REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pierwszy w Polsce pozew o kradzież głosu. Znany lektor walczy o wizerunek

Aldona Derdziak2025-12-03 07:47, akt.2026-02-27 12:49redaktorka Bankier.pl
publikacja
2025-12-03 07:47
aktualizacja
2026-02-27 12:49
Dodaj Bankier.pl w Google

Do jednego z sądów wpłynął pozew o cyfrową kradzież głosu, w którym poszkodowanym jest znany lektor Jarosław Łukomski. Jak podaje TVN24, jego głos został zmodyfikowany przy użyciu narzędzi AI, a następnie wykorzystany w internetowej reklamie nieznanej mu firmy. Prawnicy komentują, że będzie to pierwsza taka sprawa sądowa w Polsce, która może stać się przełomem dla branży kreatywnej.

Pierwszy w Polsce pozew o kradzież głosu. Znany lektor walczy o wizerunek
Pierwszy w Polsce pozew o kradzież głosu. Znany lektor walczy o wizerunek
fot. Maksym Fesenko / / Shutterstock

Lektor Jarosław Łukomski pracuje w zawodzie ponad 40 lat, podkładając głos do licznych filmów i seriali (np. "Szklanej pułapki" czy "Milczenia owiec"). Kilka miesięcy temu znajomy wysłał mu link do reklamy, w której pojawił się głos lektora, jednak brzmiący inaczej niż zwykle. Materiały były opublikowane na koncie YouTube firmy JFC, zajmującej się produkcją m.in. szamb i oczyszczalni. Lektor zaznacza, że nigdy ze spółką nie współpracował ani nie wyrażał zgody na wykorzystanie jego głosu. Próby pozasądowego rozwiązania sprawy nie powiodły się, dlatego Jarosław Łukomski wystąpił na drogę sądową, oskarżając firmę JFC o kradzież głosu.

Głos przerobiony przez AI

Sam poszkodowany lektor, jak i jego pełnomocnicy - kancelaria prawna oraz firma Mikrofonika, prowadząca internetowy bank głosów - zauważają, że głos Jarosława Łukomskiego w reklamie został zmodyfikowany narzędziami sztucznej inteligencji. Tekst był odczytany jego głosem, ale z inną intonacją i rytmem, bez jego wiedzy i zgody poszkodowanego, a sama sprawa zdaniem prawników jest przykładem ingerencji w sferę prywatną i zawodową lektora.

Jarosław Łukomski w materiale TVN24 przyznaje, że ma podpisaną komercyjną umowę dotyczącą klonowania i komercyjnego wykorzystania jego głosu. Chodzi o projekt VO+AI prowadzony przez firmę Mikrofonika, który ma na celu stworzenie silnika głosowego opartego na sztucznej inteligencji oraz tworzenie uczciwych relacji handlowych między klientami a lektorami w zakresie materiałów opartych na AI. Takie zapisy docelowo będą mogły być wykorzystane do szybkich poprawek w materiale dźwiękowym, ale mogą też utrwalić głos nieżyjących już lektorów.

Lektor walczy o swój wizerunek

Spółka JFC, która wykorzystała głos lektora, w komentarzu dla TVN24 podkreśla, że nie dopuściła się naruszeń prawa. Pełnomocnicy Jarosława Łukomskiego przypominają, że propozycje polubownego rozwiązania sprawy złożyli już w maju, jednak bezskutecznie. Prezes Mikrofoniki Tomasz Bartos przekazał, że pozwana firma nie poczuwa się do odpowiedzialności i poddaje w wątpliwość prawo lektora do kontroli nad wykorzystaniem własnego głosu. Szczegóły pozwu nie są znane, wiadomo tylko, że jego przedmiotem będą roszczenia zarówno pieniężne, jak i niepieniężne. Poszkodowany lektor twierdzi, że taka sytuacja mogła zdarzyć się także innym osobom z branży, dlatego zależy mu na publicznych przeprosinach.

