Mają około dwudziestu lat, czasem nawet kilkanaście, gdy zakładają swój pierwszy biznes. Dobry pomysł, potrzeba stworzenia czegoś innowacyjnego, chęć zbudowania wyjątkowego zespołu, a czasem po prostu potrzeba niezależności i zarobienia większych pieniędzy – to główne powody, dla których młodzi ludzi stają się przedsiębiorcami. W dodatku jest ich coraz więcej. Jakie są wady i zalety startu w tak młodym wieku?


– W budowaniu biznesu trzeba czuć, że to się robi dla siebie, że się ma decyzyjność – twierdzi Piotr Guzik, współwłaściciel firmy Datumo, który rozpoczął swoją przedsiębiorczą karierę w wieku 26 lat.
Wcześniej, jeszcze podczas studiów, pracował jako programista. W tym okresie zauważył, że wiele firm nie wykorzystuje potencjału swoich danych oraz nie najlepiej nimi zarządza, co zainspirowało go do założenia własnej działalności. Wspólnie z przyjacielem stworzyli produkt o nazwie Storyteller, który pozwalał wydobywać cenne informacje na podstawie posiadanych danych.
– Choć produkt ten był na światowym poziomie, na początku nikt go nie umiał sprzedać – opowiada Bankier.pl Piotr Guzik. – Na szczęście wówczas pojawił się nowy wspólnik, który się na tym znał i miał kontakty biznesowe. Brak szerokich relacji biznesowych to typowy problem, przed którym stają młode firmy. Nierzadko prowadzi to do ich upadku.
Dla młodego przedsiębiorcy życie jest przygodą
Według Piotra Guzika innym wyzwaniem dla młodych przedsiębiorców jest umiejętne konstruowanie korzystnych umów biznesowych, co często jest niedoceniane. Utrudnić start może też brak własnej marki i rozpoznawalności. Dopiero po pewnym czasie, gdy firma się rozwija i zatrudnia większą liczbę osób, klientom łatwiej jest zaufać, że przedsiębiorstwo nie zniknie nagle z rynku.

Przedsiębiorca podkreśla, że zakładanie firmy w młodym wieku niesie ze sobą pewne wyzwania, takie jak brak doświadczenia w prowadzeniu biznesu, brak kontaktów biznesowych i często niewielkie uznanie dla młodych przedsiębiorców.
– Istotne jest także posiadanie na początku pewnej poduszki finansowej – twierdzi Piotr Guzik. – Ważna jest też pokora, pokora i jeszcze raz pokora.
Według niego do zalet zakładania firmy w młodym wieku, na pewno należy kreatywność, świeże pomysły, innowacyjność i produktywność.
– Dla młodego przedsiębiorcy życie jest przygodą – uważa współwłaściciel Datumo. – Trzeba mieć jednak zdolność do podejmowania ryzyka i brak skłonności do podporządkowywania się. Atutem bywa też brak pełnej świadomości tego, co można stracić.
Świat wydaje się lepszy, niż jest
Z kolei Łukasz Kowalski, twórca warszawskiej firmy Flying Bisons zajmującej się kompleksowym doradztwem cyfrowym, swój pierwszy biznes założył w wieku 19 lat. Jego pierwszy brand to Express Pizza.
Najbardziej imponującym osiągnięciem jest według niego zbudowanie wraz z partnerami jednej z najbardziej rozpoznawalnych firm w branży digital. Aktualnie, po ośmiu latach działalności, Flying Bisons to prawie 100-osobowy, multidyscyplinarny zespół specjalistów z zakresu badań, strategii, designu i kreacji produktów digitalowych. Obecnie pracuje m.in. przy rozwoju platform rządowych w Arabii Saudyjskiej, a jej przychód w 2023 r. to 33 mln zł.
– Nigdy nie mieliśmy inwerstora i jedną z trudności było zbudowanie odpowiedniego cashflow oraz nauczenie się zarządzania nim przy rosnącej firmie usługowej – mówi Bankier.pl Łukasz Kowalski. – Druga trudność to bycie jednocześnie ekspertem w swojej branży, pełnienie roli menadżera oraz zarządzanie spółką, w której jest sześciu wspólników. W wielu momentach te role są bardzo przeciwstawne i pogodzenie ich wymaga sporej elastyczności oraz umiejętności delegowania.
Łukasz Kowalski widzi jednak bardzo dużo plusów zakładania firmy w młodym wieku.
- Dużo rzeczy wydaje się łatwiejsze niż jest w rzeczywistości. Dzięki temu wiele rzeczy po prostu się robi, a nie nadmiernie analizuje – twierdzi młody przedsiębiorca. – Wówczas jest też czas na porażki. Moje dwie pierwsze firmy nie przetrwały.
Cieszy każdy krok do przodu
Z kolei Wiktoria Pustułka, pomysłodawczyni projektu startupowego SuperviSee, którego celem jest usprawnienie pracy specjalistów zdrowia psychicznego, weszła w świat przedsiębiorczości w wieku 21 lat.
– Była to całkiem nowa rzeczywistość, która mnie zafascynowała – mówi Bankier.pl młoda przedsiębiorczyni. – Chciałam poznać osoby, które tworzą środowisko startupowe w Polsce. Robiłam to poprzez uczestnictwo w spotkaniach organizowanych przez takie organizacje jak Startup Wrocław czy InQube przy wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Pozwoliło mi to na poznanie wielu inspirujących osób, których ciekawa perspektywa i porady ukształtowały sposób w jaki podchodzę obecnie do prowadzenia SuperviSee.
W jej przypadku wszystko zaczęło się od konkursu Change It w SWPS oraz od wewnętrznej potrzeby rozwinięcia innowacyjnego pomysłu, który może mieć realny, pozytywny wpływ na innych ludzi. Według niej największym sukcesem jest zgromadzenie zespołu, z którym można rozwinąć pomysł i stworzyć z niego profesjonalne narzędzie.
– Łączy nas pasja do tego co robimy, chęć rozwoju i motywacja do stworzenia czegoś wartościowego – opowiada Wiktoria Pustułka. – Dzięki temu udało nam się wygrać program Grow up tech na Politechnice Wrocławskiej oraz wziąć udział w programie mentoringowym - Startup Launchpad. Obecnie sukcesem jest dla mnie każdy krok jaki stawiamy w kierunku zbudowania gotowego produktu. Jednak prowadzenie startupu to duże wyzwanie. Wiąże się z dużym ryzykiem, zmieniającymi się dynamicznie warunkami, do trzeba się szybko adaptować. Jest to proces, który wymaga również interdyscyplinarnej wiedzy i innowacyjnego podejścia. Tych rzeczy wciąż się uczę.
Konieczne bywa wyjście ze strefy komfortu
Jak twierdzi Wiktoria Pustułka dla młodej osoby plusem tworzenia projektu startupowego jest otwarcie na nowe doświadczenia, możliwość poznania wielu wartościowych osób oraz zdobycie dużej dawki wiedzy i to takiej, której nie uczą na studiach.
– Jest to również szansa na wyjście ze
strefy komfortu i zdobycie nowych
umiejętności – opowiada Wiktoria Pustułka. – Tworzenie
startupu uczy również pokory i wyciągania wniosków z porażek. Zmiana podejścia
do jakiegoś problemu lub zagadnienia i porzucenie pierwotnej wizji jest bardzo
trudna, ale bez tego nie powstają dobre innowacyjne pomysły.
Jako
minus prowadzenia biznesu w młodym wieku wskazuje dużą ilość czasu, jaką trzeba
mu poświęcić.
– W moim przypadku łączenie studiów oraz pracy przy projekcie jest jednym z największych wyzwań – twierdzi Wiktoria Pustułka. – Drugą sprawą jest małe doświadczenie w prowadzeniu biznesu. Czasem ciężko mi połączyć chęć zrealizowania pomysłów, które pojawiają się w mojej głowie z moimi realnymi zasobami i możliwościami.
Nie tylko zysk się liczy
Młodzi ludzie rozpoczynając swoją pierwszą działalność gospodarczą często korzystają z możliwości, jakie dają inkubatory przedsiębiorczości. Ich przedstawiciele zauważają, że coraz częściej mają do czynienia z przedsiębiorczymi osobami, marzącymi o własnej firmie.
– Stale widzimy zainteresowanie młodych ludzi zakładaniem nowych firm, choć jego intensywność zależy od aktualnych warunków gospodarczych – mówi Bankier.pl Dominik Marzec, Dyrektor Działu ds. Wspierania Przedsiębiorczości Wrocławskiego Parku Technologicznego. – Cieszy nas jednak, że chcą oni rozwijać własne biznesy i inwestować w rozwój innowacji. W Inkubatorach Przedsiębiorczości WPT działają firmy z różnych branż. Na przestrzeni lat widzimy, że ich pomysły są coraz bardziej złożone pod kątem innowacyjności i coraz bardziej zaawansowane pod kątem ich jakości. To dobry znak, podobnie jak to, że choć zysk to nieodłączna część biznesu, startupy chcą wytwarzać wartość dodaną dla społeczeństwa. Ich pomysły mogą zmieniać świat, bo są naprawdę innowacyjne i odnoszą sukcesy. W przypadku firm z naszych inkubatorów aż 80 proc. z nich z powodzeniem działa dalej na rynku.
































































