REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pierwszy milion koło 20 roku życia? Dla nich to realne

Katarzyna Wiązowska2023-10-12 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2023-10-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Mają około dwudziestu lat, czasem nawet kilkanaście, gdy zakładają swój pierwszy biznes. Dobry pomysł, potrzeba stworzenia czegoś innowacyjnego, chęć zbudowania wyjątkowego zespołu, a czasem po prostu potrzeba niezależności i zarobienia większych pieniędzy – to główne powody, dla których młodzi ludzi stają się przedsiębiorcami. W dodatku jest ich coraz więcej. Jakie są wady i zalety startu w tak młodym wieku?

Pierwszy milion koło 20 roku życia? Dla nich to realne
Pierwszy milion koło 20 roku życia? Dla nich to realne
fot. elwynn / / Shutterstock

– W budowaniu biznesu trzeba czuć, że to się robi dla siebie, że się ma decyzyjność – twierdzi Piotr Guzik, współwłaściciel firmy Datumo, który rozpoczął swoją przedsiębiorczą karierę w wieku 26 lat.

Wcześniej, jeszcze podczas studiów, pracował jako programista. W tym okresie zauważył, że wiele firm nie wykorzystuje potencjału swoich danych oraz nie najlepiej nimi zarządza, co zainspirowało go do założenia własnej działalności. Wspólnie z przyjacielem stworzyli produkt o nazwie Storyteller, który pozwalał wydobywać cenne informacje na podstawie posiadanych danych.

– Choć produkt ten był na światowym poziomie, na początku nikt go nie umiał sprzedać – opowiada Bankier.pl Piotr Guzik. – Na szczęście wówczas pojawił się nowy wspólnik, który się na tym znał i miał kontakty biznesowe. Brak szerokich relacji biznesowych to typowy problem, przed którym stają młode firmy. Nierzadko prowadzi to do ich upadku.

Dla młodego przedsiębiorcy życie jest przygodą

Według Piotra Guzika innym wyzwaniem dla młodych przedsiębiorców jest umiejętne konstruowanie korzystnych umów biznesowych, co często jest niedoceniane. Utrudnić start może też brak własnej marki i rozpoznawalności. Dopiero po pewnym czasie, gdy firma się rozwija i zatrudnia większą liczbę osób, klientom łatwiej jest zaufać, że przedsiębiorstwo nie zniknie nagle z rynku.

Wakacje na giełdzie

Przedsiębiorca podkreśla, że zakładanie firmy w młodym wieku niesie ze sobą pewne wyzwania, takie jak brak doświadczenia w prowadzeniu biznesu, brak kontaktów biznesowych i często niewielkie uznanie dla młodych przedsiębiorców.

– Istotne jest także posiadanie na początku pewnej poduszki finansowej – twierdzi Piotr Guzik. – Ważna jest też pokora, pokora i jeszcze raz pokora. 

Według niego do zalet zakładania firmy w młodym wieku, na pewno należy kreatywność, świeże pomysły, innowacyjność i produktywność.

– Dla młodego przedsiębiorcy życie jest przygodą – uważa współwłaściciel Datumo. – Trzeba mieć jednak zdolność do podejmowania ryzyka i brak skłonności do podporządkowywania się. Atutem bywa też brak pełnej świadomości tego, co można stracić.

Świat wydaje się lepszy, niż jest

Z kolei Łukasz Kowalski, twórca warszawskiej firmy Flying Bisons zajmującej się kompleksowym doradztwem cyfrowym, swój pierwszy biznes założył w wieku 19 lat. Jego pierwszy brand to Express Pizza.

Najbardziej imponującym osiągnięciem jest według niego zbudowanie wraz z partnerami jednej z najbardziej rozpoznawalnych firm w branży digital. Aktualnie, po ośmiu latach działalności, Flying Bisons to prawie 100-osobowy, multidyscyplinarny zespół specjalistów z zakresu badań, strategii, designu i kreacji produktów digitalowych. Obecnie pracuje m.in. przy rozwoju platform rządowych w Arabii Saudyjskiej, a jej przychód w 2023 r. to 33 mln zł.

– Nigdy nie mieliśmy inwerstora i jedną z trudności było zbudowanie odpowiedniego cashflow oraz nauczenie się zarządzania nim przy rosnącej firmie usługowej – mówi Bankier.pl Łukasz Kowalski. –  Druga trudność to bycie jednocześnie ekspertem w swojej branży, pełnienie roli menadżera oraz zarządzanie spółką, w której jest sześciu wspólników. W wielu momentach te role są bardzo przeciwstawne i pogodzenie ich wymaga sporej elastyczności oraz umiejętności delegowania.

Łukasz Kowalski widzi jednak bardzo dużo plusów zakładania firmy w młodym wieku.

- Dużo rzeczy wydaje się łatwiejsze niż jest w rzeczywistości. Dzięki temu wiele rzeczy po prostu się robi, a nie nadmiernie analizuje – twierdzi młody przedsiębiorca. – Wówczas jest też czas na porażki. Moje dwie pierwsze firmy nie przetrwały.

Cieszy każdy krok do przodu

Z kolei Wiktoria Pustułka, pomysłodawczyni projektu startupowego SuperviSee, którego celem jest usprawnienie pracy specjalistów zdrowia psychicznego, weszła w świat przedsiębiorczości w wieku 21 lat.

– Była to całkiem nowa rzeczywistość, która mnie zafascynowała – mówi Bankier.pl młoda przedsiębiorczyni. – Chciałam poznać osoby, które tworzą środowisko startupowe w Polsce. Robiłam to poprzez uczestnictwo w spotkaniach organizowanych przez takie organizacje jak Startup Wrocław czy InQube przy wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Pozwoliło mi to na poznanie wielu inspirujących osób, których ciekawa perspektywa i porady ukształtowały sposób w jaki podchodzę obecnie do prowadzenia SuperviSee.

W jej przypadku wszystko zaczęło się od konkursu Change It w SWPS oraz od wewnętrznej potrzeby rozwinięcia innowacyjnego pomysłu, który może mieć realny, pozytywny wpływ na innych ludzi. Według niej największym sukcesem jest zgromadzenie zespołu, z którym można rozwinąć pomysł i stworzyć z niego profesjonalne narzędzie.

– Łączy nas pasja do tego co robimy, chęć rozwoju i motywacja do stworzenia czegoś wartościowego – opowiada Wiktoria Pustułka. – Dzięki temu udało nam się wygrać program Grow up tech na Politechnice Wrocławskiej oraz wziąć udział w programie mentoringowym - Startup Launchpad. Obecnie sukcesem jest dla mnie każdy krok jaki stawiamy w kierunku zbudowania gotowego produktu. Jednak prowadzenie startupu to duże wyzwanie. Wiąże się z dużym ryzykiem, zmieniającymi się dynamicznie warunkami, do trzeba się szybko adaptować. Jest to proces, który wymaga również interdyscyplinarnej wiedzy i innowacyjnego podejścia. Tych rzeczy wciąż się uczę.

Konieczne bywa wyjście ze strefy komfortu

Jak twierdzi Wiktoria Pustułka dla młodej osoby plusem tworzenia projektu startupowego jest otwarcie na nowe doświadczenia, możliwość poznania wielu wartościowych osób oraz zdobycie dużej dawki wiedzy i to takiej, której nie uczą na studiach.

– Jest to również szansa na wyjście ze strefy komfortu i zdobycie nowych umiejętności – opowiada Wiktoria Pustułka. – Tworzenie startupu uczy również pokory i wyciągania wniosków z porażek. Zmiana podejścia do jakiegoś problemu lub zagadnienia i porzucenie pierwotnej wizji jest bardzo trudna, ale bez tego nie powstają dobre innowacyjne pomysły.
Jako minus prowadzenia biznesu w młodym wieku wskazuje dużą ilość czasu, jaką trzeba mu poświęcić.

– W moim przypadku łączenie studiów oraz pracy przy projekcie jest jednym z największych wyzwań – twierdzi Wiktoria Pustułka. – Drugą sprawą jest małe doświadczenie w prowadzeniu biznesu. Czasem ciężko mi połączyć chęć zrealizowania pomysłów, które pojawiają się w mojej głowie z moimi realnymi zasobami i możliwościami.

Nie tylko zysk się liczy

Młodzi ludzie rozpoczynając swoją pierwszą działalność gospodarczą często korzystają z możliwości, jakie dają inkubatory przedsiębiorczości. Ich przedstawiciele zauważają, że coraz częściej mają do czynienia z przedsiębiorczymi osobami, marzącymi o własnej firmie.

