W kończącym się tygodniu do obaw na rynkach finansowych związanych ze spółkami sztucznej inteligencji dołączyły zawirowania polityczne w Europie. Mimo to stratedzy inwestycyjni już rozglądają się za okazjami do zakupów na największym rynku akcji na świecie.


Franklin Templeton: Nikt nie jest gotowy na powtórkę kryzysu zadłużeniowego
Zamieszki we Francji, niepewność co do krajobrazu politycznego kraju po zbliżających się wyborach i składu rządu, a w konsekwencji zarządzania finansami publicznymi, podbijają rentowności obligacji nie tylko we Francji, ale budzą też obawy przed rozprzestrzenieniem się rynkowego niepokoju.
Rentowność 10-letnich francuskich obligacji skarbowych przekroczyła 5%, a spread wobec uznawanych za najbezpieczniejsze obligacji niemieckich sięgnął około 180 punktów bazowych. Tego nie widziano od czasu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro w 2011 roku. Ceny długu podsycają dyskusje o nowym kryzysie na podobną skalę.
Nawiązując do lat 2011-2012, eksperci z firmy zarządzającej aktywami Franklin Templeton twierdzą, że spadek cen francuskich obligacji może przerodzić się w kryzys zadłużenia strefy euro, który przyćmiłby ten wywołany przez Grecję prawie dwie dekady temu.
– Nie sądzę, aby ktokolwiek był tak naprawdę gotowy na wersję 2.0 kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, a ta, jeśli by do niej doszło, mogłaby być znacznie gorsza – uważa Sonal Desai, główna zarządzająca inwestycjami o stałym dochodzie we Franklin Templeton.
Francja, jako jeden z krajów założycielskich Unii Europejskiej, ma potencjał, by stać się znacznie poważniejszym testem, argumentuje ekspertka. To gospodarka o wartości 3 bln euro posiadająca około 3,6 bln euro długu.

– Dług Francji jest ponad 10-krotnie większy, niż był dług Grecji. Zwykły pakiet ratunkowy jest tutaj niemożliwy – powiedziała Sonal Desai podczas forum Franklin Templeton Fixed Income.
Szef Citadel: Jesteśmy w środku bańki AI
Rynki znajdują się obecnie niemal na pewno w samym środku bańki sztucznej inteligencji, uważa Ken Griffin, szef funduszu hedgingowego Citadel.
W tym tygodniu przez sektor technologiczny, na czele z akcjami spółek AI i hiperskalerów, przetoczyła się fala wyprzedaży. Takie ruchy wywoływane są przez obawy inwestorów, że boom na sztuczną inteligencję jest nietrwały, a zwrot z gigantycznych inwestycji w infrastrukturę AI może zająć dużo czasu.
– Amerykańskie firmy mają bardzo nierówne możliwości czerpania wartości ze swoich modeli sztucznej inteligencji. Myślę, że patrzą na swoje rachunki od Anthropic i OpenAI i myślą: „Dobrze, musimy pomyśleć o tym, jak możemy się upewnić, że osiągniemy dzięki temu dobre wyniki” – powiedział w tym tygodniu w wywiadzie dla Bloomberga Ken Griffin.
Miliarder zauważa, że wszelkie fundamentalne zmiany gospodarcze zazwyczaj przeplatają się z bańkami finansowymi.
– Te bańki często zbiegają się w czasie z gigantycznymi transformacjami technologicznymi – dodał Ken Griffin.
Citadel Securities: Akcje AI zyskają po wyborach
W ciągu ostatnich dwóch tygodni indeks półprzewodników Philadelphia Semiconductor Index spadł o niemal 19%.
Specjaliści z Citadel Securities, firmy maklerskiej należącej do grupy Kena Griffina, uważają, że inwestorzy ponownie rzucą się na akcje spółek AI, gdy tylko na początku przyszłego miesiąca miną wybory połówkowe w USA.
– Wszyscy traktują wybory uzupełniające jako czas unikania ryzyka. Myślę, że będzie to okres, w którym akcje powiązane z AI mogą poradzić sobie lepiej niż rynek – ocenia Scott Rubner, szef strategii ds. akcji i instrumentów pochodnych w Citadel Securities.
– Informacje zwrotne, jakie otrzymujemy od naszych klientów, są takie, że chętnie kupiliby więcej, ale nie teraz, tuż przed ważnym wydarzeniem politycznym – dodał Scott Rubner.
Wyniki wyborów połówkowych są niezwykle ważne dla inwestorów z sektora AI i przyniosą jasność co do ewentualnych regulacji w tej branży. Prognozowane przejęcie władzy przez demokratów i potencjalna kontrola nad obiema izbami Kongresu mogą przynieść surowszy nadzór nad rynkiem sztucznej inteligencji.
