Rośnie prawdopodobieństwo wygranej Demokratów w listopadowych wyborach połówkowych do amerykańskiego Kongresu. Choć historia uczy, że złoto reaguje przede wszystkim na realną politykę fiskalną i monetarną, a nie na sam wynik głosowania, to w obecnych realiach geopolitycznych rynek może okazać się znacznie bardziej nerwowy niż w poprzednich cyklach - pisze w swojej opinii Juan Carlos Artigas, szef globalnego działu analiz Światowej Rady Złota.


Doświadczenia z wyborów prezydenckich w 2016 i 2024 roku pokazują, że początkowy entuzjazm rynków finansowych i spadki wycen kruszcu były zjawiskami krótkotrwałymi. Inwestorzy błyskawicznie weryfikowali polityczne obietnice z realiami gospodarczymi, a rynkowy „efekt republikański” szybko ulatywał.
Co ciekawe, jak wykazały badania Światowej Rady Złota dane historyczne sugerują, że sprzedaż złotych monet w USA ma tendencję do gwałtownego wzrostu w oczekiwaniu na zwycięstwo Demokratów. Jak wskazują sami eksperci to nieco dowód anegdotyczny, który może wskazywać, że nabywcy detaliczni złotaw USA to wyborcy partii Republikańskiej, którzy w obawie przed polityką Demokratów kupują „złoto” jak swego rodzaju ubezpieczenie od następstw ich rządów.
Demokraci idą po legislatywę. Co z ceną złota?
W kontekście wyborów uzupełniających z 2026 roku dane platformy Polymarket z 20 października dają przewagę Demokratom w walce o obie izby Kongresu. Przejęcie Izby Reprezentantów, a potencjalnie także Senatu ma zablokować swobodę Republikanów w forsowaniu ustaw zwiększających deficyt budżetowy.
Mniejsza presja zadłużeniowa mogłaby wprawdzie ostudzić obawy inflacyjne i wesprzeć dolara, wywierając presję na metale szlachetne. Jeśli jednak Waszyngton wejdzie w fazę legislacyjnego chaosu, czyli wprowadzenia ograniczeń budżetowych, sporów wokół sztucznej inteligencji będącej gospodarczym numerem jeden w USA, czy wokół ceł handlowych, co może uderzyć w dochody państwa , ostatecznie może zadziałać pro-wzrostowo na złoto.

Ucieczki prezydenta Trumpa w dekrety wykonawcze w regulacjach dotyczących sztucznej inteligencji i finansowania wojny może stworzyć silne paliwo pod dalsze wzrosty kruszcu, sugeruje w swoim najnowszym felietonie pt. „Złoto i wybory uzupełniające: Czy tym razem będzie inaczej?” Juan Carlos Artigas, szef działu analiz Światowej Rady Złota.
Cięcia wydatków wojennych i wielki test dla sektora AI
Jak zauważa autor, potencjalny impas legislacyjny najmocniej może dotknąć wydatków militarnych oraz technologii. Ewentualne zablokowanie przez Demokratów funduszy na działania wojenne może wymusić deeskalację konfliktu z Iranem. Oznaczałoby to spadek cen ropy, wygaszenie oczekiwań inflacyjnych, a w ślad za tym osłabienie rentowności amerykańskiego długu i dolara, co tworzy idealne warunki dla kupujących złoto.
Deeskalacja na Bliskim Wschodzie zdejmuje także presję z banków centralnych i państwowych funduszy majątkowych, które ostatnio zmuszone były mobilizować swoje rezerwy kruszcu (np. Turcja). „Uważamy, że mogłoby to generalnie sprzyjać złotu, nawet jeśli jego premia geopolityczna mogłaby osłabnąć” – czytamy w felietonie.
Równocześnie Demokraci dążą do zaostrzenia regulacji wokół sztucznej inteligencji. W obliczu narastających na Wall Street wątpliwości, czy astronomiczne nakłady na infrastrukturę AI przyniosą obiecany zwrot, cięcia i regulacje mogą wywołać przecenę spółek Big Tech. Utrata wartości portfeli giełdowych i spowolnienie popytu konsumpcyjnego tradycyjnie napędzają ucieczkę kapitału do bezpiecznych przystani. „Słabsze akcje, niższe oczekiwania dotyczące wzrostu, niższe rentowności i potencjalnie słabszy dolar prawdopodobnie wspomogłyby złot” - wyjaśnia ekspert.
Premia za ryzyko?
Narastający konflikt instytucjonalny, nieustanne spory sądowe i drastyczny spadek przewidywalności amerykańskiej polityki zagranicznej mogą wydatnie podbić premię za ryzyko polityczne. W takim scenariuszu motywacja do dywersyfikacji w kierunku złota staje się dla światowych graczy priorytetem, uważa Artigas. Sam wynik wyborów może dać tylko krótkotrwały impuls cenowy. „Historycznie rzecz biorąc, cena złota reagowała na politykę gospodarczą, fiskalną i monetarną, a nie na wynik samego dnia wyborów” – przypomina ekspert Światowej Rady Złota.




























































