W tym roku Polska będzie ekonomicznym prymusem Europy, a czteroprocentowy wzrost gospodarczy ulokuje Warszawę w ścisłej czołówce najszybciej rozwijających się europejskich stolic - ocenił bank Pekao w raporcie. Zdaniem analityków banku stopa procentowa NBP obniży się w 2025 r. do 3,25 proc.


Analitycy Pekao ocenili, że w tym roku wzrost PKB Polski wyniesie 4 proc., przy 5-proc. dynamice płac i niskiej inflacji. „Inwestycje w tym roku wyraźnie przyspieszą, stając się równorzędnym dla konsumpcji prywatnej motorem wzrostu gospodarczego” – prognozuje, cytowany w raporcie, Karol Pogorzelski z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Pekao.
Zdaniem Kamila Łuczkowskiego z Pekao dynamiczny wzrost gospodarczy będzie się odbywał w otoczeniu niskiej inflacji, wyraźnie poniżej celu inflacyjnego. „Szybki wzrost gospodarczy nie wygeneruje presji inflacyjnej za sprawą wciąż domykającej się luki popytowej. Globalnie inflację będą kotwiczyć niskie ceny surowców (w tym energetycznych), jak również podwyższony import tanich towarów z Chin. W związku z tym sądzę, że średnioroczna inflacja CPI na poziomie 1,9 proc. r/r jest w zasięgu możliwości polskiej gospodarki” - dodał.
„W takim otoczeniu stopa procentowa NBP powinna docelowo obniżyć się do 3,25 proc. (obecnie stopa referencyjna NBP wynosi 4 proc. - PAP). Widzimy ją niżej w stosunku do konsensusu rynkowego. Jednocześnie jesteśmy przekonani, że makroekonomiczna przestrzeń do obniżek stóp wyczerpie się do połowy roku. Od drugiego półrocza skumulowany wpływ polityki pieniężnej stanie się z dezinflacyjnego proinflacyjny, co zamknie Radzie Polityki Pieniężnej przestrzeń do komfortowego cięcia stóp” - podkreślił Łuczkowski.
Analitycy Pekao spodziewają się zahamowania przyrostu zadłużenia publicznego. „Mimo to na koniec tego roku dług osiągnie poziom 66,5 proc. PKB, a w 2027 r. zbliży się do 70 proc.” - dodali.

Ekonomistka Pekao Aleksandra Beśka podkreśliła natomiast, że niska inflacja będzie „znakomitym prognostykiem dla rynku pracy”. Dodała, że nominalny wzrost płac w 2026 r. spowolni do niespełna 6 proc. r/r wobec ośmioprocentowego wzrostu w ubiegłym roku.
Przedstawiciele banku ocenili też, że polska gospodarka w dużej mierze uodporniła się na szoki płynące z Ukrainy. Ponadto - ich zdaniem - polskie firmy będą w 2026 r. zajęte obsługą boomu inwestycyjnego z KPO, co ograniczy ich zdolność do partycypacji w potencjalnej odbudowie Ukrainy. „Nie należy również oczekiwać masowego powrotu ukraińskich uchodźców po zakończeniu wojny, gdyż w badaniach ankietowych wyraźnie widać, że sytuacja w kraju pochodzenia jest dla decyzji o powrocie dużo mniej istotna od warunków prawno-ekonomicznych w miejscu bieżącego pobytu, czyli w Polsce” - dodali. (PAP)
fos/ mmu/





















