REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Państowa ziemia rolna pod kluczem. Sejm zamrozi rynek na kolejną dekadę

2026-01-23 17:32, akt.2026-01-23 19:22
publikacja
2026-01-23 17:32
aktualizacja
2026-01-23 19:22
Dodaj Bankier.pl w Google

Sejm uchwalił w piątek ustawę, która o kolejne 10 lat, czyli do 2036 roku wydłuża czas, w którym wstrzymana będzie sprzedaż ziemi rolnej z państwowego zasobu. Nowe przepisy zwiększają też areał ziemi państwowej, który będzie można sprzedać rolnikowi bez wyrażania na to zgody ministra rolnictwa.

Państowa ziemia rolna pod kluczem. Sejm zamrozi rynek na kolejną dekadę
Państowa ziemia rolna pod kluczem. Sejm zamrozi rynek na kolejną dekadę
fot. Nowaczyk / / Shutterstock

Za uchwaleniem ustawy głosowało 427 posłów, dwóch było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami zakaz sprzedaży ziemi wchodzących w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa obowiązuje do 30 kwietnia 2026 r. Uchwalona w piątek przez Sejm ustawa przesuwa tę datę o 10 lat.

Sejm pracował nad trzema projektami ustaw w tej sprawie - prezydenckim, rządowym i PiS. Wszystkie zakładały przedłużenie zakazu sprzedaży ziemi rolnej z państwowego zasobu o kolejną dekadę. Pierwszy, w kwietniu ub.r., do niższej izby parlamentu wpłynął projekt PiS; w sierpniu 2025 r. swój projekt skierował prezydent; rządowy trafił do Sejmu w grudniu.

Podczas prac w komisji zdecydowano, że wiodącym będzie projekt prezydencki „o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony polskiego rolnictwa”. Trzy zgłoszone projekty nie różniły się co do treści z wyjątkiem projektu prezydenta, który zaproponował zmianę brzmienia preambuły do ustawy z 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego. Prezydencka preambuła nawiązywała m.in. do „zagrożenia płynącego z napływu produktów rolnych spoza granic Unii Europejskiej”. W czasie drugiego czytania projektu kluby KO jak i PiS zgłosiły poprawki zmieniające treść tej preambuły, choć w tym drugim przypadku były to kosmetyczne zmiany.

Ostatecznie w piątek w głosowaniu przyjęta została wersja zaproponowana przez KO. Brzmi ona: „Kierując się zasadą, że gospodarstwa rodzinne, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, stanowią podstawę ustroju rolnego Rzeczypospolitej Polskiej, dążąc do wzmocnienia ochrony i trwałego rozwoju tych gospodarstw, mając na względzie potrzebę zapewnienia właściwego zagospodarowania ziemi rolnej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w trosce o bezpieczeństwo żywnościowe obywateli, a także pragnąc wspierać zrównoważone rolnictwo i działalność rolniczą oraz sprzyjać rozwojowi obszarów wiejskich, jako element spójnej polityki rolnej państwa, uchwala się niniejszą ustawę”.

Poprawka klubu PiS, którą poparła kancelaria prezydenta brzmiała: „W poczuciu szczególnej odpowiedzialności za przyszłość polskiego rolnictwa i bezpieczeństwo żywnościowe obywateli, dostrzegając pogłębiające się trudności gospodarcze w Europie oraz rosnące zagrożenia płynące z napływu produktów rolnych spoza granic Unii Europejskiej, w przekonaniu, że polskie rolnictwo oparte na gospodarstwach rodzinnych wymaga realnej ochrony i wsparcia, kierując się wspólną wolą polityczną i społeczną obrony krajowej produkcji rolnej jako fundamentu niezależności, bezpieczeństwa i dobrobytu Rzeczypospolitej Polskiej, uznając, że obowiązkiem władz publicznych jest podejmowanie konsekwentnych i systemowych działań służących trwałemu wzmocnieniu krajowego rolnictwa i obronie interesów polskich rolników, przyjmując, że niniejsza ustawa stanowi jeden z elementów realizacji tej polityki oraz narzędzie służące ochronie polskiej produkcji rolnej jako całości, uchwala się niniejszą ustawę”.

