Szef MSW Francji Laurent Nunez powiedział w poniedziałek, że obowiązujące lokalnie godziny policyjne, ogłoszone po zamieszkach z 17 października, zostaną utrzymane. Dodał, że podczas demonstracji z minionego weekendu zatrzymano w całym kraju 1435 osób.


Wypowiadając się dla telewizji BFMTV, Nunez ocenił, że w sobotę, gdy odbyły się kolejne demonstracje, sytuacja była pod kontrolą. - Nie było poważnych incydentów, mimo chęci wszczynania bójek ze strony aktywistów ruchów ultralewicy - powiedział minister. Podkreślił, że stopień przemocy wobec sił policyjnych był „bardzo wysoki”.
Opisywał, że jednocześnie „w wielu miastach”, m.in. w Nicei i Montpellier, pojawiły się grupy „nacjonalistyczne”, które wcześniej apelowały o mobilizację - „oficjalnie po to, by bronić sklepów” - i że doszło do starć między nimi a przedstawicielami ultralewicy.
Nunez zapowiedział, że w najbliższy weekend zmobilizowane zostaną siły policyjne porównywalne do tych z minionej soboty.
Na 31 października zapowiedziano we Francji nowe manifestacje. Pierwsze odbyły się 17 października, gdy różne grupy społeczne i zawodowe przyłączyły się, na fali wcześniejszych wystąpień licealistów, do protestów przeciwko rosnącym kosztom życia.

Wówczas, przy okazji demonstracji, których intensywności policja nie doszacowała, doszło do zamieszek, plądrowania sklepów i ataków na instytucje publiczne. W reakcji wprowadzono w niektórych miastach częściowe godziny policyjne; dotyczą np. wybranych rejonów miast lub tylko osób niepełnoletnich.
Prezydent Emmanuel Macron uda się w poniedziałek do Marsylii, gdzie 17 października akty wandalizmu i grabieży objęły kilkaset punktów handlowych.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ akl/


























