Morgan Stanley: Czas zwiększać ryzyko
Inwestorzy powinni przygotować się na zwiększenie ryzyka w swoich portfelach, ponieważ trwające od miesięcy spadki w niektórych segmentach rynku dobiegają końca, uważa Michael Wilson, główny strateg ds. akcji w banku Morgan Stanley.
Choć indeks S&P 500 znajduje się zaledwie kilka procent od rekordowych szczytów, poziomy te osiągnięto dzięki wąskiej grupie spółek.
– Inwestorom doradzamy, aby przygotowali się albo na bardzo szybką stabilizację, albo na wolniejszy spadek w okolicach listopada, ponieważ uważamy, że wtedy należy zwiększyć ryzyko, a nie go unikać – napisał Wilson w nocie do klientów.
Strateg preferuje akcje emitentów wysokiej jakości, zwłaszcza biznesów wrażliwych na zmiany gospodarcze, takich jak sektor finansowy, przemysł czy dobra luksusowe. Akcje z tych sektorów doświadczyły w ostatnim czasie spadku wycen rynkowych.
Wells Fargo: Wskaźniki dają sygnał do kupna
O czasie na zakupy mówią także stratedzy banku Wells Fargo. Ich autorski wskaźnik nastrojów rynkowych po raz pierwszy od czerwca 2025 roku wysłał sygnał do kupna. Wskazuje on, że niektóre amerykańskie akcje po wyprzedaży wywołanej obawami o AI i wysokimi cenami ropy spadły do atrakcyjnych poziomów.
– Nastroje stały się być może zbyt pesymistyczne w związku z finansowaniem AI, wyborami połówkowymi i Iranem – twierdzi Ohsung Kwon, główny strateg ds. akcji w Wells Fargo.
Ekspert jednocześnie zaleca zachowanie odpowiedniego dystansu.
– Ostrożność jest uzasadniona w warunkach spowolnienia wzrostu zysków i ograniczonej płynności – dodaje Ohsung Kwon.
Historycznie rzecz biorąc, sygnały „kupuj” w modelu banku przewidywały średni wzrost indeksu S&P 500 o 6,5% w ciągu kolejnych trzech miesięcy. Analitycy banku przewidują, że rynek będą ciągnąć w górę hiperskalerzy oraz akcje spółek infrastruktury oprogramowania, podczas gdy walory firm półprzewodnikowych będą nadal wahać się w pewnym przedziale.
Szef JPMorgan: Amerykańska gospodarka przeżywa boom
Gospodarka amerykańska kwitnie, częściowo dzięki wyższym zyskom przedsiębiorstw i niskiemu bezrobociu, chociaż utrzymujące się napięcia geopolityczne stanowią zagrożenie dla ogólnej perspektywy, ocenia szef JPMorgan Jamie Dimon.
– Korporacje nie są nadmiernie zadłużone. Konsumenci nie są zadłużeni. Bezrobocie jest naprawdę niskie – powiedział na początku tygodnia Jamie Dimon podczas wydarzenia organizowanego przez „The Wall Street Journal”. – Można dyskutować, czy płace rosną wystarczająco szybko dla pracowników najniższego szczebla, prawdopodobnie nie, ale mają oni miejsca pracy. A to jest jedyna najważniejsza rzecz dla większości ludzi, mieć pracę.
Szef największego amerykańskiego banku dodał, że masowe inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji wzmacniają wzrost gospodarczy. Uważa on również, że szybkie tempo rozwoju AI może w dłuższej perspektywie wywrzeć skutek deflacyjny.
JPMorgan: Bitcoin pokona akcje i złoto w ciągu dekady
W ciągu najbliższych 10–15 lat bitcoin wygeneruje 10-procentową roczną stopę zwrotu, wyprzedzając zarówno amerykańskie akcje, jak i złoto, prognozuje JPMorgan Asset Management w opublikowanym na początku tygodnia raporcie na temat długoterminowych założeń dla rynków kapitałowych na rok 2027.
To pierwszy przypadek, gdy bank włączył bitcoina do prognoz w tym raporcie. Stratedzy ostrzegają jednak, że kryptowaluta osiągnie taką stopę zwrotu przy zmienności cen wielokrotnie większej niż w przypadku akcji i złota. Jak zaznacza ramię banku odpowiedzialne za zarządzanie aktywami, zmienność ceny bitcoina wyniesie aż 55%.
– Uważamy, że jest jeszcze za wcześnie, aby traktować bitcoina jako narzędzie dywersyfikacji w zbilansowanym portfelu. Jeśli jednak zmienność będzie nadal spadać, a korelacje z innymi aktywami się ustabilizują, w przyszłości może się to zmienić, zwłaszcza gdy regulacje dotyczące kryptowalut staną się bardziej przejrzyste – pisze w raporcie zespół analityków JPMorgan.


























