Wakacje na giełdzie

Wyrok może być przełomem

Prawnicy reprezentujący Jarosława Łukomskiego podkreślają, że choć na gruncie prawnym nie ma pojęcia kradzieży głosu, to sprawę można porównać z kradzieżą tożsamości. W obu przypadkach dochodzi do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych, które podlegają ochronie przepisami prawa cywilnego. Głos jest również elementem identyfikacji konkretnej osoby przez bliskich, ale także przez banki, należy bowiem do "danych identyfikujących" zgodnie z ustawą o RODO. Sprawa może być rozpatrywana nie tylko na gruncie prawa cywilnego czy RODO, ale także w świetle przepisów o prawie autorskim. Głos jest tu chronionym narzędziem ekspresji twórczej i podlega ochronie zgodnie z regulacjami polskimi i europejskimi, warto także zwrócić uwagę, że pojawiały się podobne przypadki, jak np. w konflikcie Scarlett Johansson z OpenAI.

W przypadku lektorów czy aktorów głosowych pojawiają się obawy związane z wykorzystaniem głosu bez ich wiedzy i utratą kontroli nad tym, co wypracowali przez lata pracy. W Polsce do tej pory nie było pozwu o kradzież głosu, do tej pory bowiem sądy zajmowały się np. nieautoryzowanym wykorzystaniem zdjęć czy sprzedażą gadżetów z wizerunkiem znanych osób. Kluczowe będzie udowodnienie samego naruszenia prawa do wykorzystania wizerunku, co może wymagać zabezpieczenia nagrań, ale także opinii biegłych. Prezes Mikrofoniki jest zdania, że ewentualny wyrok wyznaczy zasady dla branży kreatywnej, niemniej podobne problemy mogą dotyczyć nie tylko lektorów, ale także innych profesji, np. dziennikarskiej, modowej, aktorskiej itp. Na gruncie prawnym brakuje regulacji dotyczących legalności wykorzystania AI, a sprawa Jarosława Łukomskiego może nagłośnić ten problem.

W związku z procesem, który ruszył 23 stycznia 2026 r., swoje oświadczenie przesłała Bankier.pl spółka JFC.

Oświadczenie JFC

Chcemy jasno podkreślić, że Spółka nie miała intencji naruszenia praw jakiejkolwiek osoby. W spornych materiałach nie wykorzystywano danych osobowych ani wizerunku lektora i nie były one tworzone w celu identyfikacji konkretnej osoby. Materiały miały charakter informacyjno-reklamowy, dotyczyły wyłącznie działalności i produktów spółki.

Po otrzymaniu wezwania niezwłocznie wstrzymaliśmy publikację spornych materiałów i kilkukrotnie proponowaliśmy polubowne rozwiązanie sporu, w tym mediacji. Niestety, druga strona nie wyraziła chęci do rozmów.

Zastanawiająca jest rola Mikrofoniki w tym procesie, która występuje w 3 osobach. Jest pełnomocnikiem lektora, więc powinna mieć dobro klienta przede wszystkim na względzie, świadka - w tej roli powinna być obiektywna, a także reprezentuje własne interesy, strony mającej roszczenia. W naszej opinii cała sprawa ma służyć jedynie promocji Mikrofoniki i jej usług.

Sprawa dotyczy nowych technologii i narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, które wymagają jasnych standardów prawnych. Pytanie jest kto sprawił, że głos lektora już o wiele wcześniej był dostępny na portalach takich jak You Tube, Facebook, z których sztuczna inteligencja korzysta. Byliśmy przekonani, że postępowaliśmy zgodnie z prawem. W tej sytuacji czujemy się również poszkodowani, ale wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte przez sąd.

Z uwagi na toczące się postępowanie spółka na tym etapie nie będzie komentować szczegółów sprawy. Spółka pozostaje firmą działającą w sposób transparentny, odpowiedzialny i z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa.

Źródło:
Aldona Derdziak
redaktorka Bankier.pl

Redaktorka Bankier.pl. Absolwentka wrocławskiej polonistyki, ukończyła także studia licencjackie na kierunku ekonomia. Od początku drogi zawodowej związana z finansami, gdzie łączy wiedzę praktyczną z własnymi doświadczeniami. Na Bankier.pl pisze o ubezpieczeniach, śledzi aktualności ze świata bankowości, ze szczególnym uwzględnieniem kart kredytowych i kont premium.

Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sztuczna inteligencja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki