Ta data może przejść do historii. 26 marca 2018 roku w Szanghaju wystartowały notowania kontraktów terminowych na ropę naftową denominowane i rozliczane w chińskim juanie. To próba detronizacji tzw. standardu petrodolara, w ramach którego ropę można kupić tylko za USD.
Od poniedziałku na Shanghai International Energy Exchange (INE) można handlować kontraktami terminowymi na ropę naftową. To pierwszy w Chinach kontrakt surowcowy denominowany w juanach dostępny dla inwestorów zagranicznych. Na zamknięciu poniedziałkowych notowań kurs „czarnego złota” został ustalony na poziomie 429,9 juanów za baryłkę (68,22 USD).
Złośliwi mówią, że na chińskie kontrakty na ropę trzeba było czekać aż 25 lat. Pierwsza (i nieudana) próba wprowadzenia takiego instrumentu miała bowiem miejsce w roku 1993. Jednakże ostatnie przymiarki do uruchomienia „petrojuanowych” kontraktów na INE trwały znacznie krócej. Na Bankier.pl o sprawie pisaliśmy we wrześniu 2017 roku, gdy pojawiły się medialne przecieki o rychłym starcie juanowych kontraktów. W Chinach słowo „wkrótce” oznaczało ponad pół roku.
ReklamaZobacz także
Dlaczego uruchomienie kontraktów na ropę denominowanych w juanie to tak ważne wydarzenie? Po pierwsze, to pierwszy azjatycki benchmark dla cen tego strategicznego surowca. Do tej pory najważniejszymi punktami odniesienia były ceny z Londynu (Brent) i Nowego Jorku (WTI). Po drugie, kluczową sprawą jest waluta, w której denominowane są notowania ropy naftowej.
Czy petrojuan zastąpi petrodolara?
Po trzecie, to ewidentna próba przełamania monopolu dolara w handlu ropą naftową. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Amerykanie zazdrośnie strzegą przywileju rozliczania światowego handlu ropą naftową we własnej walucie. Zwolennicy tzw. teorii spiskowych twierdzą, że to właśnie próby odejścia od dolara w handlu ropą doprowadziły do amerykańskich interwencji wojskowych w Iraku i Libii skutkujących obaleniem miejscowych dyktatorów i pogrążeniem obu krajów w chaosie.
Fakt, że cały świat potrzebuje „zielonych”, aby handlować ropą, jest jednym z fundamentów nadzwyczajnego statusu dolara jako globalnej waluty rezerwowej i rozliczeniowej. Dzięki temu, że dolar jest akceptowany jako zapłata za towary i usługi wszędzie na świecie, rząd Stanów Zjednoczonych może emitować ogromne ilości swojej waluty i dobrze zarabiać na tym procederze. Bez tego przywileju gospodarcza i militarna hegemonia Waszyngtonu prawdopodobnie byłaby na dłuższą metę nie do utrzymania.
Tzw. system petrodolara zasadza się na tym, że jedynym akceptowalnym w międzynarodowym obrocie ropą i gazem środkiem płatniczym jest amerykańska waluta. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, że współczesny dolar nie jest już oparty o złoto, ale właśnie o ropę naftową. W systemie petrodolara państwa-producenci ropy naftowej za swój produkt otrzymują amerykańską walutę, za którą następnie... kupują obligacje rządu USA lub uzbrojenie produkowane przez amerykańskie prywatne koncerny.
Chiny chcą dominacji w Azji
To także znak czasu. W 2017 roku Chiny stały się największym importerem ropy naftowej, przeganiając Stany Zjednoczone. Rozpoczęcie handlu ropą we własnej walucie może zwiększyć znaczenie juana w międzynarodowych transakcjach gospodarczych oraz wzmacnia pozycję Szanghaju jako jednego ze światowych centrów finansowych. To także symbol przesunięcia się gospodarczego „środka ciężkości” świata z Europy i wschodniego wybrzeża USA do Azji Południowo-Wschodniej.
„Celem utworzenia chińskiego rynku kontraktów terminowych na ropę naftową jest dostarczenie przedsiębiorstwom narzędzi efektywnego zarządzania ryzykiem (...) Ponadto uruchomienie chińskich kontraktów na ropę pomoże ustalić benchmark cenowy odzwierciedlający relację popytu i podaży w Chinach oraz w regionie Azji i Pacyfiku” – czytamy w oficjalnej prezentacji na stronach INE.
Uruchomienie „juanowych” kontraktów na ropę naftową można postrzegać jako kolejny krok w internacjonalizacji chińskiej waluty, która w 2016 roku została dołączona do elitarnego koszyka specjalnych praw ciągnienia (SDR). I także jako przejaw rosnącej siły ekonomicznej Państwa Środka, które łącząc centralne sterowanie gospodarką z prywatną inicjatywą, już kilka lat temu przegoniło Japonię, stając się drugą największą gospodarką świata.
Rzecz jasna juanowe kontrakty na ropę z dnia na dzień nie zastąpią znanych od ponad stu lat punktów odniesienia z Londynu i Nowego Jorku. Ale w perspektywie lat chiński juan może zacząć wypierać dolara amerykańskiego z handlu nie tylko ropą naftową, ale też innymi surowcami przemysłowymi. To byłoby nie do pomyślenia jeszcze 10 czy 15 lat temu. Jednak Chińczycy znani są tego, że planują z naprawdę długim terminem i konsekwentnie zmierzają do osiągnięcia wyznaczonych celów.




























