Polityczne przepychanki Boguckiego z Krajewskim

Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki w piątek jeszcze przed ostatecznym głosowaniem projektu pytał koalicję rządową, co jej się nie podoba w preambule zaproponowanej przez prezydenta. „Dlaczego nie chcecie wskazać, że trzeba chronić polskie rolnictwo przed napływem produktów rolnych spoza granic UE - a więc Mercosur i Ukraina”. Zarzucił KO, że to ich „rodzina polityczna” - liberałowie i socjaliści przesądzili, że umowa z Mercosurem weszła w życie.

Odpowiedział mu szef resortu rolnictwa Stefan Krajewski, który podkreślił, że gdyby prezydent Karol Nawrocki „przekonał swoją przyjaciółkę premier Meloni (Giorgia Meloni, premier Włoch, które zagłosowały za umową z Mercosurem - PAP)” do tego by zablokować tę umowę, „dziś nie trzeba byłoby zapisywać tego do preambuły do ustawy, która ma chronić polską ziemię, żeby nie szła w obce ręce”.

Dodał, że głosowana w piątek ustawa „nie ma nic wspólnego z Mercosur”. „Ale kiedy powinniście bronić polskiej ziemi, to jej nie broniliście. W 2015 roku trafiło w obce ręce 412 ha. Rok 2022, to 5 tys. 119 ha, rok 2024 - kiedy my wzięliśmy odpowiedzialność - to 1276 ha. Więc widzimy, jak było dbane (...)” - zaznaczył Krajewski.

Podczas prac nad projektem w komisji przyjęto też poprawkę zgłoszoną przez posła PSL Jarosława Rzepę, dzięki której możliwa będzie sprzedaż rolnikom indywidualnym nieruchomości należących do Skarbu Państwa do 5 ha bez zgody ministra rolnictwa, ale za zgodą KOWR (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa to agencja rządowa podlegająca Ministerstwu Rolnictwa - PAP). W obecnie obowiązujących przepisach bez zgody ministra można zbyć nieruchomość do 2 ha. PiS zgłosił poprawkę, która wykreślałaby ten przepis, ale nie zdobyła ona w piątek większości.

Szef KPRP pytał, dlaczego koalicja rządowa chce zwiększyć ten areał. „Czemu to ma służyć? (...) A być może chcecie to rozparcelować i do 5 ha sprzedawać bez kontroli ministerstwa, bez nadzoru. Na to nie ma zgody pana prezydenta” - powiedział.

Krajewski podkreślił, że przeniesienie decyzji na dyrektorów oddziałów terenowych KOWR ma usprawnić proces i skrócić czas oczekiwania polskich rolników na decyzję. Wcześniej wiceszef MRiRW Jacek Czerniak informował, że „w latach 2016-2025 wnioski dotyczące wyrażania zgody na zbycie nieruchomości rolnej między 2 ha a 5 ha stanowiły 35 proc. wszystkich wniosków, ale dotyczyły tylko ok. 5 proc. ogólnej powierzchni nieruchomości”. „Łącznie takich wniosków było 408 spośród 1185 wszystkich” - wyliczał wiceminister.

Teraz ustawa trafi do dalszych prac w Senacie. (PAP)

mick/ awy/ malk/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rektor UW chce zdobyć kapitał żelazny i emitować obligacje. „Na dobry początek przydałoby się 10 mld zł”
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
samsza
bankrutujemy na Mercosur prywatnych, rolników indywidualnych, to ich ziemia nas interesuje, ok
men24a
Gdyby nie Mercosur, Ukraina to byś nie miał co włożyć do talerza. Konkurencja musi być a nie martwisz się tylko o sprasionego górnika czy rolnika ale popatrz też się na 10 mln emerytów i rencistów z nędznymi emeryturami którzy też by chcieli dobrze zjeść a nie tylko przebierać w promocjach
samsza odpowiada men24a
Elity pasą swoje majątki na inwestycjach zagranicznych, jednocześnie regulacjami hamując miejscowych, no niezły model gospodarczy systematycznego zbiorowego samobójstwa.
Ty tu wypisujesz posty co rusz, więc na elitę nie wyglądasz, wysługujesz się, czy za frajer robisz?
men24a odpowiada samsza
Mercosuru - tu też potrzeba odrobiny realizmu. To nie zamach na polską suwerenność, tylko zwykła decyzja konsumencka. Mamy wybór: bardzo droga żywność spod folii z dotowanym gazem i dopłatami, albo naturalna, tańsza i często lepsza jakościowo żywność z Argentyny, Brazylii czy Paragwaju .Jeśli ktoś naprawdę wierzy, że warzywa za 20 Mercosuru - tu też potrzeba odrobiny realizmu. To nie zamach na polską suwerenność, tylko zwykła decyzja konsumencka. Mamy wybór: bardzo droga żywność spod folii z dotowanym gazem i dopłatami, albo naturalna, tańsza i często lepsza jakościowo żywność z Argentyny, Brazylii czy Paragwaju .Jeśli ktoś naprawdę wierzy, że warzywa za 20 zł/kg i mięso za 80 zł to ochrona interesu narodowego, to chyba dawno nie robił zakupów.
lubsuburbs odpowiada men24a
Co za bzdury! Polska jest obecnie absolutnie samowystarczalna żywnościowo, nie potrzebuje żadnej Ukrainy, ani Mercosuru z ich uprawami podlewanymi dawno wycofanymi z Unii pestycydami. Pozbywanie się tego aspektu niezależności jest dla mnie jednoznacznym działaniem antypolskim. A wyśmiewanie się z ciężko pracujących rolników i górników Co za bzdury! Polska jest obecnie absolutnie samowystarczalna żywnościowo, nie potrzebuje żadnej Ukrainy, ani Mercosuru z ich uprawami podlewanymi dawno wycofanymi z Unii pestycydami. Pozbywanie się tego aspektu niezależności jest dla mnie jednoznacznym działaniem antypolskim. A wyśmiewanie się z ciężko pracujących rolników i górników jest symptomatyczne dla pewnej fajnopolskiej opcji politycznej.
lubsuburbs odpowiada men24a
Jaki realizm? Naiwność sądzić, że niemieccy importerzy i sieci spożywcze wprowadzą stamtąd tanią żywność na polski rynek. Po prostu będą mieli większą marżę i pewnie łatwiej się dogadają z tamtejszym biznesem w dużej części obsadzonym przez ich ziomków, którzy nie wrócili do Europy po II wojnie światowej. Polskie rolnictwo to nie Jaki realizm? Naiwność sądzić, że niemieccy importerzy i sieci spożywcze wprowadzą stamtąd tanią żywność na polski rynek. Po prostu będą mieli większą marżę i pewnie łatwiej się dogadają z tamtejszym biznesem w dużej części obsadzonym przez ich ziomków, którzy nie wrócili do Europy po II wojnie światowej. Polskie rolnictwo to nie tylko przysłowiowy rolnik zbierający plon z pola. To cały łańcuch produkcji żywności : od produkcji nawozów, środków ochrony roślin, maszyn rolniczych i ich serwisu, nasiewnictwa, weterynarii, itd. I to wszystko poświęcać w imię ułudy tańszej żywności? Ale nie wątpię, że są chętni, którym z pewnością bardziej posmakują brazylijskie warzywa uprawiane na rosyjskim nawozie i podlane białoruskimi pestycydami.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki