nosogardła.

"(Dr Stuckelberger) twierdzi, że gdyby za testem PCR nie było głębszego planu, nie byłoby potrzeby wbijania wymazówki głęboko w zatoki, gdzie
"Będą oni musieli zamiast tego wykonywać codzienne testy na obecność koronawirusa."
- testy są wysoce podejrzane, zwłaszcza te z wymazówką z błon śluzowych nosogardła.

"(Dr Stuckelberger) twierdzi, że gdyby za testem PCR nie było głębszego planu, nie byłoby potrzeby wbijania wymazówki głęboko w zatoki, gdzie dotyka cienkiej błony, która oddziela jamę zatokową od mózgu. Wystarczyłaby próbka śliny. Pytanie postawione przez dr Stuckelbergera (jeszcze do pełnego potwierdzenia) brzmi, czy wprowadzają do mózgu toksyczną substancję, która wpływa na szyszynkę?"
innowierca
I Netflix ogladaja he he. Te apki to dopiero jest groteska. Oni ida z nimi do tlocznych pubow i knajp. Te apki tak glupieja, ze robia Ping, Ping a w knajpie 150 osob pije i wchodza i wychodza caly czas. Nalezy dodac ze duza czesc tych firm placi za taka przerwe w pracy. Aplikacja absurdu.
kenn
Dalsze wyniszczanie małych biznesów, z gastronomią na czele.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki