O kolejnych wyzwaniach stojących przed branżą finansową opowiada Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.


Anna Drozd: Jakie najważniejsze wyzwania stoją przed sektorem bankowym w najbliższych miesiącach?
Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP: Dla bankowości i gospodarki ogromne znaczenie ma zaufanie, przewidywalność i stabilność otoczenia. Z tym mamy kłopot w Polsce i Europie. Jesteśmy od kilku lat pod presją szoku regulacyjnego, niektórzy nazywają to nawet żywiołem regulacyjnym. Pojawiają się regulacje, które są niespójne, a nawet sprzeczne. Oprócz tego mamy ogromną niepewność związaną z możliwością wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a to może pociągać za sobą kolejną falę rożnego rodzaju dostosowań, umów, porozumień, które nie pozostaną bez wpływu na działanie instytucji finansowych
Jest tez kwestia stanowienia i stosowania prawa. To dla banków i przedsiębiorców jest kwestia pewności i zaufania. Jeśli bardzo istotną sprawa dla rozwoju polski jest inwestowanie przez przedsiębiorców, z których część ma poważne oszczędności zgromadzone w bakach, z których wielu ma dobre projekty, to powstaje pytanie, dlaczego oni się powstrzymują przed podjęciem decyzji inwestycyjnych i te odpowiedzi są bardzo ważne. Chodzi m.in. o wysoki poziom niepewności. Jakie będą regulacje? Czy te regulacje nie zostaną nagle zmienione? Pojawiło się w ostatnich miesiącach kilka niedobrych przykładów niedociągnięć czy zwrotów w regulacjach. One nie służą rozwijaniu działalności gospodarczej i przedsiębiorczości.
Jakie regulacje ma pan na myśli?

Np. ustawa dotycząca obrotu ziemia. Spowodowała poważne zaburzenia na rynku finansowania nie tylko rolnictwa, ale także budownictwa mieszkaniowego. Szczęśliwie ministrowie podejmują natychmiast działania korygujące. Ale gdyby ten proces stanowienia prawa przebiegał trochę inaczej nie musiałoby do tego dochodzić.
Mogę podać inny przykład – system ochrony depozytów i system uporządkowanej likwidacji, która przebudowuje, żeby nie powiedzieć, że demoluje infrastrukturę zaufania na rynku bankowym. Ogromne uprzywilejowanie niebankowych instytucji finansowych, ale za kryzys w tych instytucjach mają płacić banki i ich klienci. To jest nieporozumienie. To jest nie fair.
Mamy tez do czynienia z niedobrymi skutkami podatku bankowego. Trzeba się nad tym pochylić, trzeba dokonać korekt. Banki obawiają się, to jest kwestia rynku międzybankowego, kwestia skracania perspektywy kredytowania bankowego i zmniejszania kredytowania w niektórych obszarach lub uczynienia niektórych segmentów polskiego sektora bankowego niekonkurencyjnymi względem partnerów z Europy. To trzeba skorygować.
Do tego jest utrzymująca się atmosfera nieprzyjaznego klimatu wokół sektora bankowego. Są rzeczy, które zostały już skorygowane, których nie spotkamy w praktykach bankowych, a wciąż są podnoszone do rozgrywek politycznych. To musi ustać.
Gdzie banki będą szukały kapitału w tej chwili? Czy będzie może tak, jak mówił dziś premier Bielecki, że banki będą rezygnować z kredytów hipotecznych na rzecz pożyczek. Jak pan to widzi?
To byłoby bardzo złe rozwiązanie, gdyby poziom kredytowania polskiej gospodarki zmniejszył się. Polska pod względem relacji kredytów do PKB zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej, a kredytów dla przedsiębiorstw przedostatnie, ostatnie. Byłoby źle, gdyby gospodarka dostała zbyt małą ilość pieniądza, wtedy zaczęłaby się kwestia wypadania niektórych przedsiębiorstw.
Banki do tego, żeby prowadzić działalność kredytowa muszą same posiadać odpowiednia ilość kapitału. Ten kapitał budowany jest przede wszystkim z osiąganych zysków, natomiast banki są krytykowane przez przedstawicieli władz, różnych środowisk, jakby nie rozumieli skąd i dlaczego potrzebne są zyski na budowę funduszy własnych. To trzeba zrozumieć. Nie można atakować tego, co jest niezbędne do wzrostu kredytowania.
Jest też drugi aspekt. Polska cierpi na niedobór oszczędności. Banki muszą uczestniczyć wspólnie z państwem w budowaniu pewnych programów mobilizowania oszczędności krajowych. Ale ich nam nie wystarczy w najbliższych latach. Musimy sięgać w jakiejś mierze po oszczędności zagraniczne, ale w sposób umiejętny. Ale czy w kraju, w którym nie ma pewności co do stabilności systemu lub jest system atakowany, ktoś będzie chętnie pożyczał pieniądze? W związku z tym myślę, że czeka nas poważna rozmowa na temat roli instytucji finansowych, banków, rynku kapitałowego w społecznej gospodarce rynkowej i budowaniu zaufania do tego rynku.
Rozmawiała Anna Drozd































































