W pierwszych dniach czerwca Otwarte Fundusze Emerytalne podały - jak co miesiąc - strukturę swoich aktywów. Wartość wszystkich zgromadzonych aktywów funduszy wyniosła 24,335 miliarda złotych. Co oznacza wzrost w stosunku do końca kwietnia o 858 miliona złotych. Z jednej strony wzrost aktywów był spowodowany kolejnymi przelewami gotówki z ZUS na konta OFE (w maju 751,3 miliona złotych, czyli raczej niewiele w porównaniu z poprzednimi miesiącami) a z drugiej zyskiem z papierów dłużnych oraz z akcji. Chciałbym zauważyć, iż szacunkowe obliczenia wskazują, iż w maju fundusze musiały osiągnąć bardzo spory zarobek na obligacjach oraz innych papierach dłużnych (ponad 3% wzrost) i w ujęciu procentowym niewiele był mniejszy od zysku osiągniętego na akcjach (prawie 3,5% wzrost). Jednak z uwagi na znacznie większą wartość posiadanych obligacji niż akcji (stosunek prawie 3:1), to właśnie obligacje dały a maju najwięcej zarobić funduszom emerytalnym.
Jeśli mowa o akcjach, to ich wartość w portfelach OFE wyniosła już ponad 7,7 miliarda złotych i rośnie średnim tempem 200-250 milionów złotych na miesiąc. Jest niemal pewne, iż do końca roku w rękach zarządzających aktywami funduszy emerytalnych znajdą się akcje o wartości przekraczającej 10 miliardów złotych, co stanowić będzie prawie 10% kapitalizacji GPW. Średni udział (ważony aktywami) akcji w portfelach wszystkich OFE wyniósł w maju 31,8% i był wyższy niż w kwietniu o 0,81 punktu procentowego. Widzimy więc, że OFE nadal powiększają znacząco portfele akcji spodziewając się nadchodzącej hossy na rynku akcji.
W drugiej tabeli przedstawiłem zmiany niektórych wielkości charakteryzujących portfele OFE w dwóch kolejnych miesiącach. Z danych tych wynika między innymi, iż fundusze musiały w maju dokonać dodatkowo zakupu nowych akcji na kwotę około 211 milionów złotych, aby wzrost wartości portfela akcji osiągnął wartość 461,98 miliona złotych. Pozostałe 250,59 miliona złotych, to zysk ze starych akcji wynikający ze wzrostu cen tych papierów na giełdzie.
ReklamaZobacz także
Spójrzmy teraz jak wyglądały zmiany najważniejszych wielkości charakteryzujących portfele OFE w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy.

Zacznijmy od wielkości miesięcznych przelewów z ZUS do OFE. Czarna linia na wykresie oznacza trend liniowy wyznaczony MNK (metoda Gaussa). Linia czerwona, to średnia ruchoma 5-okresowa. Widzimy wyraźnie, iż od grudnia minionego roku wpływy z ZUS przychodziły bardzo nieregularnie i na dodatek były znacznie niższe niż w roku 2001.
Na następnym wykresie zaznaczyłem zmieniający się w kolejnych miesiącach udział akcji w portfelach funduszy. Już piąty kolejny miesiąc wskaźnik ten utrzymuje się na poziomie powyżej 30%, co do tej pory w trzyletniej historii nie miało miejsca. Poprzednio jedynie przez trzy miesiące wskaźnik ten był tak wysoko w okresie styczeń-marzec 2000 oraz dwukrotnie przez dwa kolejne miesiące (czerwiec-lipiec 2000 oraz grudzień 2000 - styczeń 2001). Wnioski wyciągnę na samym końcu po przedstawieniu jeszcze kilku innych wykresów.
Następny wykres przedstawia wartość posiadanych przez OFE akcji. Widzimy wyraźnie, iż od października 2001 nastąpiło znaczne przyśpieszenie wzrostu wartości akcji.
Na wzrost wartości posiadanych akcji znaczący wpływ (a jak się zaraz okaże prawie wyłączny) miało dokupowanie nowych akcji za otrzymywane co miesiąc pieniądze z ZUS. Na skutek malejących przelewów z ZUS malały trzeci kolejny miesiąc zakupy akcji. Ciekawie wygląda wykres z zaznaczonym procentowym udziałem wydatków na kupno akcji z gotówki otrzymanej od ZUS. Jak widzimy bywały takie miesiące, kiedy OFE ponad połowę otrzymanych pieniędzy z ZUS przeznaczały na zakup akcji na giełdzie.
Na kolejnym wykresie porównałem globalną wartość aktywów funduszy emerytalnych w kolejnych miesiącach z wartością wszystkich otrzymanych od ZUS (od początku istnienia programu) pieniędzy. Niebieskie słupki, to wartość zgromadzonych aktywów w rękach OFE a bordowe słupki, to wartość pieniędzy z ZUS. Zaznaczone dodatkowo linie wznoszące się, to oszacowane MNK trendy liniowe obydwu zmiennych. Jak widzimy dopiero niedawno Fundusze wyszły nad kreskę i zarobiły coś dla swych klientów. Widać to wyraźnie na kolejnym wykresie, na którym podzieliłem obydwie zmienne przez siebie (wartość aktywów podzieliłem przez wartość otrzymanych pieniędzy z ZUS) i zamieniłem z indeksu na zmianę procentową. Linia czerwona pod spodem została wyliczona dodatkowo z uwzględnieniem narastającej od trzech lat inflacji. Jak widzimy w ciągu trzech lat OFE zarobiły na czysto (po odliczeniu swoich kosztów zarządzania) około 8,5%. Jeśli uwzględnimy spadek wartości pieniądza w tym okresie, to realny zarobek dla klientów (czyli przyszłych emerytów) był ujemny (czyli strata) i wyniósł -7,86%.
Tak naprawdę właśnie takie wyliczanie stopy zwrotu ma sens, gdyż uwzględnia wspomniane koszta zarządzania naszymi pieniędzmi. Jeśli bowiem spojrzymy na wykres dynamiki indeksu IFE-10 (będącego średnią ważoną zmianą jednostek uczestnictwa dziesięciu największych OFE - czyli coś na kształt WIG-20), to zauważymy znacznie większy wzrost wartości, choć nadal nie powalający z nóg. Tutaj jednak nie zostały uwzględnione prowizje pobierane przez fundusze, co zawyża osiągnięty wynik. Można jedynie powiedzieć, iż gdyby OFE nie pobierały żadnych prowizji za zarządzanie aktywami, to średnioroczna stopa zwrotu z ich inwestycji wyniosłaby 15,669% (wzrost wartości IFE-10 z 1000 do 1419,85 punktu w ciągu 3 lat i kilkunastu dni).
Warto jeszcze porównać zmiany indeksów IFE-10 oraz WIG-20 po sprowadzeniu ich do wspólnego mianownika w dniu 30 września 1999 roku.
Na zakończenie jeszcze jeden wykres. Podawałem go kilkanaście dni temu. Przedstawia on zmieniający się udział krótkoterminowych lokat bankowych w portfelu aktywów funduszy emerytalnych. Jeśli faktycznie zacznie się wyłaniać prawidłowość, to każdorazowy wzrost udziału tych lokat powyżej poziomu 5% (ale pod warunkiem, że wcześniej następował spadek cen akcji na GPW) będzie silnym sygnałem dla indywidualnych inwestorów do zajmowania długich pozycji. Na razie na koniec maja wartość tego wskaźnika spadła do nieco powyżej 2%, co nie zwiastuje rychłego zakończenia trendu horyzontalnego na rynku akcji. Czekamy więc, aż fundusze napełnią swoje kieszenie świeżą gotówką od ZUS. Jeśli dodatkowo utrzymają udział akcji w portfelach na dotychczasowo wysokim poziomie, i jednocześnie zwiększą udział wolnych środków do ponad 5-6%, to kolejna fala hossy jest niemal pewna. Niestety aby do tego doszło ZUS musiałby bardziej energicznie wywiązywać się ze swych obowiązków i przesyłać większe kwoty pieniędzy. Na razie nie zanosi się na to. Obawiam się, iż na taki scenariusz będziemy musieli poczekać przynajmniej do jesieni.
Czy na podstawie tego co napisałem można nazwać mnie bykiem czy niedźwiedziem? Przyznam, że jestem neutralnie nastawiony do obecnej sytuacji. Ale z czujnością (z palcem na cynglu) przyglądam się zdarzeniom i w każdej chwili jestem gotowy (po długiej prawie dwu letniej przerwie) do rozpoczęcia inwestycji na rynku akcji. Ja naprawdę czekam na wielką hossę.
Jacek Maliszewski
e-mail:
Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl





