– Stale widzimy zainteresowanie młodych ludzi zakładaniem nowych firm, choć jego intensywność zależy od aktualnych warunków gospodarczych – mówi Bankier.pl Dominik Marzec, Dyrektor Działu ds. Wspierania Przedsiębiorczości Wrocławskiego Parku Technologicznego. – Cieszy nas jednak, że chcą oni rozwijać własne biznesy i inwestować w rozwój innowacji. W Inkubatorach Przedsiębiorczości WPT działają firmy z różnych branż. Na przestrzeni lat widzimy, że ich pomysły są coraz bardziej złożone pod kątem innowacyjności i coraz bardziej zaawansowane pod kątem ich jakości. To dobry znak, podobnie jak to, że choć zysk to nieodłączna część biznesu, startupy chcą wytwarzać wartość dodaną dla społeczeństwa. Ich pomysły mogą zmieniać świat, bo są naprawdę innowacyjne i odnoszą sukcesy. W przypadku firm z naszych inkubatorów aż 80 proc. z nich z powodzeniem działa dalej na rynku.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Kruk ma ostatnio słabszy okres. Może to okazja?
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
grzegorzkubik
Ktoś ma 21 i zainteresuje się inwestowaniem na giełdzie to w wieku 31 lat może zgromadzić 1 mln zł. 1 mln to mieszkanie za 600 tys. zł samochód za 100 tys. zł. Trzeba zatem jeszcze parę lat inwestować by mieć kolejny milion.
ajwajszalom
20 letnim milionerom ZUS nie przeszkadza, a niektórzy prowadzą biznes 20 lat i płaczą, że nie mają 1 tys. na własną emeryturę.
monuz
produktów digitalowych - takiej bajeranckiej nazwy jeszcze nie słyszałem :)
andregru
Dziś się nie zarabia a doi głupców "Pandora Gate i światek krypto. Twarz pedofilskiej afery zarobiła miliony na NFT" , tak samo robią piosenkarki , aktorzy nazywani " gwiazdami " - https://www.bankier.pl/wiadomosc/Pandora-Gate-i-rynek-krypto-Stuu-zarobil-miliony-na-NFT-8627227.html
igła
No tak. Potem taki związkowiec prawnuk wraz z jego siostrą polonistką czytają takie artykuły i poprzez wysuwanie żądań płacowych chcą się podpiąć pod sukces innych ludzi.
Bierzcie się do roboty a nie ciągłe jęczenie maaaooo.
zenonn
Nienachalna reklama Wrocławski Park Technologiczny Inkubatory przedsiębiorczości.
Dużo mądrych słów w języku lyngłidż.
Zabrakło zdania "pierwszy milion trzeba ukraść", choć napisano, że dwie pierwsze firmy upadły, straty opłacili inwestorzy czy rodzice.
Młody człowiek nie zdaje sobie sprawy z ograniczeń, sprzecznych
Nienachalna reklama Wrocławski Park Technologiczny Inkubatory przedsiębiorczości.
Dużo mądrych słów w języku lyngłidż.
Zabrakło zdania "pierwszy milion trzeba ukraść", choć napisano, że dwie pierwsze firmy upadły, straty opłacili inwestorzy czy rodzice.
Młody człowiek nie zdaje sobie sprawy z ograniczeń, sprzecznych przepisów.
Albo mu się uda albo go zniszczą. Niewielu się udaje
Funkcyjne ścierwo "organ", lewe ręce związkowców przyłączą się do porażki nowej firmy.
wolaki i bolaki będą kibicować, "by mu krowa zdechła".

igła odpowiada zenonn
Sama prawda, samo życie ...
jankoo
Nikt nie zmusza przedsiębiorcy do zatrudniania pracowników,którzy jak twierdzisz "poprzez żądania płacowe podpinają się pod sukces innych"Nie ma póki co takiego obowiązku w tym kraju.Pracuj sam,nikt wówczas nie podłączy się pod twój sukces.
igła odpowiada jankoo
Nie zrozumiałeś. Np. nauczyciele widzą, że uczestnicy sektora prywatnego dzięki swojej ciężkiej pracy 24/7/12 bogacą się i żyją na wyższym poziomie niż budżetówka. Wówczas te państwowe nygusy żądają podwyżek płac, które skutkują kolejnymi obciążeniami tych wstrętnych prywaciarzy.
To nazwijmy podpięciem się pod cudzy sukces.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki